Pracodawcy RP: 13. emerytura albo miliony miejsc pracy


AKC - 25 mar 2020 21:46


Poziom bezrobocia w Norwegii skoczył w marcu z 2,3 do 10,9 proc., w Niemczech szacuje się, że może zniknąć nawet milion miejsc pracy. Polska musi być przygotowana na podobny rozwój wypadków i za wszelką cenę wspomóc firmy w utrzymaniu miejsc pracy - uważają Pracodawcy RP.  - Ratujmy firmy, żeby za około 2 miesiące zacząć „po przerwie”, a nie „od zera” - apelują.

W Norwegii w ciągu zaledwie 30 dni liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła z 65 do ponad 290 tysięcy osób. Zdaniem cytowanej przez zagraniczne media Sigrun Vageng z Norweskiego Urzędu Pracy i Zatrudnienia, to „największy wzrost od czasów II wojny światowej”, który „nie przypomina niczego z historii”. Clemens Fuest z Instytutu Badań Ekonomicznych przy Uniwersytecie Monachijskim (IFO) ocenia z kolei, że - w zależności od scenariusza - niemiecka gospodarka poniesie od 255 do 729 miliardów euro kosztów pandemii.

Jego zdaniem kryzys ten jest w stanie „przebić wszystko, czego Niemcy doświadczyły dotąd w wyniku kryzysów gospodarczych i katastrof naturalnych” i wstrząśnie rynkiem pracy, przyćmiewając nawet konsekwencje kryzysu z 2008 roku. W scenariuszach rozważanych przez IFO w Niemczech może zniknąć nawet 1,8 miliona miejsc pracy podlegających składkom na ubezpieczenie społeczne, a negatywny wpływ odczuje ponad sześć milionów pracowników pracujących na krótkotrwałych umowach.

Czytaj też: Rekrutacja w obliczu koronawirusa. Jak firmy radzą sobie z pozyskiwaniem kandydatów?

- Jest niestety całkiem możliwe, że tak podobnie dotkliwy cios może uderzyć i w polski rynek pracy - uważa dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP. - Koszty pracy, czyli wynagrodzenie, składki ubezpieczeniowe, to koszty stałe. Trzeba je ponosić niezależnie od uzyskiwanych przychodów. Jeśli perspektywa zamrożenia lub ograniczenia działalności jest długa, to pracodawca nie ma wyjścia. Rachunek ekonomiczny zmusi go do cięć, czyli do zwolnień - mówi ekspert.

W jego opinii w okresie zamrożenia gospodarczego należy kierować wszelkie możliwe środki na pomoc właśnie firmom. Po to, by przedsiębiorcy nie musieli sięgać po tak drastyczne środki i aby gospodarka ruszyła „z kopyta”, kiedy tylko blokady zostaną zniesione.

- Zaproponowane w Tarczy rozwiązania są niewystarczające w zakresie wsparcia ochrony miejsc pracy i płynności firm. Nie znam jeszcze ostatecznej wersji tego pakietu, ale ogłoszona przez prezydenta w mediach propozycja ulżenia firmom w płatności składek na ubezpieczenia społeczne jest ograniczona do mikrofirm. Zapomniano o firmach średnich i dużych, które również odczuwają kryzys. Koronawirus nie wybiera - on infekuje wszystkie firmy - mówi ekspert Pracodawców RP.

Czytaj też: Tarcza Antykryzysowa musi równoważyć interesy firm, pracowników i budżetu

- Być może jedna na dziesięć firm ma kapitał, żeby bez dochodów przetrwać dwa - trzy miesiące. Zresztą gospodarka to układ naczyń połączonych. Jeżeli upadną duże firmy, to upadną ich kooperanci, czyli mikro firmy. Już teraz mamy informacje, że firmy średnie i duże, będące w kłopotach, "wycinają" w swoich kosztach outsourcing i usługi wsparcia, które świadczą dla nich właśnie mikro firmy. To jest system naczyń połączonych i selektywne wsparcie dla biznesu będzie nieskuteczne - wyjaśnia dr Sławomir Dudek.

Zdaniem eksperta konieczne jest też szukanie oszczędności w budżecie, bo wydatki, które można ponosić tylko w czasie rozkwitu gospodarki i świetnej formy budżetu, muszą być przekierowane na wsparcie miejsc pracy. Takim wydatkiem jest m.in. 13. emerytura.

- Wybór jest taki: czy "bonus" w postaci 13. emerytury, czy miliony miejsc pracy. Za te 11 mld zł, bo tyle to kosztuje, można sfinansować dopłaty do wynagrodzeń przez kwartał, a nawet dłużej, dla ponad miliona miejsc pracy - wyjaśnia główny ekonomista Pracodawców RP. - Nie jest tak, że pieniądze leżą sobie w budżecie i czekają na emerytów na kupce pt. 13. emerytura. Emeryci otrzymują te pieniądze, które do budżetu trafiają na bieżąco - a więc głównie z podatków i składek płaconych przez biznes. A jeśli biznes upadnie, to co wtedy? - podkreśla ekspert.

Międzynarodowe szacunki

Międzynarodowa Organizacja Pracy (MOP) szacuje, że koronawirus zwiększy światowe bezrobocie od 5,3 mln (scenariusz „łagodny”) do 24,7 mln osób (scenariusz „ostry”) z poziomu podstawowego (188 mln w 2019 r.). Scenariusz „średni” sugeruje wzrost o 13 mln (7,4 mln w krajach wysokorozwiniętych).

Spadki wzrostu PKB to odpowiednio ok. 2 proc. w scenariuszu łagodnym, 4 proc. w średnim i 8 proc. w ostrym. Dla porównania globalny kryzys finansowy z lat 2008-2009 zwiększył bezrobocie o 22 miliony osób. Według MOP walkę z pandemią należy oprzeć na trzech filarach:



www.pulshr.pl | 07-04-2020 02:05:34