Blisko co piąta polska firma stawia na to rozwiązanie. Przemysł najbardziej zainteresowany, usługi się przyglądają


jk - 27 lut 2020 7:00


OECD szacuje, że 14 proc. istniejących obecnie na świecie miejsc pracy może zniknąć w wyniku automatyzacji w ciągu najbliższych 15-20 lat, a kolejne 32 proc. prawdopodobnie zmieni się radykalnie. Oznacza to, że wielu pracowników będzie musiało zmienić nie tylko swoją pracę, ale nawet zawód. Jak wygląda sytuacja w Polsce?

W Polsce 19,8 proc. miejsc pracy jest, jak prognozuje OECD, narażonych na wysokie ryzyko automatyzacji, a 30,6 proc. na znaczące ryzyko. Dla przykładu w Niemczech wysokie ryzyko automatyzacji dotyczy 18,4 proc. miejsc pracy, a na Słowacji 33,6 proc.

Czytaj też: Automatyzacja eliminuje pracowników. To dobrze, bo w grę wchodzi bezpieczeństwo

Jak z kolei wynika z badania agencji zatrudnienia Work Service, które firma Kantar Millward Brown zrealizowała na próbie 300 pracodawców i 500 pracowników, 18 proc. firm w Polsce automatyzuje się lub planuje w niedalekiej przyszłości. Z drugiej strony, niemal połowa firm podkreśla, że automatyzacja ich nie interesuje.

- Proces automatyzacji będzie postępował, a wraz z nim rozwój nowych zawodów i specjalności, które będą usprawniały pracę robotów i współpracę z nimi. Wyzwaniem jest odpowiednie przygotowanie pracowników do zmian i zachęcanie ich do rozwoju w tym obszarze, doskonalenia umiejętności, które pozwolą być konkurencyjnymi na zrobotyzowanym rynku pracy. Z powodu negatywnych tendencji demograficznych, pracodawcy nie mogą oczekiwać, że znajdą wystarczającą liczbę pracowników z odpowiednimi kompetencjami cyfrowymi. Dlatego też niezbędne jest rozwijanie wewnętrznego potencjału firmy i pomaganie pracownikom w zdobywaniu umiejętności przyszłości – komentuje Iwona Szmitkowska, prezes Work Service.

Czytaj też: Musimy być gotowi na paradoks technologii

Przemysł stawia na automatyzację

Najbardziej zaawansowane w proces są firmy z branży przemysłowej. 38 proc. wdraża lub planuje wdrożyć automatyzację. W sektorze publicznym automatyzować chce się (lub już to robi) 16,4 proc. podmiotów, w handlu - 14,3 proc., a w branży usługowej - 8,3 proc.

Pracodawcy z branży przemysłowej wdrażają automatyzację przede wszystkim, aby zwiększyć bezpieczeństwo i komfort pracowników 85,2 proc., dla zwiększenia wydajności i konkurencyjności (80,5 proc.), a 75 proc. aby ograniczyć braki kadrowe.

Dla wszystkich firm z branży usługowej głównym motywem jest jakość, wydajność i konkurencyjność. Dla 86,8 proc. istotna jest redukcja kosztów oraz bezpieczeństwo, komfort pracowników - dla 79,3 proc., a zwiększenie konkurencyjności dla 64,6 proc.

Sektor publiczny wdraża automatyzację w celu zwiększenia komfortu pracy i bezpieczeństwa pracowników - 70,8 proc. wskazań. Firmy z branży handlowej poprzez automatyzację zwiększają, jakość, wydajność i konkurencyjność (85,1 proc.), redukują koszty (80,2 proc.) oraz podejmują lepsze decyzje biznesowe (76,1 proc.).

Kto będzie zwalniał, a kto zatrudniał?

Automatyzacja wpłynie na rynek pracy. Jednak nie wszędzie jej wpływ będzie taki sam. Jak wynika z analizy ManpowerGroup, w najbliższych dwóch latach w jednych regionach mocno zwiększy liczbę nowych miejsc pracy, w innych spowoduje ich redukcję.

Najlepsze perspektywy zatrudnienia czekają na mieszkańców Polski wschodniej, gdzie 21 proc. pracodawców planuje w wyniku cyfryzacji rekrutować nowych pracowników, jednocześnie tylko 4 proc. firm myśli o redukcji zatrudnienia. Dużych zmian można się spodziewać w Polsce północno-zachodniej – 15 proc. firm zwiększy liczbę pracowników, a 8 proc. zmniejszy ją w efekcie cyfryzacji.

Jednak nie w całej Polsce różnice między optymistycznymi perspektywami w zatrudnieniu a liczbą planowanych zwolnień są tak duże. Raport ManpowerGroup pokazuje, że w południowo-zachodniej i południowej części kraju powiększać swoje zespoły będzie odpowiednio po 12 proc. firm. Natomiast cięcia etatów przewiduje odpowiednio 10 proc. i 8 proc. przedsiębiorstw. Jedynie na północy tyle samo pracodawców prognozuje wzrost i spadek zatrudnienia – po 10 proc.

- Różnice w regionach to efekt między innymi uprzemysłowienia, ponieważ to właśnie ten sektor w największym stopniu jest poddawany automatyzacji procesów. Na wschodzie uprzemysłowienie dopiero rośnie, a dzięki dostępności pracowników firmy mogą sobie jeszcze pozwolić na stosowanie takich rozwiązań, które wymagają działań manualnych człowieka. W Polsce południowo-zachodniej i północnej, czyli regionach, gdzie bezrobocie jest bardzo niskie a co za tym idzie bardzo mała dostępność nowych pracowników, organizacje muszą inwestować w takie rozwiązania, które pozwolą na zwiększanie wydajności i efektywności produkcji oraz rozwój skali produkcji przy dużych trudnościach w zwiększaniu zatrudnienia - mówi Kamil Sadowniczyk, dyrektor w Manpower.

Jak dodaje, eliminowane będą te stanowiska, które są związane z czynnościami prostymi, powtarzalnymi, najmniej skomplikowanymi. Ich miejsce zastąpią stanowiska pracy bardziej wykwalifikowane, związane z budową maszyn, montażem czy serwisowaniem, usprawnianiem automatyzacji.

- W efekcie bilans wdrożenia rozwiązań zautomatyzowanych będzie dodatni, ponieważ przeważają firmy przewidujące wzrost zatrudnienia nad planującymi redukcję stanu osobowego - dodaje ekspert.

Pracownicy nie boją się automatyzacji

Automatyzacji, w rozumieniu częściowego lub całkowitego zastąpienia pracy ludzkiej przez roboty, obawia się zaledwie 10 proc. badanych Polaków. Jednak nawet ich obawy znikają w sytuacji, gdy automatyzacja otwiera przed nimi potencjalnie możliwość zmiany ich stanowiska pracy lub awansu, 85 proc. badanych zmienia wtedy zdanie.

- Wizerunek robota ukształtowany w kulturze popularnej niezbyt korzystnie przedstawia przyszłość ludzkości. Roboty pokazywane są bardziej jako złodzieje pracy i pogromcy ludzkości niż sprzymierzeńcy. Niewątpliwie ludzie nie mają szans w konkurencji z robotami w przetwarzaniu ogromnych ilości danych oraz w dokładnym i szybkim wykonywaniu powtarzalnych rutynowych prac. Jednak wygrywamy w konkursie na kreatywność, pomysłowość i strategiczne myślenie. Dlaczego więc nie zostawić tej mniej przyjemnej pracy robotom i czerpać korzyści z bardziej przyjemnej i ciekawej pracy. Nie możemy zapominać, że w świecie nowoczesnych technologii, to człowiek jest i wciąż będzie motorem postępu - komentuje Iwona Szmitkowska.



www.pulshr.pl | 01-06-2020 21:57:56