Mniejsze odprawy, przymusowe urlopy, praca zdalna. Pracodawcy chwalą nową tarczę


KDS - 21 maj 2020 14:47


Doprecyzowanie zasad pracy zdalnej, czasowe zawieszenie obowiązku odbierania zaległych urlopów, ograniczenie odpraw do dziesięciokrotności minimalnego wynagrodzenia czy też możliwość częściowego zawieszenia zakładowego funduszu świadczeń socjalnych oraz zawieszenia postanowień zbiorowych układów pracy. M.in. takie zapisy znalazły się w kolejnym pakiecie Tarczy Antykryzysowej.

- Nasze propozycje wypracowaliśmy w dialogu z przedstawicielami pracowników, w tym w szczególności z NSZZ "Solidarność". Jesteśmy też w stałym kontakcie z przedsiębiorcami czy samorządami - powiedziała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Jak zaznaczyła, głównym celem tarczy jest obrona polskich przedsiębiorstw, miejsc pracy i konsumentów przed negatywnymi skutkami COVID-19.

Także wicemister pracy Stanisław Szwed podkreślił na antenie Polskiego Radia, że główne siły i środki w Tarczy 4.0 rząd kieruje na ochronę miejsc pracy.

Tarcza 4.0 dla ochrony miejsc pracy

Przedstawiona przez rząd propozycja zakłada m.in. doprecyzowanie zasad wykonywania pracy zdalnej. Ma to pomóc w równym traktowaniu pracowników i zapobieganiu ewentualnym nadużyciom polegającym np. na tym, że osoby, które nie mają warunków do wykonywania pracy zdalnej, korzystają z tego statusu.

Innym z pomysłów jest czasowe zawieszenie obowiązku odbierania zaległych urlopów przez pracownika do 30 września. Jak tłumaczy rząd, w okresie epidemii pozwoli to pracodawcy wysłać pracownika na zaległy urlop bez jego zgody w dogodnym dla przedsiębiorstwa terminie. Ma to zapobiec kumulacji urlopów niewykorzystanych za zaległe lata oraz urlopów nabytych w bieżącym roku kalendarzowym.

Rząd planuje też umożliwić wypowiedzenie umów o zakazie konkurencji w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Dzięki tej zmianie pracodawcy, zleceniodawcy, zamawiający zyskają uprawnienie do jednostronnego wypowiedzenia umowy o zakazie konkurencji obowiązującym po ustaniu danego stosunku prawnego. W efekcie, wraz z wygaśnięciem umowy, wygaśnie ich zobowiązanie do zapłaty odszkodowania ponad okres trwania umowy.

Na liście jest też ograniczenie – do kwoty 10-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę (2600 zł brutto miesięcznie) – odpraw i odszkodowań w przypadku ustania stosunku pracy, rozwiązania umowy agencyjnej, umowy zlecenia, czy innej umowy o świadczenie usług.

W czasie COVID-19 przedsiębiorcy mają mieć możliwość zawieszenia, w porozumieniu z organizacjami związkowymi, w przypadku wystąpienia u pracodawcy określonego spadku obrotów gospodarczych lub istotnego wzrostu obciążenia funduszu wynagrodzeń – niektórych obowiązków dotyczących zakładowego funduszu świadczeń socjalnych i innych funduszy, które mają socjalny charakter.

Możliwe ma być również niestosowanie – w czasie COVID-19, w przypadku wystąpienia u pracodawcy określonego spadku obrotów gospodarczych lub istotnego wzrostu obciążenia funduszu wynagrodzeń – postanowień układów zbiorowych pracy lub regulaminów wynagradzania ustalających wyższą niż wymagana ustawowo wysokość odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych oraz inne świadczenia o charakterze socjalno-bytowym.

Dodatkowo rząd zapowiedział ułatwienie korzystania ze wsparcia na utrzymanie miejsc pracy poprzez m.in.: możliwość otrzymania wsparcia z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych przez te podmioty, które pomimo spadku obrotów gospodarczych w następstwie COVID-19 nie zdecydowały się na objęcie pracowników przestojem ekonomicznym lub przestojem wynikającym z art. 81 Kodeksu pracy albo obniżeniem wymiaru czasu pracy.

Liczy się to, co w ustawie

- Pozytywnie oceniamy przyjęte przez rząd rozwiązania dotyczące prawa pracy. W swoich założeniach wychodzą one naprzeciw zgłaszanym przez nas postulatom. Na ten moment nie jest jeszcze dostępna wersja projektu przyjęta przez rząd, jednak liczymy, że jest ona zbieżna z tą, która była konsultowana z partnerami społecznymi w ramach RDS - komentuje najnowsze propozycje rządu Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert rynku pracy z ramienia Pracodawców RP. 

Przypomina, że pracodawcy od dawna apelowali o doprecyzowanie warunków wykonywania pracy zdalnej. - W związku z tą formą pracy pojawiało się wiele wątpliwości natury prawnej, dotyczących chociażby odpowiedzialności po stronie pracodawcy za warunki bhp i w razie wypadku przy pracy. Ale również inne problemy odnoszące się do możliwości kontroli pracownika i efektów jego pracy. Liczymy, że kwestie te zostały jednoznacznie rozstrzygnięte, tak jak przewidywał to projekt przekazany do konsultacji z RDS, ale też nieprzeregulowane nadmiernie, albowiem właśnie nadregulacja jest największą bolączką kodeksowej telepracy i barierą utrudniającą jej popularyzację - zaznacza Żukowska-Czaplicka.

Chwali też zapisy odnoszące się do wykorzystania zaległych urlopów. - To bardzo istotna kwestia. Przyjęte rozwiązanie odpowiada na oczekiwania rynku i na to, co aktualnie dzieje się w wielu firmach. Dotyczy to w szczególności branż dotkniętych przestojem. Kiedy pracodawca nie ma dla pracownika pracy, to lepiej, aby wysłał go na urlop niż miałby zdecydować się na redukcję zatrudnienia - komentuje.

W jej opinii takie rozwiązanie jest też korzystne dla pracownika. - Przypominam, że skorzystanie przez pracodawcę z przestoju ekonomicznego z Tarczy antykryzysowej wiąże się z obniżką pensji, a urlop jest płatny w 100 procentach. Co prawda pracodawca może wysłać pracownika na zaległy urlop, ale dotyczy to okresu wypowiedzenia, więc dobrze że rozwiązanie to teraz zostanie zmodyfikowane - dodaje.

Zaznacza też, że w tej kwestii pracodawcy oczekiwaliby jeszcze dalej idących rozwiązań, zakładających obowiązek wykorzystania przez pracowników również połowy urlopu bieżącego. Taka propozycja znalazła się w pierwotnej wersji projektu Tarczy 4.0. przygotowanym przez Ministerstwo Rozwoju. - Szkoda, że ostatecznie nie została ona przyjęta przez rząd - dodaje.

Przedstawicielka Pracodawców RP pozytywnie ocenia również zawarte w projekcie rozwiązania ograniczające koszty po stronie pracodawców (ograniczenie wysokości odpraw czy umożliwienie wypowiedzenia umów o zakazie konkurencji).

- W przypadku tych regulacji ważne są szczegóły. Albowiem zgodnie z pierwotną wersją projektu takie rozwiązanie objęłoby jedynie tych pracodawców, którzy wykazaliby odpowiedni spadek obrotów lub "istotny wzrost obciążenia funduszu wynagrodzeń". W szczególności ta druga przesłanka budzi nasze wątpliwości, na co zwracaliśmy uwagę Ministerstwu Rozwoju jeszcze podczas prac nad projektem - informuje.

Jak wyjaśnia, sposób jej obliczenia był bardzo skomplikowany, co dla wielu pracodawców mogłoby stanowić barierę uniemożliwiającą skorzystanie ze wsparcia określonego w Tarczy 4.0. - Liczymy, że kwestia ta została ostatecznie zmodyfikowana, ponieważ przepisy zawarte w kolejnych wersjach Tarcz antykryzysowych są już i tak nadmiernie rozbudowane przez co stają się coraz mniej czytelne i zrozumiałe, a przedsiębiorcy gubią się w gąszczu tych regulacji i związanej z nimi biurokracji - przestrzega Wioletta Żukowska-Czaplicka.

W jej opinii pozytywnie na sytuację pracowników wpłynie też rozwiązanie dotyczące możliwości uzyskania dofinansowania do wynagrodzeń pracowników, którzy nie zostali objęci przestojem ani obniżonym wymiarem czasu pracy.

- Dobrze, że również w odniesieniu do tej grupy zatrudnionych zaproponowano mechanizm wsparcia. Ponadto zawsze postulowaliśmy o wprowadzenie ułatwień i elastycznych zasad korzystania przez przedsiębiorców z rozwiązań antykryzysowych. Zgodnie z komunikatem rządu Tarcza 4.0. ma stanowić realizację również tego postulatu. Czekamy zatem na szczegółowe zapisy projektu w tym zakresie - podsumowuje.

Krytycznie o tarczy

Najnowsze badanie Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej na temat sytuacji firm w dobie CIVID-19 (przeprowadzone w pierwszej połowie maja w formie ankiety) potwierdzają opinię Żukowskiej-Czaplickiej co do skomplikowania przepisów zawartych w Tarczy. Dowiemy się z niego, że rozwiązania przygotowane w tarczy pozostawiają wiele do życzenia.

Ponad 69 proc. przedsiębiorców biorących udział w badaniu wskazało na niejasność przepisów instrumentów pomocowych. W ich opinii tarcza antykryzysowa jest zbyt skomplikowana. 56 proc. firm wskazuje też na nadmiar biurokracji, a 42 proc. na brak wsparcia ze strony urzędników. Ponad 39 proc. badanych twierdzi, że oczekiwanie na realizację wsparcia jest zbyt długie, do tego prawie 54 proc. wskazuje, że przepisy są niejasne.

Przedsiębiorcy nie kryją niezadowolenia z powodu nie wprowadzenia przez rząd proponowanych przez nich rozwiązań. Chodzi m.in. o uwolnienie VAT w split-payment, szerszego zakresu dopłat do wynagrodzeń i szerszego umorzenia składek na ubezpieczenia oraz obniżki klina podatkowego. Te instrumenty zdaniem firm byłyby najbardziej korzystne.



www.pulshr.pl | 06-06-2020 00:54:18