Pracownik ambasadorem firmy w social mediach. Jak się to robi


Karolina Markowska - 2 kwi 2020 6:00


Pracownik może być najgorszą reklamą, może też być najlepszym adwokatem czy wizytówką firmy. Jak wykorzystać chęć promowania firmy i jej sukcesów przez pracowników? Odpowiedzią jest employee advocacy. Jednak po to, by pracownik był "ambasadorem firmy" trzeba umiejętnie wykorzystać jego zaangażowanie i nie wpaść w pułapkę kolejnego służbowego obowiązku.



MasterCard, Reebok czy Dell – to światowe przykłady firm, które postawiły na employee advocacy. Trend stosunkowo młody i pozornie dość prosty. Employee advocacy wykorzystuje zaangażowanie pracowników. To oni bowiem w wielu przypadkach są najlepszym źródłem wiedzy na temat marki czy produktu.

Wierzę w firmę

Garść danych. Jak wyliczył portal Weber Shandwick 98 proc. pracowników, posiada konto w przynajmniej jednym serwisie społecznościowym. Średnio połowa zamieszcza tam posty na temat pracodawcy. Z raportu Social Media Employee Advocacy: Tapping Into the Power of an Engaged Workforce wynika, że 56 proc. pracowników wierzy w swoją firmę i chce ją promować. Jak wykorzystać potencjał? 

- Przede wszystkim bycie ambasadorem marki polega na byciu najlepszym przykładem, uosobieniem wartości i misji firmy. Jeśli firma wnosi wartość i dba o swoją społeczność, wyróżnia się na rynku, to nie musi się chwalić. To inni ją pochwalą i będą wskazywać jako przykład. Pamiętajmy, że ambasador to nie osoba najgłośniej mówiąca o firmie, ale ta, która najlepiej o niej świadczy – wyjaśnia Doris Maklewska, konsultanka budowania marki osobistej w mediach społecznościowych

Potwierdza to Marta Cała-Sturzbecher z agencji MoMa, która podkreśla, że działania firmy zgodnie z zasadami fair play procentują.

- Po pierwsze: codzienne działanie fair, działanie zgodnie z deklarowanymi wartościami, procentuje. W takiej sytuacji pracownicy lubią swoje miejsce pracy, doceniają sukcesy i rozwój firmy oraz cieszą się z nich, a w konsekwencji identyfikują się z firmą i jej osiągnięciami. Drugą składową jest docenianie pracowników, tak jak to mamy w obecnej sytuacji pracy w wyjątkowych warunkach, jakie wprowadza stan epidemii. Wielu pracodawców docenia to, że ich pracownicy nie opuszczają miejsc pracy i mówi o tym głośno. Na co dzień warto jednak doceniać starania naszego zespołu, nawet jeśli nieznacznie wykraczają poza ich obowiązki.

Przeczytaj: Employee Advocacy - szansa czy wyzwanie dla firm?

Przełamać lody

Decyzja o tym, kto powinien „stać się twarzą” naszych działań, nie może być podjęta pochopnie. Zgodnie z zasadą, że przykład idzie z góry, dobrze, gdy to zarządzający zespołem zacznie w mediach społecznościowych mówić o sukcesach czy wartościowych inicjatywach w firmie. 

- Niemal każda z książek traktująca o skutecznym przywództwie mówi o byciu przykładem dla swoich pracowników. Nie powinniśmy, wobec powyższego, wymagać od nich tego, czego sami się nie podejmujemy. Zanim zaczniemy namawiać swój zespół do działania w mediach społecznościowych, spróbujmy tego sami. Możemy zacząć od opisania wybranego sukcesu w firmie, napisania kilku rekomendacji pracownikom na LinkedIn, wykorzystać funkcję “Kudos” na platformie i celebrować powodzenie projektu – wyjaśnia Doris Maklewska.

Pomysłem może być "próba na sucho". Zanim zaczniemy wirtualnie mówić o sukcesie, warto spróbować zasiać ziarno zaciekawienia w realu. Jak podpowiada Doris Maklewska, można namówić zespół, by ten wskazywał ich zdaniem istotne wydarzenia w działaniu firmy, by pracownicy zapisywali pozytywne wiadomości e-mail od klientów. Warto słuchać pracowników i ich pomysłów na promowanie marki w internecie.

- Działania offline przeniesione w online mogą być świadectwem dobrze funkcjonującego zespołu, do którego chce się dołączyć lub, z którym chce się pracować. Pokazanie kilku ujęć z dodatkowych warsztatów, działania wolontariatu, możliwości testowania nowego produktu, pokazanie zespołu w mniej formalny sposób - wyjaśnia Maklewska.

Zaangażowani poszukiwani

Praca „na sucho” jak wskazują specjaliści może pomóc nam wybrać osoby, które wykazują zainteresowanie tematem. Warto jest także przyjrzeć się mediom społecznościowym pracowników, sprawdzić, kto najchętniej angażuje się w udostępnianie postów, kto reaguje na zamieszczane publikacje dotyczące firmy.

- Zidentyfikuj w zespole osobę, która chętnie posługuje się mediami społecznościowymi. Zauważ jej kompetencje, wyjątkowe umiejętności, pochwal i zachęć do używania ich profesjonalnie – wyjaśnia Doris Maklewska.

Zainteresowanych taką aktywnością pracowników można „wykorzystać” na kilka sposobów.

- Forma zainteresowania pracowników włączeniem się w działania komunikacyjne firmy będzie wynikała z zaangażowania i identyfikacji pracowników z firmą. Możemy na przykład zaangażować pracowników w działania socialmediowe, zaangażować ich jako pojedynczych ambasadorów lub zrealizować kampanię reklamową z ich udziałem – wyjaśnia Marta Cała-Sturzbecher.

Zaangażowanie pracowników w działania w mediach społecznościowych może polegać na współtworzeniu contentu, oddaniu im którejś z rubryk w social media lub np. dedykowanego profilu na Instagramie. Dobrym pomysłem będzie też akcja, którą pracownicy mogą wspierać choćby poprzez udostępnianie zdjęć i postów.

- Kolejny pomysł to zaangażowanie pojedynczych pracowników jako influencerów i długofalowa współpraca. Należy jednak wówczas liczyć się z zagrożeniami, o jakich mówimy przy klasycznej współpracy – po odejściu pracownika z firmy jego kanał może przestać służyć promocji firmy, a nasze dotychczasowe narzędzie obróci się przeciwko nam – dodaje.

Doris Maklewska podaje konkretne przykłady przełożenia zespołowej burzy mózgów na działania w internecie.

- Agencja Grow zorganizowała takie odejście członkini zespołu opublikowane online, że aż chce się do niego dołączyć. Na stronie Heroic Public Speaking nie zobaczymy wideo opowiadającego o stanowisku w firmie, ale krótkie wstawki z życia organizacji - puszczone online mogą wywołać pozytywne emocje. Kiedy spotkania odbywają się zdalnie, a komunikacja na Slacku czy Skype, wychwytujcie najlepsze praktyki i dzielcie się nimi.

 

Zanim klikniesz Enter

Musimy jednak pamiętać, że nawet jeśli pracownik, chce zostać ambasadorem marki i dobrze czuje się np. w mediach społecznościowych, wcale nie musi oznaczać, że działa w nich dobrze. Wpisy, zdjęcia, opisy, oznaczanie, godziny umieszczania mają realny wpływu na zasięgi, a przecież one są w przypadku marketingu internetowego najważniejsze.

Posty zamieszczane przez ambasadora – dajmy na to Karolinę – muszą być zgodne z polityką firmy i przede wszystkim muszą być wyważone.

- Przede wszystkim Karolina musi zapoznać się ze strategią komunikacji firmy i wiedzieć, jakie wartości firma chce komunikować (wiele firm działa tak, by ich wartości i intencje były jasne dla pracowników, a pracownicy je czuli, ale w sytuacji unormowanej współpracy dobrze byłoby mieć pewność co do jasności przekazu). Drugim elementem są cele, jakie mają przyświecać tej współpracy: czego oczekujemy i co dajemy w zamian. Publikując posty jako ambasadorka, Karolina musi też uważać na słownictwo, deklarowane wartości czy zdjęcia towarzyszące wpisom - wyjaśnia Marta Cała Sturzbecher.

Dlatego warto postawić na szkolenia.

- Wykorzystanie mediów społecznościowych w profesjonalnym kontekście może być wyzwaniem. Możesz pomóc zespołowi osiągnąć lepsze wyniki z ich zaangażowania w media społecznościowe, regularnie dzieląc się wskazówkami, jak się w nich poruszać. Większość tych zagadnień zawiera się w szkoleniach z marki osobistej, czy użycia poszczególnych platform. Stworzenie prostych zasad wykorzystania mediów społecznościowych pozwoli na podjęcie właściwej decyzji tuż przed kliknięciem Enter. Zbuduj te reguły razem z pracownikami. Zaufaj im! Zbyt ostre wytyczne mogą ich też odstraszyć od publikowania treści – dodaje Doris Maklewska.

Warto postawić na szkolenia fot. Shutterstock Warto postawić na szkolenia fot. Shutterstock

Marta Cała-Sturzbecher podpowiada, że w tym przypadku sprawdzić może się tworzenie harmonogramu działań i zarysu publikowanych treści.

- Z jednej strony wybierzemy do współpracy osobę, której ufamy i której historię działania w social media prześwietlimy (pod kątem publikowanych treści i komunikowanych wartości). Ale pracownik nie będący specjalistą od komunikacji, może nie umieć formułować myśli tak, jak byśmy chcieli. Zalecam, podobnie jak w przypadku współpracy z zawodowymi blogerami, przygotowanie harmonogramu działań i zarysu treści z możliwością dostosowania do stylu naszego influencera.

Przeczytaj: Koronawirus. Co robią Polacy zamknięci w domach?

Zaufanie to podstawa

Zaufanie do pracownika wydaje się być tu wyjątkowo istotne. Zbyt duża ingerencja, niebranie pod uwagę pomysłów zaangażowanych pracowników może ich do tego typu działań zniechęcić.

- Nawet najlepszy ambasador ma prawo do wpadki. Zamiast karać, weźcie za nią pełną odpowiedzialność i znajdźcie przyczynę. To może być zarówno brak podwójnego sprawdzenia tekstu, jak i zaniechanie instrukcji, czy niepoprawność informacji - zbadajcie tę sytuację i postarajcie się uniknąć powtórki – tłumaczy Maklewska.

- Daj zespołowi poczucie odpowiedzialności za proces - widziałeś wpis z niewychwyconym błędem? Jesteś za ten błąd odpowiedzialny. Kwestionujesz opisane zagadnienie? Podaj argumenty i zmodyfikujemy wpis, by działał na korzyść firmy. Masz pomysł na kolejną publikację? Wrzuć ją do naszego banku wpisów – dodaje.

I co najważniejsze. Bycie ambasadorem firmy i promowanie jej sukcesów nie może być wymuszone.

- Narzucanie pracownikom działań marketingowych z wykorzystaniem ich prywatnych profili społecznościowych to naruszenie. Mówi się o tym, że marka osobista powinna być autentyczna, wpisy szczere i najlepiej merytoryczne, a nie promocyjne - podkreśla Maklewska.

 

 

 



www.pulshr.pl | 03-07-2020 15:51:40