We Francji przez epidemię nie ma komu zbierać truskawek


PAP/RAF - 25 mar 2020 18:52


Za tydzień w południowo-zachodniej Francji szczyt sezonu na truskawki, ale z powodu epidemii koronawirusa nie ma ich kto zbierać. Z reguły robią to przede wszystkim sezonowi pracownicy z zagranicy, wśród nich wielu Polaków, którzy nie mogli przyjechać do Francji.

Brak pracowników wróży ogromne straty dla sadowników, którzy nie wiedzą, jak zastąpić 3 tys. zbieraczy, czyli aż połowę robotników.

Najwyżej cenione są we Francji truskawki z okolic Lyonu. Największym ich producentem jest jednak departament Lot i Garonna na południowym zachodzie Francji, który na rynek wewnętrzny i na eksport dostarcza 15 tys. ton tych owoców.

W środę dziennik "20 Minutes" cytował Patricka Jouy, sadownika z Sainte-Livrade nad Lotem, który skarżył się, że "30 osób, które miały się zgłosić w zeszłym tygodniu, zablokowanych jest na polskiej granicy". - Czekaliśmy też na ekipę Marokańczyków, ale oni również nie mogą wyjechać ze swego kraju - powiedział Jouy.

Czytaj też: Wzrost bezrobocia jest nieunikniony

We wtorek (24 marca) francuski minister rolnictwa Didier Guillaume wezwał osoby, które pozbawione są obecnie zajęcia, by pomogły francuskim rolnikom. Jouy nie wierzy w skuteczność tego apelu, gdyż, jak mówi, miejscowi bezrobotni i inni zgłaszający się do zbioru truskawek, "kiepsko dają sobie z tym radę, a po dwóch dniach pracy są wyczerpani".

Brakuje nie tylko pracowników. - Wielkie sieci handlowe nie zamawiają truskawek, bo obawiają się, że nie przyjdą po nie ludzie zamknięci w domach z powodu koronawirusa. A truskawki szybko psują się na sklepowych półkach - wyjaśnił rozmówca "20 Minutes". I dodał, że "ostatecznym ciosem było zamknięcie targów na wolnym powietrzu", zarządzone w poniedziałek (23 marca) przez premiera Edouarda Philippe'a.

Jouy przewiduje, że aż 10 lat zajmie odrobienie tegorocznych strat tym gospodarstwom, które dobrze funkcjonują. Inne mogą sobie nie poradzić.

Sytuacja producentów truskawek i bez epidemii była trudna. Od wielu lat związek rolników Confederation Paysanne(konfederacja chłopska) twierdził, że Polacy ratują istnienie gospodarstw, które by bez nich splajtowały.

Dla gospodarstw rolnych prowadzących intensywną uprawę jarzyn i owoców na południu Francji, polska siła robocza jest ważna bo - jak w maju 2017 roku mówiła Anais Hammel ze związku rolników Confederation Paysanne - poprawia ich konkurencyjność.



www.pulshr.pl | 03-07-2020 14:41:35