Fundacja rodzinna to korzyść nie tylko dla rodziny


Adam Sofuł - 9 lis 2019 6:00


– Czas, by wprowadzić do polskiego systemu prawnego instytucję fundacji rodzinnej, która z jednej strony zabezpieczy – zgodnie z intencją fundatora – byt rodziny, z drugiej pozwoli przetrwać rodzinnemu biznesowi – mówi mec. Paweł Tomczykowski, partner w kancelarii Ożóg Tomczykowski.

 

Dlaczego fundacja rodzinna jest tak ważna dla firm rodzinnych?

Mec. Paweł Tomczykowski, partner w kancelarii Ożóg Tomczykowski: Od 1989 roku, kiedy doszło do tego polskiego zrywu przedsiębiorczości, minęło 30 lat. Siłą rzeczy ci najbardziej zdeterminowani i ambitni ludzie, którzy wówczas założyli swój biznes i przetrwali te trzy dekady, dziś zaczynają zastanawiać się, jak zmierzyć się z problemem sukcesji. Chodzi nie tylko o możliwość kontynuowania działalności przez następne pokolenia, ale i zachowanie majątku w całości oraz zabezpieczenia go dla rodziny. W obecnym systemie prawnym trudno taki zamiar zrealizować.

Zobacz też: Akcje LPP skupi rodzinna fundacja Semper Simul 

Polskie prawo – czy to cywilne, czy rodzinne, czy spadkowe – nie jest na tyle elastyczne, by pod jego działaniem założyciele rodzinnych biznesów mogli ten zamiar zrealizować. Dlatego dzisiaj potrzeba, by wzorem innych – a regulujące te kwestie przepisy istnieją we wszystkich niemal krajach europejskich – wprowadzić do polskiego systemu prawnego taką instytucję jak fundacja rodzinna.

Po prostu przyszedł już na nią czas…

Właśnie tak. Pokolenie biznesowe, które zaczynało trzydzieści lat temu, myśli o tym, by przekazać ten biznes następcom i by ich rodziny mogły z tego dorobku korzystać. I to nie jest jakaś wyimaginowana potrzeba. Ten proces następuje. Widzimy wszak nagłaśniane przez prasę przypadki, że ten naprawdę duży polski biznes już tworzy fundacje rodzinne, tyle że za granicą. Ci biznesmeni ogłaszają często, że chcieliby założyć taką fundację w Polsce, ale polskie prawo nie daje im instrumentów, aby taki proces przeprowadzić. Warto zmienić ten stan rzeczy.

Zobacz też: Przedsiębiorcy chcą zakładać fundacje rodzinne

Co może stanąć na przeszkodzie? Jakie widzi pan największe bariery przy tworzeniu instytucji fundacji rodzinnej? Co będzie największym problemem przy tworzeniu takiej instytucji?

Sporne mogą być trzy, może cztery kwestie, które będzie trzeba wnikliwie przedyskutować. Pierwszym problemem do rozstrzygnięcia będzie to, czy fundacja rodzinna powinna mieć możliwość prowadzenia działalności gospodarczej. Zdania w tej kwestii są dziś podzielone. Jestem przeciwnikiem takiego rozwiązania, bo z prowadzeniem działalności gospodarczej wiążą się pewne ryzyka – prawne, finansowe, podatkowe. Dlatego, moim zdaniem, fundacja – której zadaniem jest wszak zabezpieczenie rodzinnego majątku – powinna być od tych ryzyk odizolowana. Oczywiście, spółki operacyjne, których fundacja byłaby właścicielem, mogłyby taką działalność prowadzić.

Druga kwestia to kwestia zachowku w prawie spadkowym. To rzeczywiście poważny problem, ale – o ile można tak powiedzieć – jednorazowy. Dotyczy bowiem tylko pierwszego pokolenia – tego, którego majątek jest do fundacji wnoszony. Gdy fundator wniesie już majątek do fundacji, to po jego śmierci jego zstępni nie będą mieli problemu z zachowkiem, bo aktywa ma już fundacja. Natomiast jest to niewątpliwie rzecz do rozstrzygnięcia i być może przyczynek do szerszej, bardziej ogólnej refleksji nad tym, jak zmodyfikować przepisy o zachowku i dostosować je do obecnych realiów społeczno-biznesowych.

Trzecim punktem spornym może być kwestia skargi pauliańskiej (w uproszczeniu – mechanizm prawny zabezpieczający interesy wierzyciela, gdy dłużnik, by uciec przed spłatą zobowiązań, przekazuje majątek osobie trzeciej, fizycznej lub prawnej – przyp. red.). Nie byłoby dobrze, gdyby się okazało, że biznesmen wprowadza swój majątek do fundacji rodzinnej tylko po to, żeby obecni lub potencjalni wierzyciele utracili prawa do egzekucji. Z pewnością ta sprawa będzie przedmiotem dyskusji, ale moim zdaniem obecnie obowiązujące zasady ogólne stanowią wystarczające zabezpieczenie.

Czy fundacja powinna być opodatkowana?

Ano właśnie, to czwarty ewentualny punkt sporny. Trzeba się poważnie zastanowić nad wyważeniem opodatkowania fundacji i jej beneficjentów. Chodzi o to, żeby ten proces był opłacalny, więc stawki podatku nie powinny być zaporowe – dobrze by było, gdyby efektywna stawka podatkowa nie wynosiła np. 40 proc., ale też nie należy popadać w skrajność w drugą stronę i zastosować nadmiernie preferencyjne opodatkowanie. Chodzi o to, aby opodatkowanie fundacji i jej beneficjentów było neutralne wobec już istniejących rozwiązań.

Czy warto zmieniać prawo tylko po to, by majątek pozostał w rodzinie?

To cel powołania do życia instytucji fundacji rodzinnej. Ale korzyści odniosą z tego nie tylko beneficjenci fundacji, ale cała gospodarka, bo firmy utworzone przez pierwsze pokolenie polskiego biznesu będą nadal istniały i się rozwijały. Genu przedsiębiorczości się nie dziedziczy – niekoniecznie pierwsze pokolenie będzie w stanie udźwignąć ten biznes. Fundacja służy temu, żeby zahibernować ten gen przedsiębiorczości w fundacji dla następnych pokoleń. Rodzina biznesmena – zgodnie z jego intencją – będzie mogła korzystać z majątku, a spółki będące własnością fundacji, nawet zarządzane przez profesjonalnych menedżerów, będą mogły się nadal rozwijać – co ważne – w Polsce i współtworzyć polskie PKB.



www.pulshr.pl | 28-05-2020 18:32:06