Kidawa-Błońska: zaczyna się wojna z pracodawcami i ludźmi pracy


PAP/KDS - 21 wrz 2019 14:29


Była już wojna z sędziami, nauczycielami, lekarzami, a teraz zaczyna się wojna z pracodawcami i ludźmi pracy. Rząd znalazł sobie kolejnego wroga. Jesteśmy po to, żeby tej wojny nie było i po to te wybory wygramy - powiedziała kandydatka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska na sobotniej (21 września) konwencji KO w Sosnowcu.

Przestrzegała, że zmiany w składkach na ZUS i zadeklarowany wzrost płacy minimalnej doprowadzą wiele firm do bankructwa.

- W tym miejscu ludzie znają wartość pracy i gorycz jej utraty - powiedziała Kidawa-Błońska o Sosnowcu. - Była już wojna z sędziami, nauczycielami, lekarzami, a teraz zaczyna się wojna z pracodawcami i ludźmi pracy. Rząd znalazł sobie kolejnego wroga. Jesteśmy po to, żeby tej wojny nie było i po to te wybory wygramy - mówiła kandydatka KO na premiera.

Przestrzegała, że wojna z pracodawcami i ludźmi pracy skończy się katastrofą dla nas wszystkich. Według Kidawy-Błońskiej pierwsze strzały tej wojny już padły. - To radykalne zmiany w ZUS, które uderzą w pracodawców, a najmocniej w samozatrudnionych, płaca minimalna zadekretowana na wiele lat naprzód wiele firm doprowadzi do bankructwa - dodała.

Czytaj więcej: Wyższa płaca minimalna podniesie koszty przedsiębiorcom, ale przyniesie też korzyści

- Jeżeli rząd będzie wspierał gospodarkę, a nie zajmował się propagandą, płaca minimalna może poszybować nawet do 5000 zł, a nawet więcej, ale to musi wynikać ze wzrostu, rachunku ekonomicznego, a nie z rachunku PR-owców - podkreślała Kidawa-Błońska. Powiedziała, że rozmawiała z wieloma przedsiębiorcami i ci najmniejsi są naprawdę przerażeni, boją się plajty, większość już dziś zamierza robić rezerwy kosztem płac i inwestycji, wszyscy wykluczają podwyżki dla obecnych pracowników, niektórzy myślą o zwolnieniach, niektórzy o obniżaniu pensji.

Dodała, że w prywatnych firmach pracują miliony kobiet i mężczyzn i wszyscy nie pójdą do spółek skarbu państwa, tam zresztą zrobiło się już bardzo tłoczno.

- Płacę minimalną trzeba podnosić, ludzie muszą więcej zarabiać, ale nie kosztem tych, którzy mają zarobki w okolicy średniej krajowej - powiedziała, argumentując, że płaca musi odzwierciedlać staż pracy i umiejętności. - Nic, co było dane, nie zostanie ludziom odebrane - zapewniła. - Pomoc socjalna musi być utrzymana a nawet rozszerzona, tylko to nie musi dziać się kosztem średnio zarabiających, nie kosztem tych, którzy utrzymują cały nasz kraj - powiedziała.

- Po czterech latach światowej koniunktury zarobki powinny być już znacznie wyższe, a w kolejnych latach rosnąć, czy jednak w ostatnich czterech latach zauważyliście takie podwyżki? - pytała wicemarszałek Sejmu. - Trzeba to zmienić, to jest nasz priorytet, ale nie będziemy czynić tego dekretami, będziemy zmniejszać obciążenia dla pracodawców - zaznaczyła.



www.pulshr.pl | 20-02-2020 12:00:07