PARTNERZY PORTALU partner portalu partner portalu partner portalu

Politologia, socjologia, ekonomia... Oto najgorsze kierunki studiów

  • Autor: TVS
  • 22 sty 2015 15:28

Tylko w ciągu sześciu miesięcy ubiegłego roku do urzędów pracy w całej Polsce zgłosiło się niemal 2,5 tysiąca politologów, prawie 2 tysiące socjologów i ponad 8 tysięcy ekonomistów.

Politologia, socjologia, ekonomia... Oto najgorsze kierunki studiów
Fot. Adobe Stock. Data dodania: 23 września 2022
REKLAMA

Wygląda na to, że szkoły wyższe nie przejmują się danymi z urzędów pracy i szkolą... przyszłych bezrobotnych. Świadczą o tym dane z urzędów pracy, rejestrujące absolwentów uczelni wyższych.

Teraz nawet wybierając ekonomię studenci mogą się mocno przeliczyć. Tylko w ostatnim półroczu do urzędów pracy zgłosiło się ponad osiem tysięcy absolwentów tego kierunku. - My w WSB w Chorzowie kierunek ekonomia powoli wygaszamy, bo popyt studentów na ten kierunek się zmniejszył, ale zwiększył się popyt np. na kierunek zarządzanie - mówi dr Krzysztof Koj z WSB w Chorzowie.

Młodzi ludzie pomimo niepokojących informacji z rynku pracy nadal najchętniej wybierają kierunki humanistyczne.

Christian Jaworski marzy o karierze polityka. Dlatego student drugiego roku politologii odbył już praktyki u jednego z posłów. Jak mówi, samo studiowanie wymarzonej pracy na pewno mu nie zapewni.

Czytaj też: W Ameryce zabraknie rąk do pracy? Obama proponuje darmowe studia

- Po ukończeniu tego kierunku jeśli ma się pomysł na swoje życie, na swoją karierę zawodową, to można zostać nie tylko jak to sugeruje nazwa jakimś działaczem politycznym czy coś więcej mieć wspólnego z polityką, ale mieć szeroki zakres tych nauk humanistycznych - mówi Christian Jaworski, student politologii, Uniwersytet Śląski.

Niestety, coraz więcej jego kolegów zamiast wymarzonej pracy rejestruje się w urzędzie pracy. W ostatnich sześciu miesiącach w kolejkach ustawiło się prawie dwa i pół tysiąca politologów, tysiąc osiemset socjologów oraz ponad siedem tysięcy pedagogów. Tylko w ubiegłym roku w województwie śląskim zarejestrowało się blisko osiem tysięcy bezrobotnych absolwentów.

- Potrzeba nam przede wszystkim rzemieślników, pracowników, którzy mają konkretne kwalifikacje, a nie osób konieczne z wyższym wykształceniem, także sytuacja nie jest zbyt dobra - mówi Grzegorz Sikorski, dyrektor WUP w Katowicach. Uczelnie odpowiadają, że swoją ofertę dopasowują do potrzeb rynku.

PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU

KOMENTARZE (4)

Do artykułu: Politologia, socjologia, ekonomia... Oto najgorsze kierunki studiów

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
  • goz 2018-03-26 21:03:55

    stawiam na pracę w budżetówce, więc wybrałem wyższą szkołę bezpieczeńśtwa

  • defia 2015-08-18 23:43:27

    Ja do beznadziejnych kierunków dodałabym technologie chemiczną. Studiują to tylko niżyny intelektualne, które nie są w stanie dostać się na medycynę, farmację lub inne ambitne studia.

  • Uprzedzony 2015-03-02 12:05:06

    - Po ukończeniu tego kierunku jeśli ma się pomysł na swoje życie, na swoją karierę zawodową, to można zostać nie tylko jak to sugeruje nazwa jakimś działaczem politycznym czy coś więcej mieć wspólnego z polityką, ale mieć szeroki zakres tych nauk humanistycznych - mówi Christian Jaworski, student politologii, Uniwersytet Śląski. e? Na pewno dobrze zanotowaliście? Bo jakieś to strasznie nieskładne. Poza tym, która nazwa ma sugerować karierę działacza politycznego? Nazwa: politolog? Może w tym kraju tak się powszechnie uważa i uważają tak studenci tego kierunku, ale nienajlepiej świadczy to o nich i tym kraju. Zresztą, "fruwających ornitologów" nie jest wcale tak dużo, jak mogłoby się wydawać. A problem z politologią jest taki, że ten kierunek powinien być elitarny i ciężki, powinien uczyć przede wszystkim umiejętności prowadzenia dyskursu - świat "nauk" humanistycznych taki niestety jest, wiązać się z niesamowitą tzw. kulturą ogólną absolwentów, itd. Jak jakieś science po na Sorbonie - sprawdzić jaki odsetek absolwentów jest w wyższym kierownictwie tamtejszych "entreprises". Jaki odsetek idzie dalej do ENA itd. - która to ENA dopiero wiąże się z konkretną karierą w administracji czy polityce. Tymczasem w Polsce jest to w dużej mierze kierunek balangujących prostaków, którzy marzą co najwyżej o noszeniu teczki za kimś, a póki co są na fajnej pięcioletniej kolonii dla niedojrzałych dzieci. Stąd potem masowo maszerują do PUP z poczuciem zmarnowanych pięciu lat. A poza tym, kto zabroni uczelniom robić "lajtowe" kierunki, na których jest po prostu fajnie i jest mgr po ich "spokojnym" ukończeniu. A tak zupełnie nawiasem, to skrót WNS nie był kiedyś rozwijany żartobliwie jako Wydział Nauk Spokojnych? Ile tam jest tych "piekielnie" trudnych egzaminów na tej politologii - trzy?

  • siwy 2015-03-01 22:13:40

    jeśli zapotrzebowanie na zawody rzemiślnicze wygląda jak w rzeczywistości czyli -patologia, pijace mirki w pracy, spotkaj niepijącego budowańca :) -zatrudnianie za groszowe stawki, na czarno, nadgodziny -urazy, niebezpieczna praca to jednak nawet bycie wykształconym mgr brzmi lepiej.

REKLAMA

Nie przegap żadnej nowości!

Subskrybuj newsletter PulsHR.pl Zamawiając newsletter akceptujsz Politykę prywatności portalu


REKLAMA