Credit Suisse traci prezesa w atmosferze skandalu


GP - 7 lut 2020 12:45


Tidjane Thiam odszedł 6 lutego z funkcji prezesa Credit Suisse w atmosferze skandalu, z którą mierzy się od pewnego czasu szwajcarski bank.

Thiam dostał rykoszetem, gdy ujawniono aferę. Opinie publiczną finansowego świata kilka miesięcy temu obiegły informacje, że dwóch pracowników Credit Suisse było inwigilowanych przez pracodawcę. Decyzję o zatrudnieniu prywatnego detektywa do szpiegowania wysoko postawionych pracowników podjął, już zwolniony z Suisse, Pierre-Oliviera Bouée. Jak się potem okazało, jeden z inwigilowanych, Iqbal Khan, zmienił pracodawcę na konkurencyjny bank.

Gdy sprawę ujawniono szybko zrodziło się pytanie, czy prezes Tidjane Thiam wiedział o inwigilacji? Wewnętrzne dochodzenie wykazało, że prezes nie popełnił błędów w sprawie. Skandal położył się jednak cieniem na jego osobie i banku. 6 lutego Thiam złożył rezygnację. 7 lutego ją przyjęto.

W komentarzu do swojego odejścia stwierdził, że do skandalu nie powinno było w ogóle dojść.

Zgodnie z informacją Financial Times Thiam chciał pozostać na stanowisku, jednak nie przekonał do siebie nadzorujących w radzie. Gazeta twierdzi nawet, że miał poparcie części akcjonariuszy, ale zbyt małe. Uznanie go niewinnym nie wystarczyło do zachowania stanowiska.

Tidjane Thiam kierował Credit Suisse przez pięć lat. W tym czasie dokonał w organizacji poważnych redukcji kosztów. Będzie pracował dla Credit Suisse do 14 lutego, potem zastąpi go Thomas Gottstein, który pracuje w banku od 1999 r.

Skandal odbił się mocno na reputacji banku. Akcje instytucji finansowo-inwestycyjnej odnotowały 4-proc. spadek wartości.



www.pulshr.pl | 29-03-2020 01:15:16