Czas na młode pokolenie w polityce


PAP/AT - 18 paź 2019 16:18


Jest oczekiwanie, żeby do polityki wchodziły osoby spoza tego środowiska. Być może trzeba zrobić miejsce dla młodszego pokolenia polityków, wpuścić świeżą krew - powiedział prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak (PO).

W Poznaniu i powiecie poznańskim wybory do Sejmu wygrała Koalicja Obywatelska zdobywając 45,38 proc. głosów. Na listę PiS zagłosowało 25,33 proc. Lista SLD uzyskała 16,49 proc. poparcia, Konfederacji - 6,61 proc., a PSL - 6,20 proc. W tegorocznych wyborach KO zdobyła 5 mandatów poselskich, PiS - 3, Lewica - 2. Cztery lata temu PO uzyskała 5 mandatów, PiS - 3, Nowoczesna - 2.

Triumfatorką wyborów do Sejmu w okręgu poznańskim została liderka listy Koalicji Obywatelskiej, była żona prezydenta Poznania, działaczka społeczna i radna wielkopolskiego sejmiku Joanna Jaśkowiak. W niedzielę zagłosowało na nią ponad 67,8 tys. osób.

Drugi wynik odnotował 35-letni Adam Szłapka (KO), na którego zagłosowało ponad 51,9 tys. osób. Szłapka należy do Nowoczesnej, w poprzednich wyborach został wybrany z okręgu kalisko-leszczyńskiego.

Nowym posłem będzie startujący z ostatniego miejsca tej listy aktywista miejski, organizator "łańcuchów światła", 31-letni Franciszek Sterczewski; zagłosowało na niego ponad 25 tys. osób. W Sejmie znajdą się też dotychczasowi posłowie PO Waldy Dzikowski i Rafał Grupiński, przewodniczący wielkopolskiej PO. Na Dzikowskiego oddano 19,7 tys. głosów, Grupińskiego poparło ponad 17,9 tys. osób.

Według Jaśkowiaka wynik ten może być odzwierciedleniem potrzeb mieszkańców, którzy "chcą pewnego odświeżenia, nowych twarzy na scenie politycznej".

Czytaj też: Koszty pracy po wyborach. Przedsiębiorcy pełni niepokoju

"Jest oczekiwanie, żeby do polityki wchodziły osoby spoza tego środowiska. (…) Być może trzeba zrobić miejsce dla młodszego pokolenia polityków, wpuścić świeżą krew" - powiedział Jaśkowiak.

Jaśkowiak zwrócił uwagę, że na liście PiS zdecydowanie lepszy wynik niż dotychczasowi poznańscy posłowie tej partii osiągnęła pochodząca z Krakowa minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz. Mandatu w niedzielnych wyborach nie uzyskał wieloletni poseł PiS i były wojewoda wielkopolski Tadeusz Dziuba.

Jaśkowiak uważa, że wynik KO w Poznaniu mógł być gorszy, gdyby nie start z jej listy osób spoza PO. Według niego mogłoby się tak stać, "gdyby np. Adam Szłapka startował nie w Poznaniu, tylko, zgodnie z sugestiami Rafała Grupińskiego, w Kościanie".

Prezydent Poznania dodał, że wielkopolscy politycy PO muszą przeanalizować wyniki wyborów w całym regionie. "Bardzo dobry wynik osiągnęliśmy w wyborach do Senatu. Na dziewięć mandatów otrzymaliśmy osiem (7 mandatów dla KO, 1 dla PiS i 1 dla PSL - red.) i to jest sukces" - zaznaczył Jaśkowiak odnosząc się do wyniku kandydatów opozycji.

Dodał, że gorzej ocenia wynik KO w wyborach do Sejmu. PiS w woj. wielkopolskim zdobyło 18 mandatów, KO 13. "I tu jest problem, bo Rafał Grupiński zapowiadał 18 mandatów z Wielkopolski, a niestety w naszym województwie wybory do Sejmu przegraliśmy" - powiedział Jaśkowiak.

Według prezydenta Poznania powyborcze wnioski do jakich dojdą wielkopolscy politycy PO niekoniecznie muszą oznaczać dymisję Grupińskiego z funkcji przewodniczącego wielkopolskiej Platformy.

Poseł Dzikowski powiedział, że na podsumowanie wyborów jest jeszcze za wcześnie. "Epatowanie na pięć minut po wyborach kto jest winny, a kto jest niewinny to nieporozumienie" - ocenił. "Jeżeli nie uzyskaliśmy 6 czy 7 mandatów (w okręgu poznańskim - red.) to mam zastrzeżenia, tylko na te zastrzeżenia czy dywagacje przyjdzie odpowiedni moment" - dodał Dzikowski.

Z kolei Grupiński podkreślił, że poznańska lista KO do Sejmu pod względem liczby zdobytych głosów okazała się najsilniejszą spośród przygotowanych przez Koalicję w kraju. "Rozłożenie głosów wewnątrz listy często wynika z indywidualnej aktywności, a ta liczba głosów dla listy i tak byłaby bardzo podobna, niezależnie od tego kto by na niej był" - powiedział Grupiński.

Dodał, ze osoby spoza PO są zaproszone do budowy Koalicji Obywatelskiej jak najszerzej. "Stąd Nowoczesna i Zieloni, i Franek Sterczewski na naszej liście. Mam się martwić, że mają wynik lepszy od nas, od wielu kandydatów z Platformy? Ja się cieszę, oczywiście się cieszę i nie mam z tym żadnego problemu" - oświadczył Grupiński.

Według niego, poznański wynik KO porównany do głosów oddanych cztery lata temu na listy PO i Nowoczesnej pokazuje, że w niedzielę Koalicji udało się zdobyć większe poparcie. Fakt, że KO otrzymała 5, a nie więcej mandatów Grupiński tłumaczy regułami przeliczania głosów na mandaty.

Przewodniczący wielkopolskiej PO powiedział, że bez wątpienia strata mandatów PO w wielkopolskich okręgach kalisko-leszczyńskim i pilskim będzie analizowana przez polityków.

"Uważałem, że Adam Szłapka powinien startować ze swojego wcześniejszego okręgu wyborczego, czyli leszczyńsko-kaliskiego. Przez to, że nie startował straciliśmy mandat właśnie w kalisko-leszczyńskim" - powiedział Grupiński. Dodał, że bez Szłapki KO i tak dostałaby 5 mandatów w okręgu poznańskim.

"Wolałbym, żeby te 50 tys. (głosów) zdobył w okręgu kalisko-leszczyńskim, bo mielibyśmy czwarty mandat, jeden mandat więcej w Sejmie. To jest prosta matematyka. W tych sprawach zazwyczaj miałem rację i szkoda, że mnie nie posłuchano" - podsumował Grupiński.



www.pulshr.pl | 12-12-2019 05:42:44