PARTNERZY PORTALU partner portalu partner portalu partner portalu partner portalu

Zgodnie z prawem "czarne listy" z Polakami analizują na całym świecie. Bo firmy mają oddziały

• Stanisław Szwed, wiceminister pracy z oburzeniem zareagował na wieści o tym, że agencje rekrutacyjne tworzą „czarne listy” kandydatów i pracowników.

• – To działania dyskryminujące i bezprawne – powiedział Szwed, który będzie chciał, aby były one ścigane przez Państwową Inspekcję Pracy. Jak twierdzi agencje wymieniają się bowiem między sobą danymi o osobach, których lepiej do procesu rekrutacyjnego nie zapraszać. 

• Tymczasem, jak się okazuje, może nie być czego ścigać – bo agencje nie mają interesu w tym, aby dzielić takimi informacjami, mają natomiast prawo do własnej oceny kandydatów.

Zgodnie z prawem "czarne listy" z Polakami analizują na całym świecie. Bo firmy mają oddziały
Czym innym jest dyskryminacja pracownika ze względu na płeć czy wiek, a czym innym umieszczenie jej na "czarnej liście" ze względu na niedopuszczalne zachowanie. (fot. pixabay)
REKLAMA

Przypomnijmy, na „czarne listy” rekruterów, mogą trafić osoby, których zachowanie – zdaniem HR-owców – jest niedopuszczalne. Powody mogą być różne: m.in. agresywne zachowanie wobec rekrutera, przychodzenie na rozmowę kwalifikacyjną pod wpływem alkoholu czy nie pojawienie się na umówionym spotkaniu rekrutacyjnym nie tylko bez wyjaśnienia, ale nawet bez uprzedzenia (szerzej pisaliśmy o tym tutaj). Nic dziwnego, że taki kandydat raczej nie zrobi dobrego wrażenia i że może zostać zapamiętany na dłużej. Problemem dla firm z branży jest też wczesna rezygnacja z nowej pracy - umowy bywają bowiem tak skonstruowane, że rekruterzy dostają prowizję dopiero po dwóch, trzech tygodniach faktycznej pracy wyselekcjonowanej osoby.

Tworzenie czarnych list nie oznacza jednak, że agencje dzielą się takimi informacjami między sobą, co oznaczałoby – jak słusznie zauważa wiceminister Stanisław Szwed – łamanie prawa.

Interesują Cię biura, biurowce, powierzchnie coworkingowe i biura serwisowane? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

- Dochodzą do nas informacje, że agencje, które rekrutują pracowników, utworzyły sobie tzw. czarne listy osób, które przy rekrutacji, kolokwialnie mówiąc, nie podobają się. Firmy wymieniają między sobą takie dane. Uważamy, że takie działania są dyskryminujące i niezgodne z prawem – stwierdził we wtorek (21 lutego) Stanisław Szwed. - Zastanawiamy się, w jaki sposób to ugryźć, zarówno ze strony Państwowej Inspekcji Pracy, ale również doniesień do prokuratury – dodał wiceminister.

Małgorzata Zawieja, Senior Consultant w zespole Antal HR & Admin zgadza się ze stanowiskiem wiceministra, iż dzielenie się takimi poufnymi informacjami z innymi podmiotami tj. innymi agencjami rekrutacyjnymi, jest działaniem karygodnym i zdecydowanie zasługującym na potępienie ze strony organów państwowych.

- Dane kandydatów są dostępne w naszych systemach, ale wgląd do nich mają jedynie pracownicy naszej firmy. Nie wyobrażamy sobie udostępnienia tych danych, bez zgody kandydata podmiotom trzecim, tj. innym agencjom rekrutacyjnym – mówi Zawieja.

PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Zgodnie z prawem "czarne listy" z Polakami analizują na całym świecie. Bo firmy mają oddziały

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
REKLAMA
  • PARTNER SERWISU partner portalu

Nie przegap żadnej nowości!

Subskrybuj newsletter PulsHR.pl Zamawiając newsletter akceptujsz Politykę prywatności portalu


REKLAMA