Przepisy i biurokracja, czyli co zniechęca Ukraińców do pracy w Polsce i tworzy czarny rynek


Anna Trojanowska - 8 lis 2019 12:55


Skomplikowane i długie procedury biurokratyczne związane z legalizacją pracy i pobytu w Polsce zniechęcają cudzoziemców - w tym głównie Ukraińców - do podjęcia pracy w Polsce. Niemcy, Czesi oraz kraje bałtyckie oferują obecnie obcokrajowcom nie tylko wyższe wynagrodzenie, ale też prostsze reguły legalizacji ich zatrudnienia. W efekcie część obcokrajowców zmuszona jest pracować na czarno - informuje w najnowszym podsumowaniu Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza (PUIG).

Z "Barometru Imigracji Zarobkowej - II półrocze 2019" wynika, że pracowników z Ukrainy znajdziemy w co piątej firmie w Polsce. Kadra ze Wschodu zasila szeregi aż 40 proc. dużych przedsiębiorstw, 25 proc. średnich i 15 proc. małych. I choć dalej widać, że im większa firma, tym więcej pracowników zza wschodniej granicy, to właśnie mali przedsiębiorcy zdecydowanie częściej niż średnie firmy i tak samo chętnie jak duże zgłaszają chęć rekrutacji Ukraińca. Co piąta duża i mała firma będzie sięgać po kadrę ze Wschodu, w porównaniu do zaledwie co dziesiątej średniej firmy.

Co ważne według ekonomistów związanych z NBP i SGH praca imigrantów z Ukrainy przyczyniła się w latach 2014-2018 do wzrostu PKB, mimo kurczących się rodzimych zasobów pracy. Szczyt przypadł na lata 2016 i 2017, osiągając odpowiednio 0,6 i 0,7 proc.

- Efekty imigracji zarobkowej Ukraińców do Polski mogą być korzystniejsze w długim terminie. Jednak stajemy w obliczu konkurencji o pracowników ze Wschodu z innymi gospodarkami krajów. Wzrost liczby migrantów nie będzie już tak dynamiczny, jak w latach 2014-17, ale być może, napływający kapitał ludzki będzie wykorzystany efektywniej - powiedział Paweł Strzelecki, ekonomista z NBP.

Polski rynek pracy mało przyjazny dla cudzoziemców

Niestety polski rynek pracy jest nadal mało przyjazny dla obcokrajowców. Są województwa, w których cudzoziemcy na wydanie decyzji związanych z legalizacją pobytu i pracy muszą czekać prawie rok - wynika z danych zebranych przez Polsko-Ukraińską Izbę Gospodarczą. Efekt: część obcokrajowców zmuszona jest pracować na czarno.

Najszybciej procedury biurokratyczne związane z legalizacją pobytu i pracy cudzoziemcy załatwią na Lubelszczyźnie, Mazowszu, Podkarpaciu oraz w województwie warmińsko-mazurskim - tam przeciętny czas oczekiwania na wydanie decyzji w sprawie jednolitego zezwolenia na pobyt i pracę nie przekracza 190 dni, a w sprawie zezwoleń na pracę - najwyżej 45 dni.

Gorzej wypadają województwa dolnośląskie, pomorskie, lubuskie oraz wielkopolskie. Zdarza się, iż na wydanie decyzji związanych z legalizacją pobytu i pracy czasami mogą czekać prawie rok.

Tymczasem pracownicy z Ukrainy są bardzo cenni dla polskiego rynku pracy.

Czytaj też: Więcej Ukraińców już do Polski nie przyjedzie

- Przedsiębiorcy widzą wartość w tej grupie, dlatego nadal aż 17 proc. firm byłoby skłonnych płacić Ukraińcom więcej niż polskim zatrudnionym, żeby ich zatrzymać. Oczywiście wynika to z pogłębiających się trudności rekrutacyjnych, bez pracowników firmy nie są w stanie realizować inwestycji, więc ich przyciągnięcie i zatrzymanie staje się kluczowe - mówi Arkadiusz Pączka, dyrektor centrum monitoringu legislacji Pracodawców RP.

Polski biznes traci z powodu przewlekłych procedur

Zdaniem ekspertów Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej długotrwałe oczekiwanie na wydanie zezwoleń negatywnie odbija się na polskich przedsiębiorcach, budżecie państwa oraz na rynku pracy.

- Zbyt długi czas oczekiwania na legalizację pracy powoduje, że część pracowników zasila szarą strefę gospodarki. W wyniku tego, budżety państwa oraz samorządów tracą znaczące wpływy, gdyż osoby te nie płacą żadnych podatków. Również pracodawcy nie odprowadzają podatków i składek od ich zatrudnienia. W dodatku, takie zjawisko wpływa negatywnie na polski rynek pracy: pracownicy w szarej strefie oferują tańsze usługi, czym podważają pozycje na rynku osób, które podejmują pracę legalnie - mówi Andrzej Drozd, wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

W ocenie PUIG skomplikowane i długie procedury biurokratyczne związane z legalizacją pracy i pobytu zniechęcają również samych cudzoziemców, w tym głównie Ukraińców, do podjęcia pracy w Polsce. Niemcy, Czesi oraz kraje bałtyckie oferują obecnie obcokrajowcom nie tylko wyższe wynagrodzenie, ale też prostsze reguły legalizacji ich zatrudnienia.

Pracownicy z Ukrainy są bardzo cenni dla polskiego rynku pracy (fot. shutterstock) Pracownicy z Ukrainy są bardzo cenni dla polskiego rynku pracy (fot. shutterstock)

- Polska pozostaje nadal głównym kierunkiem migracji zarobkowej z państw Europy Wschodniej, lecz bariery stawiane cudzoziemcom i pracodawcom przy wejściu na polski rynek pracy mogą zmienić te tendencje już w najbliższej przyszłości - podkreśla z kolei Paweł Kułaga, przewodniczący Komitetu ds. Migracji i Zatrudnienia Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, prezes Foreign Personnel Service.

Konieczne zmiany w procedurach legalizacji pracy w Polsce

Eksperci PUIG podkreślają, że Polska musi jak najszybciej podjąć decyzje obliczone na dalsze uproszczenia procedur legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców.

Czytaj też: Kuszenie przez benefity sposobem na zatrzymanie Ukraińców w Polsce

- Należy wzmocnić kadrowo i doinwestować jednostki administracji odpowiedzialne za ten proces, udrożnić i wydatnie skrócić czas wydawania i przedłużania zezwoleń na pracę i pobyt, a także wydłużyć okres obowiązywania tych dokumentów. Adaptację pracowników z Ukrainy może ułatwić np. bezpłatna nauka języka polskiego i szkolenia branżowe - zaznacza Paweł Kułaga.

Podobnego zdania jest Instytut Biznesu.

- Zasadne wydaje się podjęcie działań, które mogą zatrzymać odpływ Ukraińców i obywateli innych krajów z polskiego rynku pracy. Znowelizowana w zeszłym roku ustawa o rynku pracy wprowadziła potrzebne, ale choć niewystarczające zmiany w zakresie procedur zatrudniania cudzoziemców. Wydłużony został okres wykonywania pracy bez zezwolenia, w oparciu o stosowne oświadczenie o powierzeniu pracy, ale również wprowadzono obowiązek elektronicznego składania wniosków - ocenia Instytut Biznesu.

Obowiązujące przepisy - podnoszą przedsiębiorcy - nie stanowią wystarczających zachęt dla obywateli Ukrainy i innych państw, którzy stają przed wyborem między pracą w Polsce, a pracą w innych krajach zachodniej Europy. Z tego względu, ale również z uwagi na warunki makroekonomiczne czy skutki wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, rząd powinien pogłębić dialog z przedsiębiorcami, związkowcami i organizacjami skupiającymi obcokrajowców, wskazano w dokumencie.

- Konieczne dla dobra rozwoju polskiej gospodarki może okazać się wypracowanie nowych rozwiązań prawnych m. in. w obszarach wykonywania pracy, postępowania wizowego i pobytu cudzoziemców w Polsce - podał Instytut.

Instytut Biznesu postuluje o wprowadzenie kolejnych zmian ułatwiających zatrudnienie cudzoziemców.

- Wśród nich ważne jest wydłużenie okresu pracy wykonywanej bez zezwolenia na podstawie oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi oraz terminów informacyjnych w tym obszarze nakładanych na pracodawców. Inne propozycje to odstąpienie od ponowienia procedury uzyskania zezwolenia na pobyt i pracę w przypadku zmiany pracodawcy oraz skrócenie oczekiwania na wizyty w konsulatach - poinformował Instytut.

*Analiza PUIG została zrealizowana w ramach kampanii społecznej "Partnerstwo i zatrudnienie", której celem jest zwalczanie patologii na rynku zatrudnienia Ukraińców w Polsce, walka ze stereotypami związanymi z migracją, a także pomoc i wsparcie w procesie adaptacji pracowników z Ukrainy, którzy wypełniają lukę na polskim rynku pracy. 



www.pulshr.pl | 22-02-2020 02:13:43