Rynek pracy w energetyce rozkwita. To ich będą poszukiwać pracodawcy


Justyna Koc - 7 lis 2019 6:00


Rynek pracy w branży energetycznej odżywa - aż 83 proc. spółek planuje rekrutacje. Trend ten potwierdzają eksperci. Kogo brakuje i na jakie zarobki można liczyć?

Jak wynika z „Raportu płacowego 2019” firmy Hays Poland, aż 83 proc. spółek z branży energetycznej planuje rekrutację. Dla porównania rok wcześniej o rekrutacji myślało zaledwie 44 proc. firm.

- Sytuacja na rynku pracy w energetyce jest uzależniona od poziomu inwestycji, które często są wynikiem decyzji pochodzących z otoczenia regulacyjnego. Aktualnie jesteśmy świadkami procesu transformacji, który jest kształtowany przez kilka trendów. Zapowiadana rezygnacja z inwestycji w energetykę opartą na węglu oraz kierowanie środków na niskoemisyjne i odnawialne źródła energii wpływają na zmiany zachodzące na rynku pracy. Nie należy jednak spodziewać się szybkich zmian w strukturach firm wytwórczych, ponieważ jeszcze przez wiele lat duża energetyka będzie pełniła kluczową rolę w zapewnieniu i regulacji mocy w systemie. Sektor nie zakończy inwestycji również ze względu na konieczność modernizacji istniejących instalacji oraz wymóg dostosowania ich do norm emisyjnych – mówi Jacek Bogusiewicz, principal consultant w Hays Poland, ekspert branży energetycznej.

- Szybciej do zmian muszą przystosować się wykonawcy chcący dalej zarabiać na polskim rynku i tutaj sporym potencjałem wydaje się być sektor ciepłownictwa, kogeneracja i nowe moce oparte na paliwie gazowym. Aktualnie na rynku mocno inwestują spółki odpowiedzialne za infrastrukturę przesyłową energii, gazu oraz ropy naftowej. Rekrutują zarówno inwestorzy, jak i firmy realizujące projekty – dodaje.

Jak zauważa Jacek Bogusiewicz, najczęściej pracodawcy poszukują kandydatów pracujących blisko infrastruktury technicznej. Do tej grupy możemy zaliczyć elektryków, elektromonterów, techników, monterów. Kluczowym wymogiem przy tych stanowiskach jest wykształcenie średnie techniczne lub zasadnicze zawodowe i często gotowość do pracy w systemie zmianowym. W przypadku kadry inżynierskiej największe zapotrzebowanie dotyczy osób doświadczonych w przygotowywaniu dokumentacji projektowej oraz nadzorze technicznym w branży gazowej. Firmy poszukują kandydatów z uprawnieniami budowlanymi, którzy są gotowi pracować w delegacji, bardzo często w lokalizacjach oddalonych od większych miast, co wpływa na trudności pracodawców w rekrutacji odpowiednich pracowników.

W podobnym tonie wypowiada się Krzysztof Nadolski, senior consultant w dziale engineering & operations firmy Antal, który również zwraca uwagę na transformację energetyczną Polski.

- Patrząc przez pryzmat miksu energetycznego, na pewno z roku na rok coraz mniejsze znaczenie będzie miała energetyka węglowa. Prawdopodobnie ostatnim nowym projektem będzie Elektrownia Ostrołęka, o ile dojdzie do jej faktycznej realizacji, aktualnie projekt jest wstrzymany. W związku z tym zapotrzebowanie na pracowników tej części sektora energetycznego będzie coraz mniejsze, ewentualne wyłączenia kolejnych elektrowni w nadchodzącym dziesięcioleciu mogą doprowadzić do pojawienia się na rynku nadwyżki pracowników z kompetencjami w obszarze utrzymania ruchu w energetyce zawodowej – komentuje ekspert firmy Antal. 

Z zupełnie odwrotną sytuacją mamy do czynienia w sektorze odnawialnych źródeł energii. Jak zaznacza Krzysztof Nadolski, duża liczba projektów fotowoltaicznych, które są w fazie realizacji, generuje zapotrzebowanie na project managerów sprawujących nadzór nad ich realizacją, a jednocześnie po stronie generalnych wykonawców na pracowników zajmujących się montażem paneli oraz infrastruktury towarzyszącej. W obszarze przygotowania nowych projektów, na rynku jest duże zapotrzebowanie na specjalistów doświadczonych w obsłudze procesów inwestycyjnych oraz przyłączeń do sieci elektroenergetycznej.

Analogiczna sytuacja, choć na mniejszą skalę, ma miejsce przy okazji przygotowania i realizacji projektów energetyki wiatrowej na lądzie. Jak wskazuje Krzysztof Nadolski, pomimo obowiązującej nadal tzw. ustawy lokalizacyjnej, widać poruszenie na rynku energetyki wiatrowej oraz popyt na kadrę z doświadczeniem i kompetencjami w obszarze realizacji projektów.

- Poruszając temat energetyki wiatrowej, nie sposób nie zwrócić uwagi na morskie farmy wiatrowe, które są w Polsce pierwszymi tego typu projektami. W tym sektorze sytuacja jest jeszcze ciekawsza ze względu na specyfikę tych projektów. Brakuje pracowników doświadczonych w badaniach dna morskiego, ze szczególnym uwzględnieniem fundamentowania i projektowania, a także wyprowadzenia mocy czy przygotowania łańcucha dostaw. Firmy branżowe muszą posiłkować się specjalistami pracującymi za granicą i nierzadko dokonują ciekawych transferów z firm i projektów zagranicznych. Mając na uwadze, że etap przygotowania projektów to zaledwie początek, potrzeby będą dużo większe na etapie realizacji – zauważa Nadolski.

- Myślę, że w tym miejscu warto zwrócić uwagę na coraz większe braki kadrowe firm z branży stoczniowej, która w zasadzie od kilku lat ma problem ze spawaczami, monterami, operatorami sprzętu. Nie są to firmy należące bezpośrednio do branży energetycznej, ale to właśnie m.in. firmy z tego sektora będą realizowały projekty morskich farm wiatrowych – dodaje.

Jako przykład bezpośredniego zainteresowania branżą można wskazać fakt utworzenia podyplomowych studiów kierunkowych na Politechnice Gdańskiej, na które zgłosiło się trzy razy więcej zainteresowanych kandydatów, niż było przewidzianych miejsc. To sygnał, że wielu pracowników chce się przekwalifikować w kierunku udziału w projektach morskiej energetyki wiatrowej.

- Należy również zwrócić uwagę, że w miksie energetycznym uwzględniamy po 2030 roku udział energetyki jądrowej. To również pierwszy tego typu projekt w Polsce (poza niezrealizowaną elektrownią jądrową planowaną w Żarnowcu). Pracownicy, którzy pracowali przy projektach z zakresu energetyki jądrowej poza granicami kraju, nie zawsze pełnili kluczowe role przy tych projektach, więc i w tym przypadku na rynku mamy spory deficyt – uważa Krzysztof Nadolski.

Michał Zamora, senior consultant w Hays Poland, ekspert branży energetycznej wskazuje, że na rynku pracy brakuje osób, które posiadają kompetencje związane z szeroko pojętą digitalizacją –jednym z kluczowych ogólnoświatowych trendów, również w energetyce. 

- W związku z tym, że w Polsce jesteśmy na początku implementacji rozwiązań z obszaru tzw. przemysłu 4.0, możemy spodziewać się, że zapotrzebowanie na osoby pracujące na styku inżynierii i IT będzie rosło. Wartość dodana płynąca z implementacji nowoczesnych technologii to możliwość optymalizacji, stanowiąca istotny aspekt rozwoju większości organizacji produkcyjnych – mówi Michał Zamora.

Luka pokoleniowa bolączką pracodawców

Branża energetyczna w dalszym ciągu boryka się z problemem luki pokoleniowej, szczególnie na poziomie stanowisk technicznych, które są kluczowe dla funkcjonowania infrastruktury energetycznej. W najbliższych latach na emeryturę odejdzie znaczna część specjalistów.

- W wielu firmach średnia wieku takich specjalistów przekracza 50 lat. Problem dotyka całej branży, począwszy od dużych spółek energetycznych i ciepłownictwa aż po infrastrukturę przesyłową i przemysł. Firmy energetyczne podejmują działania zapobiegające dalszemu rozwojowi problemu poprzez współpracę ze szkołami zawodowymi, m.in. tworząc klasy patronackie lub uczestnicząc w opracowaniu programu kształcenia, który odpowiada realnym potrzebom na rynku pracy – mówi Jacek Bogusiewicz.

Przykładem jest PGE Energia Ciepła. Średnia wieku w firmie wynosi ponad 40 lat. Natomiast w zakładach produkcyjnych, kluczowych dla funkcjonowania firmy, problem jest nieco większy. Średnia wieku jest tam wyższa – nawet powyżej 50 lat.

- Wyliczyliśmy, że do 2022 roku na emeryturę będzie mogło odejść ponad 500 pracowników, co stanowi spory odsetek wysoko wykwalifikowanej załogi (przy aktualnym zatrudnieniu ok. 5000 osób). Wielu z nich chce zostać w firmie, jednak zdajemy sobie sprawę, że to nie wystarczy do efektywnego i odpowiedzialnego prowadzenia biznesu w dłuższym horyzoncie czasu. Zależy nam na tym, by rekrutować nowe osoby, które pod kierunkiem naszych doświadczonych pracowników zdobędą adekwatną wiedzę i będą naszą podporą w przyszłości – wskazuje Magdalena Wyrzykowska-Glezner, dyrektor departamentu zasobów ludzkich w PGE Energia Ciepła, spółce należącej do PGE.

By pozyskać inżynierów, spółka współpracuje z uczelniami wyższymi. Jeśli chodzi o pracowników produkcyjnych, tutaj poszukiwania zaczynają się już na etapie szkół branżowych czy techników.

- W czerwcu 2019 r. zainaugurowaliśmy program Energetyczna Kariera. W ramach tej inicjatywy chcemy rozbudować współpracę ze szkołami branżowymi i technikami zlokalizowanymi w miastach, w których mamy swoje oddziały. Podpisaliśmy dziesięć umów ze szkołami. Współpraca dotyczy wspólnej pracy nad zmianami w programach nauczania, organizowania praktyk zawodowych na terenie naszych zakładów pracy, prowadzenia klas patronackich, wspierania szkoleń dla uczniów i nauczycieli oraz pomocy w organizowaniu egzaminów i wycieczek zawodowych - wyjaśnia Magdalena Wyrzykowska-Glezner.

Współpracę z kilkudziesięcioma szkołami z południa Polski, kształcącymi uczniów w specjalnościach związanych z energetyką i górnictwem, nawiązała grupa energetyczna Tauron. Najzdolniejsi uczniowie mają zapewnione stypendia oraz gwarancję zatrudnienia w spółkach grupy. Patronat Taurona nad poszczególnymi klasami daje uczniom możliwość nie tylko teoretycznej, ale i praktycznej nauki zawodu m.in. poprzez praktyki i staże, a także wsparcie stypendialne, np. podczas późniejszych studiów na wybranych kierunkach.

Grupa Tauron promuje zawód energetyka – także wśród najmłodszych, którym chce przybliżyć pracę energetyków i elektromonterów. To właśnie oni są bohaterami przygotowanej dla dzieci książeczki "Mam przyjaciela energetyka". Głównym bohaterem jest elektromonter Adam, który zabiera czytelników w podróż po świecie prądu. Dla starszych spółka przygotowała dokumentalny serial telewizyjny z udziałem pracowników. Ma on pokazać kulisy codziennej pracy energetyków, a także zachęcać nowych kandydatów do tego wymagającego zawodu i pomóc w zmniejszeniu luki pokoleniowej.

Także Enea nawiązała współpracę ze szkołami zlokalizowanymi na terenie działalności grupy. Od kilku lat m.in. wspiera finansowo doposażenie pracowni dydaktycznych, organizuje praktyki dla uczniów, uczestniczy w targach edukacyjnych. Spółka poszukuje wykwalifikowanych specjalistów, a takich zapewnić mogą szkoły, które przygotowują do zawodu przyszłych energetyków.

- Energetycy to bardzo ważna i ceniona grupa zawodowa. To na nich polegają ludzie w sytuacjach kryzysowych, dlatego podstawą w tym zawodzie jest solidne wykształcenie – mówi Tadeusz Dachowski, wiceprezes Enei Operator ds. bezpieczeństwa pracy.

Zarobki energetyków

Jacek Bogusiewicz wskazuje, że w energetyce pensje rosną w tempie podobnym do całej gospodarki - 6-7 proc. rok do roku i wszystko wskazuje na to, że ten poziom się utrzyma w kolejnych miesiącach.

Z kolei Krzysztof Nadolski zaznacza, że widełki w energetyce są bardzo szerokie. Przykładowo dyrektorzy projektów zarabiają powyżej 30 tys. zł brutto, z kolei projekt managerowie osiągają stawki 15-25 tys. zł brutto.

Jeśli spojrzymy na “Raport Płacowy 2019” Hays Poland, zauważymy, że najlepiej opłacanym stanowiskiem jest dyrektor techniczny – jego optymalne wynagrodzenie (najczęściej oferowana pensja) wynosi 25 tys. zł brutto. Nieco mniej, bo 21 tys. zł brutto, dostaje kierownik działu planowania i kontroli inwestycji. Z kolei pensje w wysokości 20 tys. zł najczęściej otrzymują: kierownicy projektu (gazownictwo), starszy kierownik ds. sprzedaży (efektywność energetyczna), kierownik ds. BHP, kierownik eksploatacji (infrastruktura energetyczna).

Najmniej z przebadanej przez Hays Poland grupy zarabia inżynier serwisu oraz kierownik ds. kluczowych klientów (sprzedaż energii elektrycznej i gazu) – najczęściej dostają 7 tys. zł brutto.



www.pulshr.pl | 28-03-2020 22:04:37