Ministra pracy przywitają kłopoty


Justyna Sobolak - 4 lis 2019 6:05


Minister Borys-Szopa raczej nie straci miejsca w rządzie. Minister u progu nowej kadencji przywitają jednak palące wyzwania.

Do zmiany na stanowisku ministra pracy doszło zaledwie pięć miesięcy temu. Dokładnie 4 czerwca prezydent Andrzej Duda na wniosek Mateusza Morawieckiego powołał Bożenę Borys-Szopę na stanowisko ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Zastąpiła ona Elżbietę Rafalską, która uzyskała mandat do Parlamentu Europejskiego.

Już wówczas dużo mówiło się na temat potencjalnego następcy Elżbiety Rafalskiej. Typowano Stanisława Szweda. Obecny wiceminister był prawą ręką Rafalskiej. Szwed ukończył Krakowską Szkołę Wyższą im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego na Wydziale Administracji Publicznej. Od lat jest posłem. To już jego piąta kadencja w Sejmie. W parlamencie pracował w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (jako wiceprzewodniczący), Podkomisji stałej ds. nowelizacji Kodeksu Pracy i Podkomisji stałej ds. rynku pracy, a także w Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w Kodyfikacjach. Jako sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zajmuje się departamentami: prawa pracy, rynku pracy, funduszy, a także dialogu i partnerstwa społecznego. Wchodzi w skład Rady Dialogu Społecznego.

Na giełdzie nazwisk pojawił się w czerwcu także inny wiceminister pracy Marcin Zieleniecki. To z wykształcenia prawnik. Zawodowo związany z Uniwersytetem Gdańskim, gdzie doszedł do stanowiska profesora nadzwyczajnego w Katedrze Prawa Pracy. Został również wykładowcą w Instytucie Ekonomicznym Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu. Był ekspertem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Jest członkiem Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Ubezpieczenia Społecznego, Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego. Jest mediatorem z listy mediatorów przy Ministrze Pracy i Polityki Społecznej.  Przez wiele lat był członkiem Komisji do Spraw Układów Zbiorowych Pracy przy Ministrze Pracy i Polityki Społecznej.

Czytaj też:  Borys-Szopa zachwala przyjęty przez rząd program. W pracy ma być bezpieczniej

Bez szans na awans?

Zarówno Szwed, jak i Zieleniecki mogliby zastąpić minister Bożenę Borys-Szopę, tym bardziej, że w ministerstwie są od początku jego funkcjonowania. Politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach przypominają jednak, że, gdyby byli brani pod uwagę, zastąpiliby już Elżbietę Rafalską. Tymczasem premier Mateusz Morawiecki sięgnął po osobę z zewnątrz. Bożena Borys-Szopa przed powołaniem na minister pełniła funkcję przewodniczącej sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny. Gdyby pójść tym tropem, nową minister mogłaby więc tym razem zastąpić Urszula Rusecka. To obecna przewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej. Przez 20 lat prowadziła rodzinną firmę, przez dwie kadencje była radną w Wieliczce, następnie pełniła funkcję dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych w Wieliczce oraz  zastępcy Burmistrza Wieliczki ds. Społecznych. W pracy realizowała wiele projektów wspierających rodziny, ze szczególnym uwzględnieniem rodzin wielodzietnych. 

 Z nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do rządu wynika jednak, że Borys-Szopa zostanie na swoim stanowisku. Taki scenariusz pozytywnie oceniają pracodawcy, którzy na razie nie mogą nic zarzucić nowej minister. – Ze względu na krótki i przepleciony z wyborami okres urzędowania minister Bożeny Borys-Szopy w MRPiPS trudno mówić o wielkich sukcesach legislacyjnych. Z całą pewnością pani minister dała się poznać jako osoba kompetentna, chętna do współpracy i otwarta na dialog społeczny – mówi Antoni Kolek, ekspert Pracodawców RP. Jak dodaje, na pozytywną ocenę zasługują działania w obszarze rynku pracy, przeciwdziałanie bezrobociu czy wspieranie osób z niepełnosprawnościami. - Tutaj widać, że znajomość zagadnień i praktyka - pani minister wywodzi się ze związków zawodowych - pozwoliły osiągać sukcesy i notować kolejne dobre wyniki – mówi.

Zobacz też: Borys-Szopa: zbliżamy się do granicy naturalnego bezrobocia

Wiele wyzwań czeka

Na temat nowego nazwiska nie chce spekulować Monika Fedorczuk, ekspert ds. rynku pracy z Konfederacji Lewiatan. - Nie chciałabym spekulować na temat nazwiska nowego ministra pracy, bo to, z całą pewnością będzie wynikiem decyzji partii rządzących. Bez względu na osobę nowego ministra warto jednak, aby z większą uwagą przyglądano się procesom zachodzącym na rynku pracy – mówi. Wskazuje przy tym na niewystarczające zasoby pracowników przy jednoczesnym stosunkowo dużym wzroście kosztów zatrudnienia, bardzo duży wpływ technologii na zmianę organizacji pracy i zapotrzebowanie na zupełnie nowe kompetencje zawodowe, które tworzą nowe wyzwania i nową rzeczywistość, która często nie ma odbicia w obowiązujących aktach prawnych. - Wydaje się, że polityka zatrudnienia powinna być priorytetem dla nowego rządu, bo sprawnie funkcjonujący rynek pracy oznacza wzrost dochodów indywidualnych uzyskiwanych z pracy, ale również stanowi gwarancję możliwości sfinansowania coraz hojniejszych programów rządowych – zwraca uwagę Monika Fedorczuk.

Marginalizowanie tematów związanych z rynkiem pracy

Niezależnie od tego, kto będzie pełnił funkcję nowego ministra, będzie miał przed sobą kilka wyzwań. – Kwestia działania resortu w dużej mierze zależy od akcentów politycznych i przyjętych przez rząd kierunkowych założeń. Ministerstwo pracy od dłuższego czasu więcej uwagi poświęcało programom społecznym: 500+ na dziecko, trzynasta emerytura, 500+ dla osób niepełnosprawnych. To, co było i jest, problemem to marginalizowanie tematów związanych z rynkiem pracy – mówi Monika Fedorczuk, ekspert ds. rynku pracy z Konfederacji Lewiatan.

Jak dodaje, przy ogólnym zadowoleniu ze spadku stopy bezrobocia do historycznie niskich poziomów, sprawy rynku pracy zeszły na dalszy plan: nie było zapowiadanej reformy Kodeksu Pracy, mimo dużego zaangażowania ekspertów w prace Komisji Kodyfikacyjnej, nie weszła w życie zapowiadana ustawa o rynku pracy, która miała zastąpić obowiązującą ustawę o instytucjach rynku pracy i przeciwdziałaniu bezrobociu, brakuje rzetelnej dyskusji o wpływie migrantów na polski rynek pracy czy wreszcie o wysokości zasiłków bezrobotnych. – Zamiast tego mieliśmy zamieszanie związane wokół pomysłu zniesienia limitu 30-ktotnosci składek na ZUS i podniesieniu płacy minimalnej i w tych sprawach głos ministra pracy nie był słyszalny – wymienia ekspertka.

Antoni Kolek, ekspert Pracodawców RP, wskazuje na konieczność zajęcia się kwestią zatrudniania cudzoziemców. – Wśród tematów wymagających większej uwagi pani minister Borys-Szopy w drugiej kadencji, na pierwszy plan wychodzą sprawy zatrudniania cudzoziemców oraz aktywizacji innych grup społecznych, które dzisiaj pozostają bierne zawodowo. Warto także dążyć do większego zaangażowania Krajowego Funduszu Szkoleniowego oraz integracji osób wykluczonych z rynku pracy – zaznacza.

Przypomina jednocześnie, że kluczowe zmiany legislacyjne, takie jak wzrost płacy minimalnej, oskładkowanie umów cywilnoprawnych czy zniesienie limitu 30-krotności, czyli najgłośniejsze tematy w obszarze zadań MRPiPS, nie były konsultowane z przedstawicielami strony społecznej, a zapadały w zaciszu ministerialnych gabinetów.



www.pulshr.pl | 28-03-2020 22:26:06