Coraz mniej niań zarejestrowanych w ZUS-ie


RAF - 20 gru 2019 17:48


Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że coraz mniej osób sprawuje opiekę nad dziećmi na podstawie umowy uaktywniającej. W czerwcu br. ich liczba wyniosła przeszło 8 tysięcy, co oznacza spadek o blisko 4 tys. w porównaniu do ubiegłego roku. Zdaniem ekspertów przyczyniła się do tego zmiana przepisów.

Do końca 2019 r. przybędzie ponad 27 tysięcy miejsc opieki. Najwięcej, bo 5,5 tysiąca, pojawi się na terenie województwa mazowieckiego. Jednak to wciąż za mało. Do opieki żłobkowej kwalifikuje się nawet milion najmłodszych Polaków. Niestety nie ma zbyt wielkich szans, by zapewnić im opiekę. Rodzicie muszą więc radzić sobie inaczej.

Nianię zatrudnię od zaraz

Tam, gdzie jest to możliwe, zwykle pomagają dziadkowie. W sytuacji gdy ich nie ma, trzeba sięgnąć po opiekunki.

Statystycznie, kobieta opiekująca się zawodowo dziećmi w Polsce to: 29-latka (chociaż ponad połowa z niań to osoby poniżej 25 roku życia), zatrudniona w pełnym wymiarze godzin do opieki nad dzieckiem w wieku 1-3 lata, w jednym z wielkich miast.

Z analizy ogólnopolskich danych platformy Niania.pl wynika, że większość ogłoszeń o poszukiwaniu opiekunki dla dziecka pochodzi z miast wojewódzkich. Jest to spowodowane nie tylko ogólnym wysokim wskaźnikiem zaludnienia, a więc i konkurencyjności w rekrutacji do żłobków oraz sytuacją na tamtejszym rynku pracy, ale też dużą liczbą mieszkających tam migrantów. Nie mogą oni liczyć na pomoc rodziny w wychowaniu potomka. W tej sytuacji niania okazuje się wybawieniem.

- Gdy rodzice chcą pozostać aktywni na rynku pracy, muszą szukać alternatywnych form opieki nad dzieckiem - tłumaczy Monika Perkowska, psycholog i terapeuta dzieci i młodzieży. Jak podkreśla Perkowska z uwagi na brak miejsc w żłobkach zdecydowanie się na nianię jest jedyną możliwością.

- Co prawda opiekunka do dzieci kosztuje więcej niż żłobek, ale za to odpowiadają na indywidualne potrzeby rodziców oraz dziecka - tłumaczy ekspertka.

Spadek po zmianie

W połowie 2019 roku było zgłoszonych do ZUS-u 8029 osób sprawujących opiekę nad dziećmi na podstawie umowy uaktywniającej. W całym ub.r. było ich 11 731, natomiast w 2017 roku – 13 440. Jak stwierdza Sylwia Malinowska, ekspert z portalu Niania.pl, spadek ten może wynikać z niekorzystnej zmiany. Od 2018 roku rodzic ponosi większe koszty zatrudnienia niani na podstawie takiej umowy w ramach tzw. ustawy żłobkowej. Państwo opłaca składki wyłącznie do połowy minimalnego wynagrodzenia. Wcześniej finansowano je w całości do wysokości najniższej krajowej, co bardziej zachęcało do formalnego zatrudnienia opiekunki.

Czytaj też: Dzieci bez opieki. Zapotrzebowanie na nianie wciąż rośnie

– To instrument polityki państwa doceniający pracę nad wychowaniem dzieci i będący substytutem do trudno dostępnej opieki żłobkowej lub przedszkolnej. Jednak skala zjawiska jest dość niewielka. Przyczyn małego zainteresowania należy upatrywać w skomplikowanej procedurze zgłoszenia, a sama wysokość odprowadzanych składek nie zachęca do wykorzystania tej formy – komentuje dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego i ekspert Pracodawców RP.

Z uwagi na brak miejsc w żłobkach zdecydowanie się na nianię jest jedyną możliwością (fot. pixabay) Z uwagi na brak miejsc w żłobkach zdecydowanie się na nianię jest jedyną możliwością (fot. pixabay)

W umowach często pojawia się wynagrodzenie w wysokości połowy płacy minimalnej, co podkreśla Katarzyna Przyborowska, radca prawny z Kancelarii Lege Artis. Rodzice nie ponoszą więc kosztów związanych z opłacaniem składek za nianie. Wcześniej natomiast proporcje wyglądały inaczej. Było więcej osób zatrudnionych na najniższą krajową. Jak zaznacza ekspert, oficjalna kwota to jedno, a część osób prawdopodobnie otrzymuje jeszcze różne kwoty „pod stołem”.

– Obserwujemy tendencję stałego wzrostu zapotrzebowania na nianie, co powinno przekładać się na liczbę dokonywanych rejestracji w ZUS-ie. To może świadczyć o pogłębianiu się szarej strefy. Oprócz niekorzystnej zmiany w dofinansowaniu zatrudnienia, na malejące zainteresowanie umowami wpływa brak kampanii popularyzujących w mediach legalne zatrudnienie. Rodzice często nie wiedzą, jakie mają możliwości i jakie formularze związane z zatrudnieniem zgłosić w urzędzie – mówi Sylwia Malinowska.

Dla pań 50+ i obcokrajowców

W połowie 2019 r. najwięcej zgłoszonych osób sprawujących opiekę nad dziećmi było z woj.  mazowieckiego (1598), małopolskiego (988) i wielkopolskiego (810). Najmniej zaś takich przypadków dotyczyło opolskiego (71), lubuskiego (93) i świętokrzyskiego (99). Jak analizuje dr Kolek, terytorialny rozkład zjawiska dotyczy przede wszystkim najbardziej zaludnionych województw i to tych z przewagą zatrudnienia pracowniczego. Z kolei tam, gdzie mieszka mniej osób i dominuje praca w rolnictwie, notujemy najmniejszą liczbę umów uaktywniających.

– Sytuacja na rynku pracy oraz zjawisko migracji mają wpływ na popularność tego rozwiązania. Ludzie często osiedlają się w największych miastach. Tam zakładają rodziny, ale nie mogą liczyć na wsparcie swoich bliskich, ponieważ mieszkają oni w innej części Polski. W związku z tym decydują się na zatrudnienie opiekunki. Przewaga poszczególnych województw może wynikać również z realizowania regionalnych projektów współfinasowanych ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego – zaznacza Sylwia Malinowska. 

W czerwcu br. w grupie sprawujących opiekę nad dziećmi było 7797 kobiet i 232 mężczyzn. Najwięcej pań (3183) było w wieku 51-60 lat, natomiast panów (116) w wieku 61-70. Jak wskazuje prezes Instytutu Emerytalnego, przyjmując optykę kulturową, to nadal kobieta bardziej angażuje się w sprawy rodzinne. Obecna władza stara się ten model utrzymywać i pogłębiać.

– Przypuszczam, że sporo umów uaktywniających jest zawieranych z babciami, które po prostu potrzebują np. 2-3 lat okresu składkowego, żeby nabyć prawo do emerytury. Przepisy nie zabraniają tego, żeby opieką zajmował się ktoś bliski rodzicom, nawet spokrewniony. Często to są również osoby, które nie są ubezpieczone w żaden sposób, a dzięki tej formie zatrudnienia zmienia się ich sytuacja w tym zakresie – dodaje mecenas Przyborowska.

W połowie 2019 r. najwięcej zgłoszonych osób sprawujących opiekę nad dziećmi miało obywatelstwo polskie (7774). Następnie byli obywatele Ukrainy (217), Filipin (12), Rosji (10), Białorusi (7) i Litwy (4). W tym zestawieniu są też uwzględnione osoby o podwójnym obywatelstwie. Sylwia Malinowska podkreśla, że w ostatnich latach przybyło wielu pracowników z Ukrainy. Podejmują oni zatrudnienie w różnych branżach, również w opiece nad dziećmi.

– Jeżeli ktoś przebywa legalnie w Polsce i może pracować, to nie ma najmniejszych problemów z podpisaniem umowy uaktywniającej. Oczywiście druga strona, czyli rodzic, też musi spełniać odpowiednie warunki. ZUS po prostu obejmuje danego cudzoziemca ubezpieczeniem i to wszystko. Dla młodych osób z zagranicy, które nie myślą o emeryturze, polski system ubezpieczeń społecznych nie jest atrakcyjny. Ale są też np. Ukrainki, które już mają prawo do emerytury w swojej ojczyźnie, a u nas mogą zyskać uprawienie do niewielkiego świadczenia – informuje Katarzyna Przyborowska.

Jeszcze mniej

Jak stwierdza dr Kolek, rodzi się coraz mniej dzieci, więc nie należy spodziewać się wzrostu liczby osób podpisujących umowy uaktywniające. Zdaniem eksperta, brakuje narzędzi pozwalających na docenienie pracy w domu, w tym m.in. opiekę nad dziećmi. I dzieje się tak pomimo wielu zapewnień, że państwo dba o rodzinę.

– Wydaje się, że państwo postawiło bardziej na opiekę instytucjonalną, czyli budowanie żłobków i zapewnianie miejsc w nich. Przykładowo, środki z programu Maluch Plus 2020 są przeznaczane na tworzenie miejsc opieki z naciskiem na placówki tworzone przez gminy. Takie działania są bardziej widoczne niż zachęcanie do opieki nad dziećmi osób fizycznych. Jednocześnie umowa uaktywniająca nie jest już tak atrakcyjna, jak była wcześniej – podkreśla z ekspert z Kancelarii Lege Artis.

Z kolei Sylwia Malinowska z portalu Niania.pl przekonuje, że po zmianie przepisów ws. umów uaktywniających stracili zarówno rodzice, jak i nianie. Jej zdaniem, państwo powinno lepiej przeanalizować skutki przeprowadzonych modyfikacji. Należałoby powrócić do wcześniejszych zapisów dot. wysokości odprowadzanych składek lub zastanowić się nad nowymi propozycjami wsparcia relacji na linii niania-rodzic.



www.pulshr.pl | 28-03-2020 21:06:36