Szpital tonie w długach. Brakuje pieniędzy i pracowników


AT - 21 paź 2019 11:22


W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego brakuje anestezjologów, pielęgniarek i instrumentariuszek oraz pieniędzy. Część sal operacyjnych stoi pustych. Planowane operacje są odkładane. Obecne długi szpitala przekraczają 800 mln zł.

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jest instytucjonalnie połączone z dwoma innymi szpitalami: Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalem Klinicznym przy Żwirki i Wigury oraz Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus przy Lindleya.

Szpitale połączono, by zmniejszyć to zadłużenie, jednak mimo cięć w administrowaniu ogromną placówką, nie udaje się powstrzymać powiększającego się zadłużenia. Część sal operacyjnych stoi pustych. Najbardziej dotkliwe są w szpitalu braki instrumentariuszek i pielęgniarek anestezjologicznych oraz anestezjologów - informował w rozmowie z TOK FM dyrektor połączonych klinik Robert Krawczyk.

Szpital to obecnie największa placówka w Polsce. 18 klinik, prawie 600 lekarzy i ogromny blok operacyjny na 23 sale. To również szpital pierwszego stopnia referencyjnego, zakwalifikowany do grona najbardziej specjalistycznych placówek w kraju.

Czytaj też: Walka o lekarzy trwa. "Takiego bałaganu w ochronie zdrowia jeszcze nie było"

Niestety tegoroczny ryczałt jest wykonywany na poziomie ponad 100 procent, operacje planowane są tak, by pieniędzy przyznanych w ramach ryczałtu starczyło, ale to skutkuje wydłużeniem kolejek. Gdyby blok operacyjny pracował pełną parą, to szpital musiałby do zabiegów dokładać i się zadłużać, a w obecnym systemie rozliczeń odzyskanie tych pieniędzy od NFZ jest praktycznie niemożliwe - pisze TOK FM.

Dyrektor Krawczyk zaznacza, że gdyby ryczałt był wyższy, stanąłby na głowie, by ściągnąć do siebie personel.



www.pulshr.pl | 06-12-2019 11:19:29