Portugalia: Lekarze walczą o podwyżki. Z powodu strajku odwołano 6 tys. operacji

Do odwołania ok. 6 tys. operacji doprowadził w Portugalii strajk pracowników szpitali publicznych, którzy żądają m.in. lepszych warunków pracy i podwyżek. Protest ma się zakończyć późnym wieczorem w czwartek (3 maja).
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Portugalia: Lekarze walczą o podwyżki. Z powodu strajku odwołano 6 tys. operacji

Jak powiedział sekretarz generalny Związku Zawodowego Pracowników Administracji Publicznej (Sintap) Jose Abraao, w każdym dniu strajku nie zostanie przeprowadzonych ok. 3 tys. operacji. Niektóre z nich z powodu długiej listy oczekujących odbędą się dopiero w 2019 r.

Abraao wyjaśnił, że w proteście, który rozpoczął się o północy z wtorku na środę, biorą udział przede wszystkim pracownicy administracji szpitali, personel pomocniczy i techniczny oraz salowe i salowi.

- Nie są to główne osoby, przeprowadzające zabiegi, ale ich obecność na blokach operacyjnych jest niezbędna. Poza tym lekarze i pielęgniarki solidaryzują się z akcją protestujących - dodał Abraao.

Z szacunków związków zawodowych wynika, że w dwudniowym proteście w całej Portugalii bierze udział ok. 25-35 tys. pracowników szpitali. - W pierwszych godzinach po rozpoczęciu strajku do protestu przyłączyło się ponad 75 proc. personelu szpitali, z wyjątkiem lekarzy i pielęgniarek - powiedział.

Głównym postulatem strajkujących jest objęcie wszystkich pracowników szpitali publicznych 35-godzinnym tygodniem pracy. Z przywileju tego nie korzysta wiele osób zatrudnionych w placówkach służby zdrowia na kontraktach przez zewnętrzne spółki. Muszą oni pracować w tygodniu przez minimum 40 godzin.

Protestujący domagają się też wypłaty zaległych wynagrodzeń za nadgodziny, a także podwyżek. Jak szacuje Sintap, średnia miesięczna pensja strajkujących pracowników szpitali nie przekracza 580 euro brutto.

Według organizatorów strajku rząd otrzymał od protestujących także żądanie w sprawie zwiększenia liczebności personelu zatrudnionego w publicznych jednostkach służby zdrowia.

- Nasz strajk opiera się na żądaniu rozmów ze stroną rządową. Jeśli zaplanowane w tym tygodniu spotkania z przedstawicielami gabinetu premiera Antonio Costy nie dojdą do skutku, to jeszcze w tym miesiącu przeprowadzimy kolejny strajk - zapowiedział sekretarz generalny Sintap.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.