PARTNERZY PORTALU partner portalu partner portalu partner portalu partner portalu

Adam Krzanowski, Grupa Nowy Styl: Jeżeli ktoś we wszystkim mi przytakuje, choć uważa inaczej, to jest to katastrofa

– Nie oszukujmy się, jeżeli zatrudniam jakiegoś specjalistę w jakimś dziale, to ten specjalista musi być mądrzejszy ode mnie w dziedzinie, w której wykonuje swoją pracę – mówi Adam Krzanowski, prezes grupy Nowy Styl.

Adam Krzanowski, Grupa Nowy Styl: Jeżeli ktoś we wszystkim mi przytakuje, choć uważa inaczej, to jest to katastrofa
Adam Krzanowski, prezes grupy Nowy Styl, o niskich wynagrodzeniach: – Jeżeli cię stać, to powinieneś płacić, żeby ludzie chcieli z tobą i dla ciebie pracować – mówi. fot. mat.pras.
REKLAMA

Mówi się, że szefowie polskich firm – podobno już rzadziej, ale jednak wciąż – lubują się w folwarcznym stylu zarządzania. Nie znoszą sprzeciwu, nie słuchają ludzi, lubią "potakiwaczy". A jak to jest z panem?

Adam Krzanowski, prezes Grupy Nowy Styl: – My jesteśmy firmą, która lubi pracować z ludźmi – i mówię to nie tylko w swoim imieniu, ale i całego zarządu. Wręcz uczymy ludzi, żeby się z nami nie zgadzali albo żeby mieli odwagę się z nami nie zgadzać. Jeżeli ktoś przychodzi do mnie i we wszystkim mi przytakuje, choć uważa inaczej, choć ma inny pomysł, to jest to katastrofa. Nie oszukujmy się, jeżeli ja zatrudniam jakiegoś specjalistę, w jakimś dziale, to ten specjalista musi być mądrzejszy ode mnie w dziedzinie, w której wykonuje swoją pracę. Jakby był na moim poziomie, to by było bez sensu.

Zespół ludzi ma się składać z wielu bardzo dobrych specjalistów i menedżerów, którzy nimi zarządzają. Jeżeli bierzesz kogoś, to po to, żeby on ci coś powiedział, wyjaśnił, doradził. Ten ktoś widzi, że od niego się wręcz wymaga otwartości, a nie, że się go tłamsi. Znam przypadki z różnych firm – nie tylko w Polsce – gdzie menedżment narzuca pewne rzeczy z góry i wcale nie chce słuchać. Wręcz jak ktoś próbuje coś powiedzieć, to go po prostu tłamsi, albo jak w ogóle nie mówi jego językiem, to nawet nie waha się go wyrzucić z pracy.

A czy to nie wynika z tego, że taki menedżer się boi, że straci autorytet?

– Tak, ale to jest głupie. Jest jedna bardzo ważna rzecz – rozróżnienie bycia menedżerem od bycia specjalistą. Dlaczego dzisiaj najwięcej na świecie płaci się menedżerom, a nie specjalistom? Ponieważ oni muszą potrafić połączyć duże zespoły, stworzyć strategię, motywować ludzi, ale naprawdę nie muszą być przy tym specjalistami w pewnych obszarach. Tylko że kiedy będą odnosić sukcesy? Kiedy będą zatrudniać bardzo dobrych specjalistów bądź menedżerów mniejszych zespołów, którzy będą potrafili tę kreatywność z ludzi wyciągać. Jeżeli ktoś myśli, że jeśli jest prezesem, to musi się na wszystkim znać, to jest to błędne założenie samo w sobie.

Jeżeli będzie tak uważał, to prędzej czy później wyrzuci z pracy wszystkich specjalistów, bo będą mądrzejsi od niego. Jeśli ktoś się kształcił w danym kierunku i jest np. szefem działu inżynierów, to trudno, żebym ja był od niego mądrzejszy, ja się w ogóle na tym nie znam.

Przez ostatnie cztery lata przejęli państwo dwie spółki w Niemczech, niedawno jedną w Szwajcarii. Nie pracują tam jednak Polacy. To zamierzone działanie?

– Taka była nasza strategia od początku. Nie ma jednego dużego, europejskiego gracza w naszej branży, dlatego w każdym kraju rynek jest rozproszony i ma swoją specyfikę, a kto ją zna lepiej niż osoby stamtąd? Naszym celem jest bycie liderem na rynku europejskim, ale musimy oferować klientom to, czego oni chcą, nie narzucać im tego, czego my chcemy.

Przejmując nową spółkę, staje się przed dużym wyzwaniem. Nie tylko biznesowym, ale i tym związanym z zarządzaniem ludźmi, którzy boją się zmian, nie wiedzą, czego się spodziewać itd. Jak państwo sobie z tym radzą?

– Faktycznie, to nie jest łatwe. Teraz przejęliśmy szwajcarską spółkę i od razu pojawiły się pytania: „Co teraz będziecie chcieli zrobić?”. My tymczasem nigdy nie przychodzimy ze swoimi pomysłami, które po prostu narzucamy i koniec. Współpracujemy, rozmawiamy z menedżerami, razem wypracowujemy rozwiązania i wspólnie decydujemy. Wyjątkami są oczywiście procedury, które są uniwersalne w całej grupie, scentralizowane – wówczas nie można ich w żaden sposób obejść. Ale faktycznie jest to trudne.

Pamiętam sytuację, kiedy jeden z naszych pracowników wyjechał do Niemiec, aby przekonać tamtejszą załogę do swojej koncepcji, i w pewnym momencie wraca sfrustrowany i mówi: „Kurczę, mówiłem, że trzeba to tak i tak zrobić, a oni nie słuchają. To w końcu my ich przejęliśmy, czy oni nas?”. A my mówimy jako zarząd, że to nie ma znaczenia, kto kogo przejął. Musimy teraz wspólnie wypracować coś nowego. Nikt nie powiedział, że skoro to my przejęliśmy ich, to mamy mądrzejszych ludzi i musi być tak, jak my chcemy. Pewne rzeczy trzeba wypracowywać wspólnie.

Będąc przy pracy za granicą – młodzi ludzie często decydują się na wyjazd z Polski. Pan też tak zrobił – wyjechał jeszcze w czasie studiów do Stanów Zjednoczonych. Zdobyte tam doświadczenie pomogło panu otworzyć później własny biznes w Polsce. Co by pan powiedział dziś młodym, którzy planują wyjazd albo już są za granicą?

– Powody, dla których młodzi wyjeżdżają, są różne. Nie można generalizować. Kiedy ja wyjeżdżałem, ani przez chwilę nie zakładałem, że zostanę w Stanach na stałe. Jednak wiedza i doświadczenie, które zdobyłem za granicą, pomogły mi rozwinąć firmę po powrocie. Dziś w Polsce zaczynamy mieć do czynienia z rynkiem pracownika, a nie pracodawcy, dlatego uważam, że młodzi mogą znaleźć całkiem fajną pracę w kraju i nie muszą już wyjeżdżać. Oczywiście – wynagrodzenia za granicą są wyższe, ale koszty życia również.

W pańskiej firmie również jest już odczuwalne, że mamy do czynienia z rynkiem pracownika?

– Jeszcze kilka lat temu, kiedy robiliśmy nabór, mieliśmy 100 chętnych na jedno stanowisko pracy. Dziś już jest inaczej. Oczywiście to zależy od regionu i charakteru pracy, ale mamy już potężne problemy rekrutacją – robimy pierwszy nabór, drugi i szukamy dalej, z pomocą headhunterów.

Ze znalezieniem pracowników na jakie stanowiska jest największy problem i z jakiego powodu?

– Powody są różne w różnych lokalizacjach. W Krakowie w przeciągu ostatnich lat powstało ponad 40 tys. miejsc pracy w centrach usług wspólnych. Z rynku zniknęli pracownicy księgowości, informatycy, pracownicy call center. I z tymi ludźmi jest coraz trudniej. Ich wynagrodzenia też poszły w górę. W okolicach naszych fabryk w Krośnie i Jaśle mamy problem z inżynierami konstruktorami. Od jakiegoś czasu również ze szwaczkami.

Szwaczki? Czyli np. działania ministerstwa edukacji mające na celu przywrócenie do łask szkół zawodowych są słusznym kierunkiem?

– Oczywiście, że tak. Problem polega jednak na tym, że trudno z dużym wyprzedzeniem przewidzieć, kogo będzie potrzebował rynek za rok czy dwa, bo ten zmienia się bardzo dynamicznie, a rozwiązania systemowe – niestety wymagają czasu. My reagujemy na bieżąco. Jeżeli wiemy, że mamy braki, to staramy się współpracować z pobliskimi szkołami zawodowymi i z tego, co wiem, to się całkiem dobrze udaje. Jeśli widzimy, że mamy problem z inżynierami, to rozmawiamy z pobliskimi uniwersytetami.

Wspomniał pan, że w Krakowie muszą państwo konkurować o pracownika z firmami z branży outsourcingowej. Grupa Nowy Styl jest polską firmą, jakie macie atuty w porównaniu z zagraniczną konkurencją?

– Nie lubię takiego rozróżniania. Można powiedzieć, że nasza firma jest przedsiębiorstwem polskim – zatrudnia ludzi w Polsce, płaci tu podatki. Jednak to, czy ja jestem Polakiem i jestem właścicielem firmy, czy Niemcem – to nie ma znaczenia, wszyscy konkurujemy tak samo o zasoby ludzkie w tym kraju. Poza tym działamy też w Niemczech i tam zatrudniamy ludzi. Ktoś może powiedzieć „pracujesz dla Polaka”. Dziś to nie ma znaczenia. Firmy są międzynarodowe.

Jednak konkurencja, jak sam pan wspomniał, na krakowskim rynku jest duża. Jak państwo starają się przyciągać do siebie pracowników?

– Zawsze staramy się pokazać, że praca u nas jest ciekawa. Dlaczego? Bo jeżeli pracujesz w centrum usług wspólnych czy outsourcingu w zagranicznej korporacji, bardzo często wykonujesz pracę, którą ci ktoś zleca. Działasz odtwórczo, ponieważ bardzo często sposób działania, strategia jest narzucona odgórnie, a ty ją tylko realizujesz. My natomiast dajemy ludziom szansę budowania, tworzenia czegoś nowego, chociażby dlatego, że wchodzimy na nowe rynki za granicą. To szansa tworzenia nowych systemów sprzedaży, koncepcji marketingowych czy produktowych, praca w międzynarodowym gronie, i to jest bardzo ciekawe. Przez dobry sposób zarządzania dajemy ludziom szansę rozwoju. Zdarzały się już przypadki, że przychodzili do nas ludzie z dużych, międzynarodowych korporacji – i to za mniejsze pieniądze na początku – bo wiedzieli, że praca tutaj jest ciekawa, że mogą się realizować, że dużo więcej od nich zależy.

Czy ta różnica w wynagrodzeniach, o której Pan wspomniał, jest znacząca?

– To jest na początku o 10, 20 proc. mniej, ale to nie znaczy, że ta osoba teraz nie zarabia więcej niż w poprzedniej firmie. Wynagrodzenia zawsze muszą być rynkowe.

Czasem pracodawcy – nawet jak biznes idzie im dobrze – płacą ludziom śmieszne pieniądze…

– Ja uważam, że to jest bardzo duży błąd. Jeżeli cię stać, to powinieneś płacić, żeby ludzie chcieli z tobą i dla ciebie pracować. Dla mnie dobrze zmotywowany pracownik jest dużo lepszym pracownikiem niż pracownik, który czuje się wyzyskiwany. Oczywiście zawsze znajdą się osoby, które nigdy nie będą zadowolone, choćby nie wiem, ile zarabiały. Ale to jest problem ich mentalności. My nie zatrudniamy na nieozusowane umowy. Mamy nawet taką wewnętrzną płacę minimalną w firmie – jeśli ta ustawowa wynosi 1750 zł brutto, to my ustaliliśmy, że poniżej 2 tys. zł brutto nie schodzimy. Tylko takich osób, które tyle zarabiają, jest u nas w firmie może 2 proc., a zatrudniamy 3 tys. pracowników.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU

KOMENTARZE (1)

Do artykułu: Adam Krzanowski, Grupa Nowy Styl: Jeżeli ktoś we wszystkim mi przytakuje, choć uważa inaczej, to jest to katastrofa

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
  • Pracownik 2015-12-12 20:46:35

    Generalnie czytając ten wywiad zastanawiam się jak bardzo zbieżny z rzeczywistością jest wizerunek firmy przedstawiany przez Pana Prezesa.

Redakcja poleca

Nie przegap żadnej nowości!

Subskrybuj newsletter PulsHR.pl Zamawiając newsletter akceptujsz Politykę prywatności portalu


REKLAMA

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.