Szef OPZZ Jan Guz: Potrzebna umowa społeczna, by poprawić prawo pracy

Przewodniczący OPZZ Jan Guz ocenia, że zmiany w prawie pracy muszą być poprzedzone umową społeczną, w której wszystkie strony zaakceptują istotę i kierunek zmian. Jego zdaniem, należy o tym rozmawiać na forum Rady Dialogu Społecznego.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Szef OPZZ Jan Guz: Potrzebna umowa społeczna, by poprawić prawo pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JS

13 kwi 2018 15:49


  • Według Guza konieczna jest również analiza konstytucyjności rozwiązań prawa pracy pod kątem tego, czy proponowane regulacje nie uprzywilejowują jedynie określonej grupy pracowników.
  • Guz opowiedział się m.in. za wydłużeniem urlopów, związki są natomiast przeciw proponowanym rozwiązaniom odnoszącym się do zatrudnienia kobiet w ciąży, czy do pracowników mikrofirm.
  • Minister Rafalska zapowiedziała w piątek, że pewne elementy dorobku Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, dotyczące czasu pracy, będą wykorzystane jako propozycja nowelizacji kodeksu.

"OPZZ wcześniej to (projekt Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy - red.) oprotestował, bo uważamy że jest tu wiele nieprawidłowości (…). Odrzuciliśmy projekt w skali makro, natomiast powiedzieliśmy też, co jest, a co nie jest do zaakceptowania przez związki" - powiedział Guz, przyznając, że prawo pracy wymaga poprawy.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska oceniła, że nowy Kodeks pracy nie może być przyjęty wbrew woli stron, które nad nim pracowały. Zapowiedziała też, że resort przygotuje nowelizację kodeksu, wykorzystując niektóre propozycje komisji kodyfikacyjnej odnośnie czasu pracy; nie podała szczegółów w tym zakresie.

Jak powiedział przewodniczący Guz, OPZZ będzie w stanie ocenić te propozycje dopiero, gdy pozna szczegóły. Podkreślił, że dla strony związkowej istotne jest np. stworzenie dobrych regulacji odnośnie czasu pracy osób zatrudnionych w małych firmach, do 10 pracowników, obecnie - jak ocenił szef OPZZ - "bardzo źle traktowanych" w kodeksie.

"Oni praktycznie nie mieli żadnych praw, żadnego rozliczania, żadnej ewidencji czasu pracy" - powiedział przewodniczący. Nawiązał także do kwestionowanej przez związki propozycji zawieszenia wypłat za nadgodziny, by tak zamrożone środki można było wykorzystać np. w kryzysie.

"W Polsce jest bardzo duża grupa tzw. biednych pracujących. W tej sytuacji, jeżeli pracownik pracuje nadliczbowo, to wiadomo, że chce pieniądze od razu, bo musi utrzymać rodzinę tu i teraz; jeżeli podejmie dodatkowy wysiłek, to musi otrzymać za to rekompensatę" - mówił Guz.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.