Koronawirus. Uczelnie wstrzymały podróże, studenci rozumieją sytuację


Gabriel Paździor - 3 mar 2020 20:00


Ze względu na zagrożenie koronawirusem polskie uczelnie zdecydowały się zablokować podróże zagraniczne zarówno studentów jak i naukowców. Choć to działania profilaktyczne, dla studentów są zrozumiałe. Wiele uczelni wyższych na świecie także podejmuje takie kroki.

Wiele polskich uczelni podjęło kroki mające uchronić społeczność akademicką przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa. W ostatnich dniach lutego kolejne uniwersytety i rektorzy informowali o wstrzymywaniu podróży. Zrobiły tak uczelnie poznańskie, wyższe szkoły w Gdańsku czy największa uczelnia na Śląsku - Uniwersytet Śląski. W przypadku tej ostatniej uczelni odwołano podróże do i z: Chin, Korei Południowej, Włoch (w szczególności regionów: Lombardia, Wenecja Euganejska, Piemont, Emilia Romania), Iranu, Japonii, Tajlandii, Wietnamu, Singapuru i Tajwanu.

27 lutego Władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zdecydowały o zawieszeniu do odwołania prowadzonej dotychczas wymiany studentów z dwoma uniwersytetami chińskimi. Efektem tej decyzji uczący się nie będą mogli odwiedzić Yangtze Normal University w Chongqing oraz Xi'an International Studies University w Xi'an.

Zapytaliśmy studentów, jak zapatrują się na takie działania władz rektorskich. W odpowiedzi jedna z największych organizacji studenckich w Polsce - Niezależne Zrzeszenie Studentów (NSZ) - podkreśla, że u osób młodych, w tym studentów, COVID-19 ma dość łagodny przebieg.

- Uważamy jednak, że warto podejmować działania profilaktyczne. Wiele uczelni poprosiło, aby studenci wracający z terenów, gdzie stwierdzono przypadki zakażeń COVID-19 nie przychodziło na zajęcia - nieobecności te nie będą wpływać na zaliczenie przedmiotów - napisała w korespondencji z PulsHR.pl Stefania Zdral, rzecznik NZS. - Część rektorów zdecydowało się odwołać większe wydarzenia (taki los może spotkać np. planowaną w połowie marca akcję honorowego krwiodawstwa Wampiriadę organizowaną przez NZS we Wrocławiu) lub wstrzymać wyjazdy zagraniczne. Decyzje te są często rozczarowujące. Dla osób młodych i pracowników akademickich wymiany są istotnym doświadczeniem naukowym i życiowym. Pamiętamy jednak, że zdrowie jest wartością nadrzędną, stąd decyzje uczelni wyższych są zrozumiałe - zaznaczyła.

Czytaj też: Wyjazdy służbowe i urlopy a zagrożenie koronawirusem. O tym powinien pamiętać pracodawca

Jeszcze w pierwszych dniach lutego Samorząd Studentów Uniwersytetu Warszawskiego publikował na swoich stronach na Facebooku rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczące koronawirusa. W tych wytycznych UW sugerował odwołanie wyjazdów indywidualnych i grupowych pracowników, doktorantów i studentów do Chin.

Prodziekan ds. studenckich Wydziału Nauk Ekonomicznych UW Katarzyna Kopczewska zapowiedziała, że uczelnia wprowadziła zasadę "door selection." - Zgodnie z tą zasadą studenci, którzy mają objawy infekcji (katar, kaszel etc.), będą wypraszani z zajęć - zapowiada.

Stołeczna uczelnia przypominała także członkom jej społeczności, że oferuje wsparcie psychologiczne w związku z epidemią koronawirusa. Podobnie jak na innych uczelniach w Polsce, na UW funkcjonuje Centrum Pomocy Psychologicznej.

Stanowisko Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji

Swoją ocenę sytuacji wystosowała też zarządzająca programami edukacyjnymi Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE). Zwróciła ona uwagę, że wszyscy planujący wyjazd w ramach systemów wymiany kadry i studentów powinni śledzić komunikaty Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.

"Jeśli z uzasadnionych powodów wyjazd się nie odbędzie bądź zostanie odwołany, a poniesiono już jego koszty, (np. bilety lotnicze, hotel itp.), wówczas FRSE może zastosować klauzulę o działaniu siły wyższej i uznać poniesione koszty, których nie udało się odzyskać w inny sposób. FRSE będzie wymagała przesłania uzasadnienia odwołania wyjazdu oraz udokumentowanych prób odzyskania poniesionych kosztów. Każdy przypadek będziemy rozpatrywać indywidualnie" zaznaczono w stanowisku Fundacji.

Organizacja stawia sobie za priorytet bezpieczeństwo uczestników programów mobilności akademickiej.

Nie tylko polskie uczelnie decyzją się na kwarantanny i prewencyjne wstrzymywanie podróży żaków. (fot. pixabay.com) Nie tylko polskie uczelnie decyzją się na kwarantanny i prewencyjne wstrzymywanie podróży żaków. (fot. pixabay.com)

Sugerowana kwarantanna dla studentów

Zgoda studentów i ciał studenckich jest zrozumiała. Pierwszym zobowiązaniem władz uczelni jest nie tylko dbanie o możliwość nauki, ale także zapewnienie zdrowia studentom. Obok decyzji o wstrzymywaniu podróży, część uczelni zasugerowała też działania prewencyjne przed zakażeniem.

Czytaj też: Koronawirus a rynek pracy. Jakie prawa i obowiązki ma pracodawca, a jakie pracownik?

Zrobił tak na przykład Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. W lutym administracja tej szkoły wyższej poprosiła studentów, którzy w ostatnim czasie powrócili z rejonu północnych Włoch lub z Chin, o ograniczenie aktywności społecznej. Zasugerowano im pozostanie w domu przez kolejne dwa tygodnie. Władze uczelni zapewniły, że nie ma podstaw do ograniczania działalności uniwersytetu.

Taką samą procedurę zaproponował Uniwersytet Łódzki. W przypadku tej uczelni dotyczyło to studentów powracających z Chin, Iranu, Korei Południowej, Singapuru, Tajlandii, Tajwanu, Wietnamu i Włoch oraz tych, którzy przebywali w tych krajach w lutym.

Świat nauki walczy z koronawirusem

Nie tylko polskie uczelnie decydują się na kwarantanny i prewencyjne wstrzymywanie podróży żaków. Kilka dni temu informowaliśmy o australijskich uczelniach, które pomagają studentom w dobie epidemii. Uniwersytety w Sydney, Melbourne czy w Adelajdzie zaoferowały żakom pozostającym np. w Chinach pomoc finansową. Kolejne kraje także zmuszone są zmierzyć się z tymi problemami.

W części regionów dotkniętych walką z wirusem uczelnie mogą stracić nawet semestr w wyniku odwołanych zajęć. (fot. Shutterstock) W części regionów dotkniętych walką z wirusem uczelnie mogą stracić nawet semestr w wyniku odwołanych zajęć. (fot. Shutterstock)

29 lutego w Libanie władze poprosiły uczelnie, by zamknęły wydziały w związku z koronawirusem. Tę samą prośbę wystosowano do szkół w tym arabskim kraju. Odnotowano tam 7 przypadków koronawirusa. Najprawdopodobniej trafił do Libanu z Iranu, który także walczy z wirusem.

Czytaj też: Projekt ustawy ws. koronawirusa: Pracodawca może zlecić wykonywanie pracy z domu

Jak podaje Wall Street Journal wyższe szkoły w Stanach Zjednoczonych podejmują kolejne wysiłki, by powstrzymać wirusa. Uniwersytet w Rochester, w Nowym Jorku, przygotował nawet specjalną grupę interwencyjną na wypadek podejrzenia, że ktoś ze społeczności tego uniwersytetu będzie zakażony. Przećwiczyła ona w końcu lutego procedurę poddania kogoś kwarantannie i informowania służb medycznych o zagrożeniu.

Podobne decyzje do polskich uczelni o wstrzymaniu podróży zagranicznych studentów i naukowców podjęły uczelnie w USA m.in.: Uniwersytet techniczny w Lawrence, w stanie Michigan, Uniwersytet stanowy Georgii, Uniwersytet w Colorado czy Międzynarodowy Uniwersytet na Florydzie.

Azja jest w środku tej burzy

Sytuacja jest najbardziej krytyczna w Azji. W części regionów dotkniętych walką z wirusem, w Chinach, w Japonii, w innych krajach Azji uczelnie mogą stracić nawet semestr w wyniku odwołanych zajęć i kolejnych przypadków zakażenia. W Chinach w zagrożonych prowincjach wstrzymano zajęcia odbywające się osobiście. Uniwersytety w Hongkongu, a to jedne z najbardziej umiędzynarodowionych na świecie uczelni, oceniły, że powrót do normalnej pracy w marcu jest "mało prawdopodobny."



www.pulshr.pl | 29-05-2020 09:13:28