Mimo boomu w budownictwie wielu przedsiębiorców budowlanych z niepokojem patrzy w przyszłość. Jak wynika z badania „Budownictwo przyszłości. Pod lupą” opracowanego przez EFL, 15 proc. badanych ocenia, że w nadchodzących 10 latach sytuacja społeczno-gospodarcza kraju raczej nie będzie sprzyjała rozwojowi branży budowlanej, 4 proc. widzi zaś przyszłość tylko w czarnych barwach.
Z badania EFL wynika, że największą barierą w rozwoju są niedobory kadrowe. Na brak fachowców skarży się aż 8 na 10 przedsiębiorców. Sytuację na rynku pracy pogarszają stale rosnące koszty zatrudnienia, które doskwierają aż 78 proc. badanych firm.
Brakuje nie tylko niewykwalifikowanych pracowników, ale również specjalistów, o których walczą m.in. niemieckie firmy. Szacunki Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB) pokazują, że na budowach brakuje co najmniej 100 tys. pracowników (o tyle spadło zatrudnienie w budownictwie w porównaniu do lat 2011-2012), a liczba nieobsadzonych stanowisk w sektorze budownictwa jest dużo wyższa niż w innych sektorach gospodarki.
Jak wskazuje związek w raporcie „Sytuacja finansowa przedsiębiorstw budowlanych. Niestabilna kondycja branży na szczycie koniunktury”, firmy nie będą w stanie zaspokoić zapotrzebowania na pracowników w oparciu o zasoby krajowe. Muszą posiłkować się pracownikami z zagranicy. Eksperci PZPB wskazują na konieczność przemodelowania polityki imigracyjnej państwa, która w lepszym stopniu byłaby w dopasowana do aktualnych potrzeb firm budowlanych w zakresie popytu na pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Zwracają też uwagę na położenie większego nacisku na aktywizację zawodową Polaków.
Braki kadrowe nasilają presję płacową w branży. Z danych GUS wynika, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w budownictwie w pierwszym półroczu 2019 r. wyniosło 5078,83 zł i było o 7,3 proc. wyższe niż przed rokiem. Podwyżki odnotowano we wszystkich województwach, w tym w ośmiu powyżej średniej dla kraju.
Największy wzrost wynagrodzeń miał miejsce w województwach lubuskim (o 16,7 proc.), śląskim (o 10,7 proc.) i dolnośląskim (o 8,9 proc.), a najmniejszy – w podlaskim (o 2 proc.), lubelskim (o 4,3 proc.) oraz pomorskim i warmińsko-mazurskim (po 4,5 proc.).
Najwięcej zarabiają pracownicy z branży budowlanej w województwie mazowieckim – tutaj pensje były o 28 proc. wyższe niż średnio w kraju. Na Dolnym Śląsku pensje były wyższe o 5,9 proc. w porównaniu do średniej krajowej, a w Wielkopolsce różnica wyniosła 1,2 proc.
W pozostałych województwach wynagrodzenia były niższe od średniej krajowej, w tym najniższe w lubelskim (o 22,9 proc.), świętokrzyskim (o 20,2 proc.) i podkarpackim (o 20,1 proc.).
Firmy walczą o pracowników
Erbud zatrudnia 2,5 tys. osób, głównie inżynierów i techników. Spółka działa w oparciu o dwie linie biznesowe. Pierwsza z nich jest związana z branżą budowlaną - jesteśmy generalnym wykonawcą. Drugą linią biznesową jest budownictwo przemysłowe oraz serwisy i remonty dla przemysłu. Firma nie ma dużego problemu z obsadzaniem stanowisk, ponieważ nawiązuje kontakt z kandydatami już na etapie studiów.
- Erbud jest obecny we wszystkich najważniejszych uczelniach w Polsce. Bierzemy udział w targach pracy czy dniach kariery. Prowadzimy zajęcia dydaktyczne dla studentów, a także organizujemy wycieczki na nasze budowy. Dodatkowo studenci mają możliwość praktycznej nauki zawodu w naszej spółce - co roku organizujemy praktyki i staże dla młodych. Warto dodać, że w tym obszarze działamy również na ekonomicznych i humanistycznych uczelniach w ramach „Programu Kariera” organizowanego przez Polską Radę Biznesu. Rekrutujemy kandydatów na staż do działów, które nie są bezpośrednio związane z produkcją – mówi w rozmowie z PulsHR.pl Dagmara Sobolewska, dyrektor pionu HR w firmie Erbud.
Erbud współpracuje także z technikami. Spółka jest patronem Zespołu Szkół Budowlanych we Wrocławiu, z kolei w Technikum Budownictwa i Architektury w Warszawie ma klasę patronacką. Współpracuje również z Zespołem Szkół Zawodowych w Łodzi - tutaj działa na rzecz obszaru biznesowego związanego z przemysłem i serwisem.
Współpraca z technikami jest bardzo szeroka. Spółka organizuje wycieczki na budowy, funduje stypendia, a eksperci z zakresu budownictwa czy energetyki prowadzą zajęcia dla uczniów w szkołach. Uczniowie są przyjmowali także na praktyki.
Praktyki organizuje również firma Budimex. W tym roku w ramach Akademii Budimex przygotowano ponad 300 miejsc dla studentów i absolwentów. Szczególną uwagę poświęcono specjalizacji kolejowej.
- Praktyki trwają od miesiąca do pół roku, a podczas ich trwania stawiamy przede wszystkim na naukę i rozwój studenta. Z tego powodu każdy praktykant zyskuje dostęp do bardzo wielu dodatkowych szkoleń, z których może w pełni korzystać, zależnie od swoich zainteresowań - mówi Cezary Mączka, członek zarządu i dyrektor zarządzania zasobami ludzkimi w Budimeksie.
To nie jedyny pomysł, jaki stosuje Budimex przy poszukiwaniu rąk do pracy. Jako jedna z pierwszych firm budowlanych w Polsce uruchomiła zewnętrzny program rekomendacji osób do pracy. Każdy, niezależnie od swojego miejsca pracy, kto skutecznie wskaże kandydata na poszukiwane przez Budimex stanowisko, otrzyma nagrodę finansową do 2 tys. zł.
Firma liczy, że do końca 2019 roku uda się zatrudnić 1,1 tys. pracowników w całej Polsce, w 50 różnych specjalizacjach, wśród których są m.in. kierownicy budów, inżynierowie robót, majstrzy i inżynierowie robót torowych.
- Zapotrzebowanie na pracowników w branży budowlanej jest bardzo duże. Do 2012 roku, czyli do końca pierwszej perspektywy unijnej, w firmach zatrudniających powyżej 9 osób było łącznie ok. 480 tys. pracowników. Teraz mamy ich blisko 80 tys. mniej. Tymczasem wartość środków unijnych wtedy wynosiła 26 mld zł wobec 31 mld euro obecnie. To pokazuje skalę różnicy pomiędzy wartością inwestycji a dostępnością pracowników - wylicza Cezary Mączka.
Kobieta na budowie
Firmy budowlane coraz częściej zatrudniają kobiety. Z badania HRK wynika, że 12 proc. kierowników budowy to kobiety.
- Kobiety nie tylko opuściły strefę administracyjno-biurową oraz pracę w dziale wsparcia budowy, a coraz częściej zajmują stanowiska eksperckie i kierownicze przy nowo powstających inwestycjach - komentuje Paweł Żywiec, business unit manager REC właśnie w HRK.
W Budimeksie blisko połowa inżynierów budów to kobiety (44 proc. w 2018 r.). W tym przypadku z każdym rokiem spółka obserwuje kilkuprocentowy wzrost. Wśród majstrów sytuacja wygląda nieco inaczej. W 2017 roku blisko 20 proc. kobiet w firmie zajmowało to stanowisko, ale rok później było to już tylko niecałe 16 procent. Podobną tendencję widzimy w przypadku stanowiska kierownika robót.
- To, co nas niezwykle cieszy, to to że coraz więcej kobiet awansuje lub jest zatrudniane w roli kierownika budowy. Wierzę, że trend wzrostowy się utrzyma - mówi Cezary Mączka.
Również firma Erbud zaznacza, że coraz więcej kobiet interesuje się pracą w sektorze budowlanym. Jest to widoczne już na poziomie studiów.
- Ok. 40 proc. naszych stażystów stanowią dziewczyny. W Erbudzie zatrudniamy sporo kobiet, np. na stanowisku kierownika budowy, kierownika robót, inżyniera budowy, a nawet majstra. Panie świetnie sprawdzają się w swoich rolach. Myślę, że sytuacja na rynku pracy ma wpływ na ten trend – komentuje Dagmara Sobolewska.
KOMENTARZE (0)