PARTNERZY PORTALU partner portalu partner portalu partner portalu

Petenci atakują, a ochrona urzędników kuleje. Minimalna stawka godzinowa pomoże?

• Urzędnicy coraz częściej padają ofiarą niezadowolonych petentów.
• Niestety ochrona w instytucjach państwowych jest fatalna ze względów finansowych.
• Według Pawła Żelazka z City Security sytuację może poprawić minimalna stawka godzinowa.

Petenci atakują, a ochrona urzędników kuleje. Minimalna stawka godzinowa pomoże?
Adobe Stock
REKLAMA

W Polsce dość mocno utrwalony jest negatywny wizerunek osób wywodzących się ze środowiska administracji państwowej. Spora części społeczeństwa uważa, że praca w urzędzie to ciepła i nieźle płatna posada i minimum pracy. - Większość urzędników to ludzie, którzy nie poradzili by sobie w warunkach konkurencyjnej gospodarki. Nie potrafią prowadzić firm, i nie przejawiają inwencji. Siedzą na czterech literach i odbębniają swoją pracę z niecierpliwością czekając na godz 15. Moim zdaniem powinna to być najniżej zarabiająca grupa zawodowa w Polsce – pisze np. użytkownik serwisu Interia.pl.

Jednak każdy kij ma dwa końce. Zachowanie petentów (lub jak nazywają nas urzędnicy - klientów) również pozostawia wiele do życzenia. Bywa, że wzburzeni wyzywamy urzędników, grozimy im, łącznie z agresją fizyczną. Przykładów nie trzeba daleko szukać. W 2014 r. 62-latek oblał benzyną i podpalił dwie urzędniczki zatrudnione w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Makowie pod Skierniewicami. Żadna z kobiet nie przeżyła. Z kolei w ośrodku pomocy społecznej w Margoninie mężczyzna wymachiwał siekierą i uderzał nią w biurko pracownicy, ponieważ otrzymał za mało bonów towarowych. Natomiast niezadowolony z pracowników starostwa powiatowego w Krośnie Odrzańskim, 64-letni mężczyzna, ruszył na nich z szablą. Wszystko dlatego, że urzędnicy nie chcieli wybudować mu dojazdu do posesji - zjazdu z szosy do domu. W ratuszu Ochoty 30-latek groził zaś urzędnikowi młotkiem i zaatakował ochroniarza. Domagał się lokalu komunalnego, jednak nie był zadowolony z informacji, jakie usłyszał w wydziale obsługi mieszkańców. Inny mężczyzna zaatakował ceramiczną rurką wójta Kobióra oraz kierownika referatu gospodarki komunalnej. Powód? Nie był zadowolony z pracy urzędu.

Urzędy zdane same na siebie?

W obawie przed kolejnymi tego typu zdarzeniami niektóre urzędy samodzielnie starają się zadbać o bezpieczeństwo swoich pracowników. Przykładowo w Ośrodku Pomocy Społecznej w Marcinowicach wójt zarządził demontaż krat w oknach, bo... chce dać urzędnikom szansę na ucieczkę w sytuacji zagrożenia. Z kolei pracownicy socjalni Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Świdnicy mogą używać gazu do obrony przed agresywnymi petentami. Do ich dyspozycji pozostają również dźwiękowe straszaki.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Petenci atakują, a ochrona urzędników kuleje. Minimalna stawka godzinowa pomoże?

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
REKLAMA

Nie przegap żadnej nowości!

Subskrybuj newsletter PulsHR.pl Zamawiając newsletter akceptujsz Politykę prywatności portalu


REKLAMA