W czasach pandemii przybywa pracowników tymczasowych


Kalina Olejniczak - 29 cze 2020 15:00


Pandemia Covid-19 dotkliwie dotknęła rynek pracy zmuszając pracowników do szukania nowego zatrudnienia stałego lub tymczasowego. Spośród nowozatrudnionych pracowników tymczasowych 45 proc. zostało zwolnionych z poprzedniej pracy, głównie w gastronomii, usługach lub produkcji.

Branże, które szczególnie ucierpiały na kryzysie zdecydowały się na radykalne cięcie kosztów i zwolnienie pracowników. W efekcie zatrudnienie z dnia na dzień straciła cała rzesza pracowników.

Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w maju 2020 stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 6 proc., a bez pracy na koniec maja było 1 mln 11,7 tys. osób.

Znaczna część przedsiębiorstw nadal liczy straty spowodowane pandemią, ale są także takie branże, które w tym trudnym czasie umocniły swoją pozycję, jak chociażby e-commerce czy usługi kurierskie. W tych firmach nastąpił wzrost zapotrzebowania na pracowników tymczasowych.

- W czasach Covid-19 na rynku pracy tymczasowej obserwujemy przewagę polskich pracowników, ponieważ wielu Ukraińców na początku pandemii wróciło do swojego kraju. Po zamknięciu granic nie było napływu nowych pracowników ze Wschodu, ale na rynek pracy wróciła część Polaków, którzy do tej pory pracowali za granicą. Jednak spośród naszych wszystkich nowych pracowników tymczasowych tylko 8 proc. pochodzi z tej grupy. 92 proc. pracowników, którzy w czasach pandemii zgłosili się do pracy tymczasowej, było wcześniej zatrudnianych w Polsce – mówi Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający OTTO Work Force. 

Tymczasem w 2019 roku według opublikowanych niedawno badań Eurostat we wszystkich państwach członkowskich UE najwyższy odsetek pracowników urodzonych poza Unią Europejską, zatrudnionych na podstawie umów tymczasowych, odnotowano w Polsce. Było to aż 53 proc.

czytaj też: Polska numerem jeden w zatrudnianiu cudzoziemców na umowach tymczasowych

Praca tymczasowa z powodu zwolnienia

Branże, które najmocniej dotknął kryzys, jak np. gastronomia, hotelarstwo czy drobne usługi, zdecydowały się na zawieszenie działalności lub radykalną redukcję zatrudnienia. W efekcie pracę z dnia na dzień straciła cała rzesza pracowników, którzy musieli znaleźć dla siebie nowe miejsce pracy.  Zasilili oni rynek pracy tymczasowej.

Według najnowszego raportu OTTO Work Force Polska, niemal połowa (45 proc.) nowozatrudnionych pracowników tymczasowych została zwolniona z poprzedniego miejsca pracy. 25 proc. badanych doświadczyło czasowego zamknięcia zakładu pracy, a 20 proc. zamknięcia całej branży.

- Nowi pracownicy tymczasowi, którzy zostali zatrudnieni w czasie pandemii koronawirusa, pochodzą głównie z trzech branż, które mocno ucierpiały na kryzysie gospodarczym - gastronomii, produkcji i usług. Spośród badanych aż 30 proc. pracowało wcześniej w gastronomii, 27 proc. w produkcji, a 23 proc. w usługach – wyjaśnia Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający OTTO Work Force.

W usługach kurierskich i logistyce jest zapotrzebowanie

 

Z badania wynika, że 68 proc. nowozatrudnionych pracowników tymczasowych w wyniku pandemii musiało podjąć pracę w zupełnie innej branży niż dotychczas. Nowa sytuacja rynkowa zmusiła wiele osób do przekwalifikowania się i podjęcia pracy tymczasowej. Mimo wszystko aż 70 proc. respondentów wskazało, że nie zamierza wrócić do poprzedniej branży, nawet jeśli sytuacja gospodarcza ulegnie poprawie. 21 proc. badanych rozważa taką możliwość, a 9 proc.jeszcze nie podjęło decyzji.

Spośród nowych pracowników tymczasowych zatrudnionych w czasach Covid-19  niemal połowa, bo 47 proc., znalazła pracę w branży usług kurierskich. 25 proc. zostało zatrudnionych w logistyce, 23 proc. w produkcji, a 5 proc. w branży spożywczej.


 - W nowej rzeczywistości rynkowej w niektórych branżach pojawiło się większe niż dotychczas zapotrzebowanie na personel. Spośród naszych nowozatrudnionych pracowników tymczasowych niemal połowa znalazła zatrudnienie w usługach kurierskich, a 25 proc. w logistyce. Jest to związane głównie ze wzrostem pozycji branży e-commerce, która w czasach pandemii odnotowała bardzo duży przyrost klientów – mówi Tomasz Dudek.

Zmiany na tegorocznym rynku pracy tymczasowej, jakie wprowadziła pandemia, dostrzega też Dominik Malec, dyrektor regionalny z agencji rekrutacyjnej Manpower. Jak wskazuje, można zauważyć mniejszą liczbę ofert pracy w gastronomii, która co roku stanowiła jeden z głównych obszarów zatrudniających na czas wakacyjny.

- Obecnie z powodu ograniczeń związanych z liczbą gości restauracji, nie ma potrzeby, aby zwiększać liczbę pracowników. Wiele organizacji, które w wyniku pandemii zostało zmuszonych do obniżenia czasu pracy i wynagrodzeń swoich pracowników, decyduje się na ich przywrócenie do poprzedniej wartości, niż zatrudnienie nowej osoby na czas absencji urlopowych – mówi Dominik Malec.

- Zwiększone zapotrzebowanie na ręce do pracy obserwujemy natomiast w przetwórstwie spożywczym. Pracowników poszukują również pracodawcy z sektora e-handlu, a co za tym idzie także firmy kurierskie, magazynowe, centra logistyczne – dodaje ekspert Manpower.

Iwona Szmitkowska, prezes Work Service zapewnia, że zapotrzebowanie na pracowników sezonowych jest zbliżone do lat ubiegłych, choć wiele zależy od regionu i sektora. Na przykład na Dolnym Śląsku na ręce do pracy czekają rolnicy np. do zbioru szparagów.

- W miastach, gdzie są centra logistyczne, rekrutowani są pracownicy do obsługi wysyłek, operatorzy wózków. Jest to związane z sezonowymi wyprzedażami, a także wzrostem popularności e-commerce. To trend, który zauważyliśmy z początkiem epidemii; Polacy coraz chętniej kupują przez internet - komentuje Iwona Szmitkowska.

Ale zakłady produkcyjne, które zatrudniają pracowników sezonowych na zastępstwa w okresach urlopowych lub w przypadku podwyższonej sprzedaży produktów, w tym roku ostrożnie zwiększają zatrudnienie.

- Hotelarstwo i gastronomia, czyli sektory, które do tej pory zwiększały zatrudnienie podczas wakacji, liczą na opanowanie epidemii i gotowość Polaków do wyjazdu na wakacje czy wychodzenia do restauracji czy choćby na lody. Większa szansa na znalezienie zajęcia w tym obszarze jest w miejscowościach turystycznych i tam, gdzie ryzyko zarażenia koronawirusem jest mniejsze – dodaje Szmitkowska.

Ludzie szukają ogłoszeń

Wzrost zainteresowani pracą sezonową jest widoczny także w serwisie OLX.

- Trudna sytuacja na rynku pracy z pewnością wpłynie na zainteresowanie pracą sezonową. Trzy lata temu na jedną ofertę pracy sezonowej w serwisie OLX odpowiadano średnio 180 razy. W związku ze sporymi zmianami na rynku pracy w ostatnich miesiącach, związanymi z pandemią koronawirusa, można się spodziewać, że w tym roku wynik ten będzie znacznie wyższy - zapowiada Paulina Rezmer, senior PR specialist w OLX.

A wzrost osób poszukujących pracy dodatkowej na tym portalu jest duży. Gdy na początku marca każdego kolejnego dnia wzrastała w Polsce liczba zachorowań, a większość pracowników realizowała swoje obowiązki służbowe w domach, coraz mniej osób było zainteresowanych wykonywaniem pracy dodatkowej, choć zazwyczaj w tym okresie dopiero się zaczynał sezon na poszukiwanie takiej pracy. Już na początku czerwca pojawiło się blisko 65 proc. więcej aktywnych użytkowników, którzy poszukują pracy dodatkowej, w zestawieniu z danymi z ostatniego dnia marca.

czytaj też: Rąk do pracy sezonowej nie brakuje. W dwa miesiące wzrost o 65 proc.



www.pulshr.pl | 11-07-2020 07:31:47