Wyższa płaca minimalna to wzrost pensji ogółem, ale jest haczyk


Adam Sofuł - 9 paź 2019 6:00


PiS zapowiedział szybki wzrost płacy minimalnej. Taka polityka niesie za sobą poważne implikacje - twierdzą ekonomiści Credit Agricole.

Kilka tygodni temu PiS zapowiedziało, że płaca minimalna zostanie podniesiona do 3 tys. zł brutto na koniec 2020 r. i 4 tys. zł na koniec 2023 r. Oznacza to jej silny wzrost, o 78 proc. z obecnego poziomu równego 2250 zł, w horyzoncie 5 lat. Dla najmniej zarabiających pracowników to atrakcyjna perspektywa, co jednak oznacza dla gospodarki? O takie wyliczenia pokusili się ekonomiści Credit Agricole.

Zobacz też: Koszty życia a płaca minimalna. Polska wypada lepiej niż Czesi, Słowacy czy Węgrzy 

- Taka polityka niesie za sobą poważne implikacje m.in. dla poziomu wynagrodzeń ogółem, zatrudnienia i poziomu cen – twierdzą w swoim opracowaniu.

Zobacz też: Płaca minimalna w górę. Ile osób może zarabiać więcej?  

- Płaca minimalna wywiera wpływ na przeciętny poziom płac w gospodarce narodowej w ramach trzech kanałów oddziaływania. Pierwszy z nich to wpływ czysto arytmetyczny – część pracowników otrzymuje wyższą pensję, co z uwagi na ich niezaniedbywalny udział w całości populacji podnosi średni poziom wynagrodzeń w gospodarce – wyjaśniają.

- Po drugie wzrost płacy minimalnej oddziałuje w kierunku wzrostu wynagrodzeń nie tylko osób zarabiających mniej niż ta kwota, ale również innych pracowników. (…) pracownicy zarabiający więcej czują niezadowolenie związane ze spadkiem swoich płac w relacji do mniej wykwalifikowanych pracowników, co może prowadzić do zmniejszenia ich wydajności w pracy. W celu uniknięcia takiego scenariusza pracodawcy podnoszą ich pensje, aby zachować odpowiednie zależności pomiędzy wynagrodzeniami różnych stanowisk w ramach siatki płac – czytamy dalej.

Ekonomiści Credit Agricole wskazują, że kolejnym efektem szybkiego wzrostu płacy minimalnej może być wzrost inflacji. - Przedsiębiorcy w celu utrzymania rentowności swojej działalności, w reakcji na wzrost płacy minimalnej podnoszą ceny swoich produktów. W skali całej gospodarki prowadzi to do zwiększenia inflacji, co nasila żądania płacowe gospodarstw domowych w celu utrzymania siły nabywczej swoich dochodów (tzw. efekty drugiej rundy) - wyjaśniają.

Jak wzrost płacy minimalnej wpłynie na inne wynagrodzenia? W najprostszym ujęciu – arytmetycznym – wzrost płacy minimalnej o każde 10 proc. oddziałuje w kierunku zwiększenia nominalnego przeciętnego wynagrodzenia w przetwórstwie o 0,97 proc. i o 2,17 proc. w budownictwie.

Przy oszacowaniu na 12-miesięcznych średnich ruchomych (chodzi o efekt podwyżek dla zachowania proporcji siatki płac) 10-procentowy wzrost płacy minimalnej powoduje zwiększenie przeciętnego wynagrodzenia w przetwórstwie przemysłowym (w firmach zatrudniających co najmniej 10 pracowników) o 1,26 proc. i o 4,39 proc. w budownictwie.

Wyliczenia oparte są na danych GUS, z których wynika, że płacę minimalną w 2017 r. (ostatnie dane) otrzymywało 13 proc. zatrudnionych w gospodarce narodowej. Warto również dodać, że ekonomiści zajmują się zakładami przetwórstwa zatrudniającymi powyżej 10 osób, a znaczna część otrzymujących płacę minimalną jest zatrudniona w mikrofirmach.

– Bezwzględny wzrost płacy minimalnej przyczyni się jednak do podniesienia siatki wynagrodzeń. W połączeniu ze znaczącym wzrostem kosztów pracy związanym z wprowadzeniem PPK i likwidacją tzw. 30-krotności będzie to czynnik oddziałujący w kierunku spadku zatrudnienia w najbliższych latach. W warunkach oczekiwanego przez nas spowolnienia wzrostu PKB w Polsce związanego z pogorszeniem perspektyw światowego wzrostu gospodarczego (w tym u głównych parterów handlowych Polski) oraz cyklem w inwestycjach współfinansowanych ze środków unijnych, zarysowane powyżej tendencje stanowią czynnik ryzyka w górę dla naszej prognozy stopy bezrobocia w najbliższych latach (5,5 proc. na koniec 2020 r. i 2021 r.) – podsumowują ekonomiści Credit Agricole. 

Z drugiej jednak strony warto zauważyć, że polski rynek pracy przeżywa złote czasy, zatrudnienie jest na rekordowych poziomach, a pracodawcy narzekają raczej na brak rąk do pracy i walczą o pracowników - stąd szybki wzrost średniej płacy. Jednak ów impet w dziedzinie zatrudnienia zdaje się wygasać.

Według ostatnich danych GUS sektor przedsiębiorstw, obejmujący podmioty z co najmniej 10 pracownikami, zatrudniał w sierpniu przeciętnie 6,4 mln osób, o 2,6 proc. więcej niż rok wcześniej. To nieco mniej niż oczekiwali analitycy i był to nieco wolniejszy wzrost zatrudnienia niż rok wcześniej. Średnio od początku roku dynamika zatrudnienia wynosiła 2,8 proc. rok do roku, po 3,5 proc. w całym 2018 r. Od stycznia zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się o zaledwie 22 tys. osób. W takim samym okresie 2018 roku wzrosło o 42 tys., a rok wcześniej aż o 66 tys.

W ujęciu miesiąc do miesiąca mamy jednak bardziej pesymistyczny obraz sytuacji na rynku pracy. W sierpniu w porównaniu do lipca zatrudnienie zmalało o 7,6 tys. osób. W tym okresie spadek zatrudnienia nie jest zjawiskiem nietypowym, ale tak duży poprzednio wystąpił w 2011 r.

Spada również liczba wakatów. Według GUS w polskiej gospodarce w drugim kwartale było około 152 tys. wolnych miejsc pracy, o 13 tys. mniej niż przed rokiem. Miniony kwartał był drugim z rzędu, gdy liczba wakatów w Polsce zmalała w ujęciu rok do roku. Tym razem zmniejszyła się o 7,8 proc., po 6,5 proc. w pierwszym kwartale.

Poprzednio wolnych miejsc pracy ubywało w latach 2011-2013, gdy polska gospodarka mocno zwolniła w związku z kryzysem zadłużeniowym i recesją w strefie euro.

W II kwartale w Polsce powstało niespełna 147 tys. miejsc pracy, o 12,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie coraz więcej miejsc pracy jest likwidowanych. W II kwartale pracodawcy pozbyli się 82 tys. etatów, o niemal 40 proc. więcej niż rok wcześniej.



www.pulshr.pl | 27-05-2020 11:31:40