- Jak uczyć i kształcić dla przyszłości? Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta i oczywista. Trudniej wprowadzić ją w życie.
- - Szkoły oraz uczelnie muszą kształcić w taki sposób, by dać pracownikom możliwość odnalezienia się na rynku pracy za 10-15 lat - podkreśla prof. Barbara Piontek, zastępca prezesa Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
- Takie podejście jest tym bardziej ważne, że Przemysł 4.0 to już nie opowieści, a realne zmiany, do których muszą dostosować się pracownicy.
Z danych zebranych przez KSSE wynika, że obecnie na polskim rynku brakuje około 70 tys. inżynierów. Jednocześnie zaledwie 13 proc. przeanalizowanych przez nich ofert dotyczy osób w tym wykształceniem. Jednak - jak wskazuje zastępca prezesa KSSE - nie to jest największym problemem, z jakim musi się zmierzyć rynek pracy.
- Choć dobrze definiujemy wyzwania na rynku pracy, to reagujemy za późno. Powinniśmy działać i programować przyszłościowo - podkreśla Barbara Piontek. - Szkoły oraz uczelnie muszą kształcić w taki sposób, by dać pracownikom możliwość odnalezienia się na rynku pracy za 10-15 lat. Bo rynek pracy działa tu i teraz. Dobrze przygotowane kadry musi mieć od ręki, nie można na nią czekać - dodaje.
Barbara Piontek (fot.PTWP)
W podobnym tonie wypowiada się Maciej Jagaciak, foresight engineer z 4CF, firmy, która zajmuje się analizowaniem trendów na rynku. - Zmiany, jakie zachodzą na rynku dzieją się w okresie pięciu czy dziesięciu lat. Edukacja niższego szczebla nie jest w stanie im odpowiedzieć od razu. Dlatego tak ważne jest, abyśmy wiedzieli, do którego miejsca dążymy - podkreśla Jagaciak.
Dlatego - jak wyjaśnia - przemysł powinien działać strategicznie. Wiedzieć, w którym kierunku chce zmierzać i co chce osiągnąć. Tylko takie podejście długofalowe pozwoli na przygotowanie edukacji, w taki sposób, by odpowiadała na realne potrzeby rynku pracy. Co wcale nie jest prostym zadaniem, bo jak wskazuje Piontek, szacuje się, że do 2030 roku aż 48 proc. zawodów zniknie. Na takiej liście znajdziemy m.in. popularny dziś zawód logistyk.
Czytaj więcej: Jak zostać pracodawcą pierwszego wyboru. Nie tylko pensja ma znaczenie
- Jeśli ktoś zastanawia się, czy roboty wyprzedzą pracowników, to w zawodach z powtarzalnymi czynnościami, gdzie będzie można zastosować algorytm, z pewnością tak się stanie. Natomiast są obszary, w których ludzi nie uda się zastąpić. Dziś powinniśmy je dobrze zdefiniować i wyposażać ludzi w umiejętności, które są w nich przydatne - podsumowuje Piontek.
Maciej Jagaciak (fot.PTWP)
Z kolei Jagaciak wskakuje na inny problem, jaki wiąże się z takim długofalowym spojrzeniem na edukację. - Dziś wiedza o współczesnych uczniach szkół średnich jest dosyć mglista. Nie do końca jesteśmy w stanie sprawdzić, co ich interesuje czy emocjonuje. Czy młodzi ludzie postawią na kierunki inżynierskie, czy będą chcieli związać się zawodowo z przemysłem. Może większość z nich będzie chciała zostać sławnym youtuberm czy infuencerem i publikować zdjęcia na Instagramie - zastanawia się Jagaciak.
Luka pokoleniowa
Na własnej skórze braki kadrowe odczuwa m.in. PKN Orlen.
- Poszukujemy kadry specjalistycznej dla wszelkich inwestycji prorozwojowych. Szukamy elektryków, elektroenergetyków, mechatroników czy mechaników. Te wszystkie zawody znajdują się na liście zawodów deficytowych - zaznacza Wioletta Kandziak, dyrektor wykonawczy ds. kadr w PKN Orlen.
Wioletta Kandziak (fot.PTWP)
Wskazuje też, że wśród pracowników z tego segmentu firmy mają do czynienia z luką pokoleniową. - W naszej firmie średnia wieku to 48 lat. Przeprowadzone przez nas analizy pokazują, że w ciągu najbliższych pięciu lat aż 10 proc. naszych pracowników nabędzie uprawnienia emerytalne. Dlatego już dzisiaj zatrudniamy pracowników, którzy są przygotowywani do wykonywania tych zawodów w przyszłości - zaznacza Kandziak.
Problemy ze znalezieniem odpowiednich specjalistów odczuwa również ArcellorMittal Poland. Ten stalowy gigant w poszukiwaniu najlepszych pracowników zawędrował m.in. na uczelnie wyższe.
- Organizujemy dni otwarte, zapraszamy studentów do zakładu pracy, uczestniczymy w studenckich targach pracy czy organizujemy dla nich konkursy na staże - o sposobach na pozyskanie najlepszych pracowników opowiada Monika Roznerska, dyrektor personalna w ArcelorMittal Poland.
Monika Roznerska (fot.PTWP)
Jednocześnie przyznaje, że przyciągnięcie do firmy dobrze wyszkolonego kierownika wiąże się ze sporym wydatkiem. - Przy czym wyższa pensja na starcie dla młodych działa demotywująco na doświadczonych pracowników. W efekcie zauważamy w firmie zupełnie nowy trend, kiedy osoby, o których mogliśmy myśleć, że będą chciały doczekać u nas emerytury, decydują się złożyć wypowiedzenie - przyznaje Roznerska.
Wiedza to nie wszystko
Na potrzebę innego podejścia do edukacji technicznej zwraca uwagę również prof. Marek Pawełczyk, prorektor ds. nauki i rozwoju Politechniki Śląskiej. - Już wiele lat temu, zauważyliśmy, że bardzo specjalistyczna edukacja na poziomie magisterskim czy inżynierskim nie zawsze jest tym czego oczekują pracodawcy - zaznacza przedstawiciel Politechniki Śląskiej.
O ile w małych firmach, które potrzebują pracownika na bardzo konkretne stanowisko, w pierwszej kolejności liczy się wiedza potrzebna do wykonywania pracy na danym stanowisku, to już w dużych przedsiębiorstwach stawiających na rozwój znaczenia nabierają również kompetencje miękkie.
Marek Pawełczyk. (fot. PTWP)
- Tacy pracodawcy oczekują, że pracownicy będą osobami otwartymi, które potrafią zrozumieć klienta - wyjaśnia prof. Pawełczyk, i podaje przykład: - Przy powstawaniu dużych projektów około 40 proc. czasu poświęca się na rozmowę z klientem, którego trzeba zrozumieć. Mając odpowiednie kompetencje ten czas można zredukować.
Z kolei Arkadiusz Hołda, kanclerz Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach zaznacza, że otwarcie kształcenia na kierunkach technicznych wymaga potężnych nakładów finansowych. - Każdy kierunek inżynierki - informatyka, mechatronika czy architektura - wymaga wielu nakładów, żeby poziom nauczania na nich był odpowiednio wysoki - mówi.
Arkadiusz Hołda (fot.PTWP)
Jak zaznacza, w przypadku uczelni prywatnych jest to tym bardziej ważne, że rynek bardzo szybko weryfikuje skuteczność ich działania. - Marketing szeptany wśród studentów działa wyśmienicie. Oni bardzo szybko przekazują sobie informacje, po jakich uczelniach mają najlepsze szanse na karierę, a gdzie poziom jest zbyt niski - przyznaje. I podaje dane na temat liczby działających niepublicznych uczelni. - Do niedawna działało ich w Polsce 350, teraz ich liczba oscyluje na poziomie około 200 uczelni prywatnych. I cały czas spada - wylicza Hołda.
Artykuł powstał podczas debaty „Edukacja techniczna i inżynierska” zorganizowanej w ramach konferencji Nowy Przemysł Expo, która między 26-28 września odbywa się w Katowicach.
Interesują Cię biura, biurowce, powierzchnie coworkingowe i biura serwisowane? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

KOMENTARZE (0)