Urzędy pracy chcą pomóc długotrwale bezrobotnym, ale nie mają narzędzi


Justyna Sobolak - 21 lut 2020 6:00


Od lat tkwią w rejestrach urzędów pracy, mają ubezpieczenie, a w niektórych miastach mogą nawet liczyć na darmowe przejazdy komunikacją miejską. Długotrwale bezrobotni nie palą się do podejmowania płatnych zajęć. Urzędy pracy narzekają na brak odpowiednich narzędzi i sugerują, że czas na zmiany w ubezpieczeniach zdrowotnych.

O dużej reformie urzędów pracy mówiło się już kilka lat temu. W 2017 roku miał powstać projekt w tej sprawie. Urzędy pracy miały stać się elastyczne i dopasowane do potrzeb rynku. Na zapowiedziach się jednak skończyło. Dużej reformy do dzisiaj nie przeprowadzono.

Koniec profilowania

W ubiegłym roku zarówno urzędy, jak i bezrobotni doczekali się jednak ważnej zmiany. W czerwcu zniesiono obowiązującą od 2014 roku konieczność profilowania osób bezrobotnych. Procedura wyglądała tak, że każda nowo rejestrowana w PUP osoba musiała odpowiedzieć na 24 pytania zawarte w kwestionariuszu osobowym. Były to pytania m.in. o wiek, doświadczenie i umiejętności zawodowe, motywacje, powody rejestracji w urzędzie pracy czy przyczyny utrudniające podjęcie pracy. Odpowiedzi na nie miały fundamentalne znaczenie dla dalszego losu osoby bezrobotnej. Od przydzielonego profilu uzależniony był rodzaj pomocy, który dana osoba otrzymała.

Profile były trzy. Wśród urzędników mówiło się, że „jedynki”, to najlepsi klienci. Zwykle sami znajdowali sobie pracę, a do urzędu przychodzili tylko po ubezpieczenie, którego na czas poszukiwań potrzebowali. „Dwójki” wymagały wsparcia, ale dało się coś jeszcze dla nich zrobić, a „trójki” to przypadki beznadziejne, długotrwale bezrobotni, którzy nie kwapili się do powrotu na rynek pracy.

Ze względu na konstrukcję formularza, łatwo było o błędy. Długotrwale bezrobotni często dzięki odpowiedziom trafiali do profilu I, a osoby, które tylko chwilowo pozostawały bez pracy do profilu III. Skutkowało to tym, że mogły utracić szanse na staż czy dofinansowanie do działalności gospodarczej.

Krytycznie o profilowaniu bezrobotnych wypowiadała się Fundacja Panoptykon. Zarzucała mu niekonstytucyjność, brak przejrzystości oraz dyskryminacyjny charakter. Jednym z podstawowych problemów, na jakie zwracano uwagę, był brak jasności co do tego, na podstawie jakich informacji bezrobotni są przydzielani do poszczególnych profili. Skończyło się na tym, że rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zaskarżył profilowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Jego zdaniem było niekonstytucyjne.

Urzędnicy czekali na zmiany

W czerwcu 2018 roku TK orzekł, że profilowanie bezrobotnych jest częściowo niezgodne z Konstytucją. Stąd konieczne były zmiany w przepisach. Wiele urzędów pracy odetchnęło z ulgą.

– Aktualnie możemy w urzędach pracy stosować wobec zarejestrowanego bezrobotnego wszystkie formy pomocy dostępne w urzędzie. Szczególnie jest to ważne przy obsłudze osób, które miały ustalony tzw. trzeci profil pomocy – dotychczas przynależność do tej grupy uniemożliwiała korzystanie z wielu narzędzi aktywizujących. Teraz łatwiej jest nam ich przywracać na rynek pracy – mówi Monika Różycka-Górska, kierownik Działu Organizacyjno-Administracyjnego w Miejskim Urzędzie Pracy w Lublinie.

Jak podkreśla, zniesienie profilowania znacznie skróciło okres, w jakim rozpoczyna się udzielanie pomocy osobie bezrobotnej, a co za tym idzie szybszy jest powrót takiej osoby czy wejście na rynek pracy. Obecny profil bezrobotnego zarejestrowanego w MUP w Lublinie, jak mówi, to osoba w wieku 25-34 lata, z wykształceniem wyższym, posiadająca staż pracy do roku i prawo jazdy kategorii B.

Nowe przepisy chwalą także w Rzeszowie. – Obecne rozwiązania zapewniają urzędom większą elastyczność i dopasowanie podejmowanych działań do potrzeb klientów i wymagań dynamicznie zmieniającego się rynku pracy – mówi Jadwiga Burda, kierownik Działu Obsługi Klientów, Statystyk i Analiz z Powiatowego Urzędu Pracy w Rzeszowie.

Jej zdaniem, profilowanie bezrobotnych nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. – Taki sposób traktowania osób bezrobotnych był mało elastyczny, schematyczny i nie uwzględniał indywidualnego podejścia do klienta. Jednym z negatywnych skutków profilowania pomocy było przyjęcie przez wiele osób bezrobotnych biernej  postawy, przejawiającej się rezygnacją z poszukiwania zatrudnienia i przedstawianie sytuacji rodzinnej bądź zdrowotnej jako przyczyn oddalenia od rynku pracy – mówi.

Jak podkreśla, obecnie pomoc udzielana przez PUP odbywa się na podstawie indywidualnego planu działania,  przygotowanego przez doradcę klienta i przy współudziale osoby bezrobotnej.

Urszula Murawska z Urzędu Pracy m.st. Warszawy zwraca uwagę, że do procesu profilowania trzeba było podchodzić indywidualnie – oceniając sytuację każdej osoby bezrobotnej. Wielu bezrobotnych, zgłaszających się do warszawskiego urzędu przyzwyczaiło się do takiej klasyfikacji.

– Co ciekawsze, do profili ustalanych przed zmianą ustawy bywają jeszcze przyzwyczajeni klienci, którzy nadal sami deklarują, że ich sytuacja życiowa zawiera się w profilu trzecim i nie mogą podjąć pracy, szkolić się itp., a tym samym nie są zainteresowani powrotem na rynek pracy – mówi.

5-milionowy potencjał

Brak profilowania bezrobotnych nie rozwiązał jednak wszystkich problemów. Od kilku lat mówi się, że urzędy powinny przejść gruntowną reformę. Chodzi o to, by nadążały za zmianami na rynku pracy. Pojawiają się także głosy, że powinny zniknąć całkowicie.

- Jestem gorącym przeciwnikiem likwidacji urzędów pracy. Powinny one nadal działać i funkcjonować. Populistyczne przesłania, że mamy niskie bezrobocie, w związku z czym możemy zlikwidować urzędy pracy, z założenia odrzucam – mówi Andrzej Kubisiak, ekspert ds. rynku pracy z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zobacz też: Urzędy pracy są potrzebne. Muszą się jednak przedefiniować

Zgadza się jednak, że zmiany są potrzebne. – Urzędy powinny przejść poważną zmianę w stosunku do tego, do czego zostały powołane pierwotnie. Pierwotnie były powołane, żeby rejestrować, aktywizować i wspomagać wypłatami zasiłków. To, co jest wyzwaniem na najbliższe dekady, to kwestia aktywizacji i aktywności zawodowej. Dzisiaj klientem urzędów pracy jest tylko i wyłącznie osoba bezrobotna, natomiast niewiele wsparcia można uzyskać na przykład będąc osobą zatrudnioną, ale niezadowoloną ze swojej sytuacji zawodowej czy będąc osobą bierną zawodowo, czyli przebywającą poza rynkiem pracy i niebędącą zarejestrowaną w urzędzie – zwraca uwagę.

Jak twierdzi Andrzej Kubisiak, zmiany są ważne, bo to, co nasz czeka w kolejnych dekadach, to kurczenie się polskiego rynku pracy – depopulacja. Konieczne będzie lepsze wykorzystanie zaplecza kadrowego. – Dzisiaj mamy 5 mln osób biernych zawodowo w wieku produkcyjnym, do których urzędy pracy nie są w stanie wyjść z żadną ofertą – mówi.

Zdaniem przedstawiciela Polskiego Instytutu Ekonomicznego urzędy powinny stać się instytucjami działającymi na lokalnych rynkach, instytucjami aktywizacyjnymi, które będą zwiększały szanse na przywrócenie na rynek pracy lub przebranżowienie, bez konieczności wrzucania w system osób bezrobotnych.

– Osób zarejestrowanych w urzędach pracy w skali całego kraju jest około 900 tys., a osób biernych zawodowo, w wieku produkcyjnym mamy prawie 5 mln. To sześciokrotnie większa pula osób. Ta grupa wymaga wsparcia, zachęcenia czy stworzenia warunków, by na rynek pracy wejść. Oczywiście nie wszyscy są tym zainteresowani, natomiast w tej grupie 5 mln, według badań, jest 200 tys. osób, które są zniechęcone poszukiwaniem pracy. To są wyzwania, przed którymi stoimy. Trzeba się zacząć z nimi mierzyć – mówi.

Czytaj też: Resort i urzędy pracy chcą zaktywizować biernych zawodowo 

Za dobrze, by coś zmieniać

Na brak odpowiednich narzędzi zwracają uwagę również urzędy pracy. – Niski poziom bezrobocia ujawnia problem w postaci długotrwałego bezrobocia i braku narzędzi ze strony PUP do skutecznej aktywizacji tych osób – mówi Jadwiga Burda z PUP w Rzeszowie.

Jak podkreśla, spora grupa osób długotrwale bezrobotnych nie ukrywa, że korzysta ze świadczeń z opieki społecznej i nie jest zainteresowana podjęciem zatrudnienia. – Status bezrobotnego w PUP zapewnia tym osobom ubezpieczenie zdrowotne, ponadto uzyskują prawo do bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską w Rzeszowie. Trudno w tej sytuacji mówić o jakiejkolwiek motywacji do zmiany swojej sytuacji zawodowej. Dla PUP powstaje jednak problem z doborem odpowiednich form aktywizacji zawodowej. W tej sytuacji wskazana wydaje się zmiana systemu pomocy społecznej  w zakresie obejmowania swoich klientów ubezpieczeniem zdrowotnym – mówi.

Zwraca również uwagę na problem z aktywizacją zawodową kobiet, które sprawują opiekę nad dziećmi. Niejednokrotnie rola matki utrudnia podjęcie pracy z uwagi na brak pełnej dyspozycyjności. – Obecnie na rynku pracy widać zapotrzebowanie na pracowników we wszystkich branżach. Badania pokazują, że są branże przewodnie, jak przemysł lotniczy, budownictwo, transport, ale dostępne na rynku oferty pracy są bardzo zróżnicowane – część wymaga wysokich kompetencji zawodowych, spora część nie zawiera żadnych wymagań poza motywacją do podjęcia pracy, a wszelkie przeszkolenie na stanowisku pracy zapewnia pracodawca – mówi Jadwiga Burda z PUP w Rzeszowie.

W rejestrze Urzędu Pracy m.st. Warszawy, jak informuje Urszula Murawska, na dzień 31 stycznia osoby długotrwale bezrobotne stanowiły 39 proc. wszystkich zarejestrowanych osób, powyżej 50. roku życia było 34 proc., a bez kwalifikacji 26,5 proc.

Zmiany dotyczące funkcjonowania urzędów pracy są w przygotowaniu. Resort na razie nie ujawnia szczegółów. Z informacji przekazywanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że poznamy je dopiero w okolicach lipca lub sierpnia.



www.pulshr.pl | 26-05-2020 21:20:27