Krawców i szwaczek jak na lekarstwo. Warunki i płace nie przyciągają do zawodu


KM - 23 paź 2019 16:35


Deficyt szkół, brak wykwalifikowanej i doświadczonej kadry, konkurencja w postaci rynku azjatyckiego – to największe wyzwania dla przedstawicieli zawodów krawców i szwaczek w Polsce.

Jednym z najbardziej deficytowych zawodów w skali całego kraju są szwaczki, krawcowe/krawcy. Tylko w dwóch województwach – podkarpackim i mazowieckim zawód znalazł się w grupie zrównoważonej (liczba ofert i potencjalnych pracowników znajduje się na zbliżonym poziomie). Problemów jest jednak więcej.

Przeczytaj: Barometr zawodów 2019. W tych branżach będzie brakować pracowników

- Problemem manufaktur krawieckich jest nie tylko deficyt doświadczonych i wykwalifikowanych krawcowych, ale też brak chętnych do nauki tego zawodu. Szkoły średnie coraz rzadziej otwierają klasy kształcące na kierunkach krawieckich. Żeby stworzyć klasę o takim profilu szkoła potrzebuje określonej liczby chętnych, niestety niewykonalne jest stworzenie klasy dla 3-4 chętnych osób. Stąd też niewielka liczba młodych krawcowych – tłumaczy Justyna Serwańska z Manufaktury Formy.

Nie przyciągają też zarobki. W przeciwieństwie do powszechnej praktyki, te nie rosną wraz z deficytem kadrowym. Zarobki krawców i krawcowych w Polsce są zróżnicowane i zależą od kliku czynników.

Po pierwsze kwalifikacje i doświadczenie. Szwaczka wykonuje prostsze czynności, z reguły ich praca ma ograniczony odtwórczy charakter. Jej praca rozliczana jest na zasadnie akordowej, jeżeli szwaczka jest doświadczona i sprawnie wykonuje swoje zadania, jej wynagrodzenie rośnie.

Krawiec/krawcowa natomiast odpowiada za wszystkie etapy produkcji ubrania - od stworzenia wzoru, poprzez przygotowanie wykroju, aż po uszycie gotowej kreacji. Ich zarobki są wyższe, często też otrzymuje procentowe wynagrodzenie od projektów, jak na przykład w salonach sukien ślubnych. Najwyższe pensje otrzymują osoby pracujące w małych pracowniach krawieckich, są to kwoty od 3500 zł netto wzwyż.

Inaczej wygląda sytuacja w szwalniach, gdzie najczęściej praca jest zautomatyzowana – skupiona na odszyciu konkretnych części garderoby czy tapicerki. Tam nie jest wymagane wykształcenie kierunkowe, pracodawcy są wstanie przyuczyć do wykonywania prostych czynności, jednak w takich przypadkach zarobki są na najniższym możliwym poziomie.

- Głównym wyzwaniem branży jest przenoszenie produkcji za granicę i brak wykwalifikowanych pracowników. Te dwie kwestie są ze sobą związane. Produkcja jest przenoszona do Azji, gdzie koszty pracy, pracownicy i materiały stanowią ułamek tego co w Polsce. Niestety, otrzymany w ten sposób produkt co prawda jest tańszy, jednak jakość pozostawia wiele do życzenia. Ubrania tworzone w Polsce, w niewielkich, często rodzinnych atelier są nieporównywalnie lepszej jakości. Chodzi zarówno o jakość materiału, wykonania, ale też indywidualne podejście do klienta - dodaje Serwańska.



www.pulshr.pl | 06-12-2019 21:48:45