Prawa pracowników w czasie pandemii można łamać bezkarnie? GIP zajmuje się tylko najpoważniejszymi przypadkami


KDS - 21 maj 2020 12:30


Inspekcja Pracy zajmuje się obecnie tylko naruszeniami prawa pracy grożącymi śmiercią. Innymi sprawami zajmie się po zawieszeniu stanu epidemii – w odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich napisał Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek.

RPO prosił go o interwencję, bowiem przepisy zapisane w Tarczy Antykryzysowej pozwoliły na znaczne ograniczenie uprawnień pracowniczych. Jako przykład takich działań wymieniał m.in. to, że pracodawca z sektora rolno-spożywczego może zmieniać godziny pracy zatrudnionych, żądać pracy nadliczbowej czy bycia w gotowości do pracy we wskazanym miejscu. Rzecznik wskazywał, że w przygotowanych przez rząd przepisach nie określono ani trybu wprowadzania tych ograniczeń, ani zasad rekompensowania pracownikom zwiększonego wymiaru pracy.

Apelował wtedy do GIP, aby ten nadzorował stosowanie nowych rozwiązań, tak by nie ucierpieli na tym pracownicy. 

Z odpowiedzi przesłanej przez GIP wynika, że w czasie pandemii inspektorzy zajmują się wyłącznie najcięższymi przypadkami łamania prawa pracy, które mogą zakończyć się śmiercią.

– Od 16 marca, czyli od momentu ogłoszenia stanu zagrożenia epidemiologicznego, Państwowa Inspekcja Pracy ograniczyła czynności kontrolne do przypadków bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia pracowników oraz badania śmiertelnych, ciężkich i zbiorowych wypadków przy pracy – w odpowiedzi na pismo rzecznika napisał GIP.

Czy to oznacza, że obecnie pracodawcy mogą bezkarnie łamać prawo pracy? Niekoniecznie.

Jak zaznaczył Łyszczek, czynności kontrolne związane z naruszeniami praw pracowniczych w czasie epidemii zostaną przeprowadzone po przywróceniu uprzednich zasad prowadzenia kontroli.

– Inspekcja pracuje w ograniczonym zakresie. Skargi cały czas do nas wpływają, rozdzielamy je pomiędzy poszczególnych inspektorów i będą stanowić podstawę do podjęcia kontroli. Jednak w czasie, kiedy gospodarka nadal ma zaciągnięty hamulec, rozpoczynanie kontroli jest nieefektywne, a w wielu przypadkach niemożliwe. Co z tego, że kontrola zostałaby teraz wszczęta, jak realnie nie można jej przeprowadzić, bo np. kadrowy jest na opiece na dziecko lub firma zawiesiła czasowo działalność – mówi Tomasz Zalewski, p.o. rzecznika prasowego GIP. 

Jak wyjaśnia, w związku z koronawirusem inspektorzy pracy narażeni są na niebezpieczeństwo zarażenia, przez co mają obawy o swoje zdrowie, bo ich praca wymaga kontaktów z wieloma osobami. Ponadto na opiece czy kwarantannie jest też wielu pracowników firm, przez co kontakt z nimi jest niemożliwy. Wielu pracodawców zawiesiło lub mocno ograniczyło swoją działalność. Również sądy pracy nie działają na pełnych obrotach i orzekają w ograniczonym zakresie.

– To wszystko są przyczyny obiektywne, które w obecnym czasie nie pozwalają na przeprowadzanie kontroli na podobnych zasadach jak przed wybuchem pandemii – komentuje. Jak zaznacza, wraz z odmrożeniem gospodarki, również inspektorzy rozpoczną kontrole. Państwowa Inspekcja Pracy przygotowuje się do powrotu inspektorów do pracy w terenie.



www.pulshr.pl | 30-05-2020 13:30:12