Bagatelizując emocje w biznesie, lekceważymy motywację pracowników


Justyna Koc - 24 paź 2019 6:00


- Emocje i motywacja to nierozerwalne elementy - mówi Stanisław Borawski, psycholog z Uniwersytetu SWPS, współzałożyciel firmy Common Wombat. - Ludzie na poziomie racjonalnym wiedzą, co powinni zrobić, jednak sama wiedza nie wystarczy, by pojawiło się działanie. Potrzebne są emocje.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że emocje nie idą w parze z biznesem. Nic bardziej mylnego. To połączenie wydaje się nietypowe, ponieważ prowadzenie firmy kojarzy się bardziej z twardą ręką i zarabianiem pieniędzy, a nie z uczuciami.

- Osoby emocjonalne kojarzą się z ciepłymi ludźmi, trzymającymi uczucia na wierzchu. Obraz ten nie pasuje do biznesu, zwłaszcza dla tych, którzy traktują go jak pole walki – albo ty zjesz innych, albo oni ciebie. To nie jest dobre podejście - mówi dr Stanisław Borawski, psycholog z Uniwersytetu SWPS, współzałożyciel firmy Comon Wombat.

- Gdy rozmawiam z menedżerami czy HR-owcami i przechodzimy do tematu emocji, pojawia się w ich wypowiedziach sceptycyzm. Poważni biznesmeni nie chcą rozmawiać o emocjach. Te, które się pojawią i o których się mówi, to radość związana z sukcesem lub irytacja z powodu nieudanego projektu czy też wobec niekompetencji pracowników i przełożonych. To dość wąski wachlarz - dodaje Borawski.

Czytaj też: Andrzej Blikle o nauce empatii w biznesie

Menedżerowie niechętnie podejmują się działań związanych z rozwojem emocji, uważając to za osłabienie swojej pozycji w oczach podwładnych, a także pokazanie siebie jako osoby niepewnej swojej wartości i, w dalszej perspektywie, pozwalającej na wykorzystywanie. To błąd, ponieważ cechą dobrego menedżera jest zdolność budowania pozytywnych emocji i nawiązywania więzi z innymi ludźmi, dzięki czemu jest w stanie zbudować zespół zaangażowanych ludzi, pozytywnie wpływających na wyniki całej firmy.

Emocje napędzają motywację

Warto pamiętać, że nie da się pozostawić emocji przed drzwiami do biura. Tym bardziej, że praca jest jednym z elementów naszego życia, który sporo ich wywołuje. Dlatego istotne jest, aby zdać sobie sprawę z ich znaczenia.

- Nie bylibyśmy w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji, gdyby nie było emocji. Bez nich nie poznawalibyśmy ludzi i nie nawiązywalibyśmy relacji. Człowiek może chciałby być w pracy maszyną, a nie bytem posiadającym uczucia, i sądzi, że ułatwiłoby mu to wykonywanie obowiązków służbowych, ale nie powinien się w nią zmieniać, chociażby z jednego ważnego powodu. Problem z okazywaniem emocji w pracy polega na tym, że ludzie nie lubią „robotów”, czyli osób kompletnie nieokazujących emocji, i nie ufają im, bo są one nieautentyczne i nienaturalne - mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog biznesu z Uniwersytetu SWPS.

Przy czym przestrzega, że żadna skrajność nie jest dla nas dobra. - Wielu podśmiewuje się, czasem wręcz nie szanuje ludzi silnie okazujących emocje, bo postrzegają to jako słabość, niedojrzałość. Zatem trzeba szukać kompromisu między naturalnością a jednak pewnym dystansem emocjonalnym - zauważa dr Ewa Jarczewska-Gerc.

Czytaj też: Storytelling w motywowaniu? Menedżerowie muszą do niego dojrzeć

Jak wiemy, biznes powinien przynosić zysk. By jednak tak się stało, potrzebni są ludzie, którzy wykonają daną pracę - tym samym pomogą w generowaniu przychodów. Aby zbudować zaangażowanie zespołu, potrzebna jest motywacja. Ta z kolei jest napędzana przez emocje.

- Emocje i motywacja to nierozerwalne elementy - mówi Stanisław Borawski. - Ludzie na poziomie racjonalnym wiedzą, co powinni zrobić, jednak sama wiedza nie wystarczy, by pojawiło się działanie. Potrzebne są emocje. Bagatelizując więc emocje w biznesie, lekceważymy motywację - dodaje.

Jeździec i słoń

Na potwierdzenie swoich słów psycholog przytacza metaforę umysłu - jeźdźca i słonia. Jeździec to racjonalna część umysłu. Siedzi wysoko na słoniu, dzięki czemu ma szerszą perspektywę i potrafi planować. Zdarza mu się jednak układać plany dla słonia, które nie uwzględniają jego potrzeb.

Z kolei słoń to silne emocje. Jeśli zwierze dostanie dobry bodziec do działania, to będzie gnał do przodu. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że bywa kapryśny - podczas wędrówki może chcieć zatrzymać się z jakiegoś powodu. Najważniejsze jest jednak, aby słoń i jeździec ze sobą współpracowali, a nie walczyli. Wtedy zajdą daleko.

Metafora jeźdźca i słonia (Fot. SWPS) Metafora jeźdźca i słonia (Fot. SWPS)

- Jeździec lubi jasne punty na horyzoncie. Przykładowo jeśli menedżer ma trzech pracowników, z których jeden jest zdemotywowany, to powinien na nim się skupić i zastanowić się, co działa w przypadku dwóch zaangażowanych. Jest duża szansa, że uda się skopiować podobne zachowanie. Ponadto jeździec lubi konkretne plany. Menedżer musi więc przeanalizować i wytyczyć załodze konkretne cele – wskazuje Borawski.

Jeśli chodzi o metaforycznego słonia, nie lubi on dużych zmian. Zmierzenie się z restrukturyzacją firmy będzie dla niego dużym wyzwaniem. Stanisław Borawski wskazuje, że menedżer może rozbić cały proces na mniejsze zadania – wówczas towarzyszące zmianom emocje będą mniejsze. Ponadto trzeba pamiętać, że słoń jest zwierzęciem stadnym, a zachowania są zaraźliwe.

- Warto też przekuć nudne zadanie w przyjemność, np. za pomocą grywalizacji. Wówczas nawet monotonne czynności będą wzbudzać pozytywne emocje - dodaje psycholog.

Trzeci element metafory, na który warto zwrócić uwagę, to ścieżka, po której kroczy słoń z jeźdźcem. Zachowanie ludzi jest zależne od kontekstu sytuacyjnego, a emocje – zarówno pozytywne, jak i negatywne – udzielają się.

- Trzeba ulepszać swoją ścieżkę. Podam przykład. Moim hobby jest malowanie figurek – zdarzało mi się malować przez kilka godzin jedną rzecz. Po przeprowadzce coraz rzadziej chciało mi się spędzać czas w ten sposób. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak się dzieje. Zauważyłem, że gdy maluję długo przy biurku, bolą mnie plecy – przez co mój umysł połączył malowanie z bólem i dyskomfortem. Postawiłem więc na stole modelarskim krzesło i zacząłem malować figurki na stojąco, tym samym problem został rozwiązany. Podobnie jest w miejscu pracy. Jeśli pracownicy nie chcą czegoś robić, nie oznacza to, że są leniwi. Być może coś w otoczeniu utrudnia im pracę, np. zbyt skomplikowana procedura czy niezbyt przyjazny interfejs w aplikacji, którą na co dzień stosują. Pamiętajmy, że łatwiej jest zmienić sytuację niż ludzi - komentuje Stanisław Borawski.



www.pulshr.pl | 11-07-2020 19:40:48