Nowy Kodeks pracy wśród planów na następną kadencję


PAP/KDS - 11 paź 2019 11:00


Rząd nie odpuszcza zmian w Kodeksie pracy. Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznic zapowiedział, że w następnej kadencji Sejmu resort chciałby przygotować nowy Kodeks pracy uwzględniający m.in. nowe formy zatrudnienia.

- Właściwie każdego miesiąca mamy kolejne powody do radości, bo z cyklicznych danych dowiadujemy się, że regularnie spada stopa bezrobocia, że rosną pensje. Zaczynaliśmy rządy w 2015 r. Mieliśmy wtedy ponad 1,5 mln osób bezrobotnych. Dzisiaj mamy ich 850 tys., czyli można powiedzieć, że ta liczba spadła praktycznie o 100 proc. - powiedział Szwed.

Podkreślił, że obecna stopa bezrobocia jest najniższą od 1990 r. Według wstępnych danych resortu wyniosła ona w końcu września 5,1 proc.

Sytuacja pracowników coraz lepsza

Zdaniem wiceministra rząd wprowadził pierwsze zmiany, które poprawiły sytuację pracowników. Wskazał m.in. na działania w celu likwidacji tzw. umów śmieciowych i wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej. Według danych resortu liczba osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych zmniejszyła się w minionych trzech latach o 138 tys. (z 508 tys. w I kwartale 2016 r. do 370 tys. w I kwartale 2019 r.). Jednocześnie w tym samym okresie o ponad pół miliona (z 11,8 mln do 12,3 mln) wzrosła liczba osób pracujących na podstawie umów o pracę.

fot. shutterstock fot. shutterstock

Szwed zwrócił także uwagę na wzrost płacy minimalnej. Podkreślił, że w 2015 r. minimalne wynagrodzenie wynosiło 1750 złotych, a w przyszłym roku będzie to 850 złotych więcej, czyli 2600 złotych. - W 2020 r. płaca minimalna będzie na poziomie 50 proc. średniej płacy krajowej, czyli spełnimy warunki, które narzuca Międzynarodowa Organizacja Pracy i jesteśmy w tym zakresie jednym z liderów państw europejskich - powiedział.

W niedawnej rozmowie z PulsHR.pl wskazywał z kolei, że niskimi płacami nie da się rozwijać gospodarki. - Chcemy odejść od konkurowania na rynku niskimi płacami, bo to powoduje, że część pracowników decyduje się na emigrację zarobkową. Dzisiaj musimy konkurować wyższymi płacami, stawiać na nowe technologie i innowacje. Niskimi płacami nie uciągniemy gospodarki - tłumaczył planowane wzrosty płacy minimalnej.

Dodatkowo - jak przypomniał - przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2019 wyniosło 5 125,26 zł, tj. o ok. 327 zł więcej niż przed rokiem, i o ok. 1100 zł więcej niż w sierpniu 2015 r. (4024,95 zł).

Szwed wskazał także na działania poprawiające warunki i bezpieczeństwo w miejscu pracy. - Zlikwidowaliśmy zmorę pracowników, czyli tzw. syndrom pierwszej dniówki - powiedział.

Od 1 września 2016 r. pracodawca został zobowiązany przed dopuszczeniem pracownika do pracy do potwierdzania na piśmie warunków wcześniej zawartej z pracownikiem umowy o pracę w innej formie niż pisemna. Regulacja miała w skuteczniej przeciwdziałać zatrudnianiu pracowników na czarno, czyli bez pisemnego potwierdzenia warunków wykonywania przez nich pracy.

Reforma Kodeksu pracy

Mówiąc o planowanych działaniach w następnej kadencji, wiceminister zaznaczył, że wśród zapowiadanych podczas kampanii wyborczej propozycji PiS trzy związane są z resortem rodziny. - To jest 500 zł wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorców, 13. i 14. emerytura oraz w jakimś sensie pakiet kontrolnych badań profilaktycznych dla zatrudnionych, którzy ukończyli 40 lat - wymienił.

Zdaniem wiceministra w następnych czterech latach resort czeka także przygotowanie nowego Kodeksu pracy. - Jeśli wygramy wybory, to w następnej kadencji Sejmu powinniśmy przygotować nowy Kodeks pracy. Tym bardziej że sytuacja na rynku pracy jest dynamiczna, wchodzą nowe formy zatrudnienia, musimy też umieć odpowiedzieć na nowe, cyfrowe rozwiązania - powiedział.

fot. shutterstock fot. shutterstock

Warto przypomnieć, że w tym roku Kodeks pracy obchodził 45-lecie istnienia. Dokument został wydany 26 czerwca 1974 roku. Dr. hab. Mirosław Włodarczyk, prof. nadzw. Uniwersytetu Łódzkiego, który zasiadał w Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy odpowiedzialnej za przygotowanie nowych projektów KP. pytany, czy w związku z tym potrzebna jest kompleksowa zmiana, mówił tak: 

- Stwierdzenia, że kodeks jest przestarzały, że trzeba go zmienić, to puste hasła chętnie powtarzane w mediach. Natomiast nie przemawia za nimi żadna racja merytoryczna. Proszę zwrócić uwagę, że większość firm doskonale radzi sobie, bazując na obecnych przepisach. Podkreśla się, że nasza gospodarka dość dobrze sobie radzi. Natomiast kłopoty, które można łączyć z funkcjonowaniem KP, dotyczą ochrony zatrudnionych, a nie funkcjonowania przedsiębiorstw. Z punktu widzenia tych ostatnich KP jest bardzo liberalnym dokumentem. Przedsiębiorcy nie mają powodów, by narzekać na przepisy prawa pracy. Dla nich są one co do zasady bardzo wygodne. Więc jeśli coś takiego mówią, to po to, żeby ewentualnie zapobiec zmianom przepisów w kierunku efektywniejszej ochrony praw pracowników.

Odnosząc się do zmian, jakie powinny zostaw prowadzone w pierwszej kolejności mówił o ochronie trwałości stosunku pracy, gdzie - jego zdaniem - obecnie występuje problem, którego partnerzy społeczni nie chcą podejmować czy regulacjami dotyczącymi urlopów wypoczynkowych.

Projekty do kosza

W ubiegłym roku pracę nad projektem nowego Kodeksu pracy zakończyła Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy. Efekt swojej 18-miesięcznej pracy - projekty dwóch kodeksów pracy (indywidualnego i zbiorowego), które miały zrewolucjonizować zasady obowiązujące na rynku pracy w marcu 2018 przekazała do resortu pracy. Jednak szybko okazało się, że praca członków komisji poszła na marne.

Już na początku kwietnia ówczesna rzeczniczka PiS Beata mazurek rozwiała wszelkie wątpliwości w tej sprawie. - Prawo i Sprawiedliwość nie pracuje nad żadnymi zmianami w kodeksie pracy Propozycji Komisji Kodyfikacyjnej nie poprzemy - napisała.

- Nasza wstępna ocena efektów pracy Komisji jest zbieżna z opinią marszałek Mazurek. Projekt w tej postaci byłyby trudny do przeprowadzenia w tej kadencji w Parlamencie. Jednak ostateczną decyzję w tej kwestii podejmie minister Elżbieta Rafalska - w rozmowie z PulsHR.pl potwierdzał tę opinię Szwed.

Odcinanie się rządu od efektów pracy Komisji można było obserwować od dłuższego czasu. Resort pracy nie tylko podkreślał, że przekazane propozycje, to nie efekt ich pracy, a członków komisji, zaś na podsumowaniu prac komisji nieobecna była minister Rafalska, co również interpretowano jako sygnał wskazujący na dystansowanie się.

Prof. Włodarczyk pytany o wcześniejsze próby zmiany kodeksu pracy przypomina, że w naszej historii było ich kilka. - Pierwsze miały miejsce zaraz po transformacji ustrojowej. Nie były one zbyt głębokie. Mówiono wprost, że nie ma na to czasu, trzeba na szybko zmienić to, co niezbędne. W 1994 roku przywrócono w dziale jedenastym Kodeksu odpowiadającą potrzebom gospodarki rynkowej regulację układów zbiorowych pracy. To była bardzo ważna zmiana. Dwa lata później skorygowano inne działy kodeksu, dopasowując wiele pojęć do potrzeb gospodarki rynkowej. Później były jeszcze zmiany dostrajające Kodeks do standardów unijnych – poprzez kilka mniejszych nowelizacji - wspomina.

Jak dodaje, wskazać trzeba dwie próby gruntownych zmian, które zakończyły się przygotowaniem projektów nowej kodyfikacji. Pierwsza miała miejsce w latach 2003-2008, gdy powstał tak zwany „profesorski projekt” KP. Druga to wspomniana powyżej, w której udział brał m.in. on sam.



www.pulshr.pl | 09-12-2019 03:03:13