Kłopoty finansowe pracodawcy mogą pozbawić pracownika kredytu


Justyna Sobolak - 19 wrz 2019 20:00


Wysokość zarobków to nie jedyne - choć najważniejsze - kryterium, którym kierują się banki, przyznając kredyt hipoteczny. Instytucje finansowe prześwietlają nie tylko pracowników, ale i pracodawców. Jeśli przedsiębiorstwo ma kłopoty, pracownik może nie otrzymać kredytu.

Wiktoria i Marcin z Rzeszowa w maju tego roku starali się o kredyt na mieszkanie. Oboje pracują, mają tylko jedno dziecko, więc o zdolność kredytową się nie martwili. – Zarabiamy w granicach 3-3,5 tys. zł na rękę, oboje jesteśmy zatrudnieni na umowy o pracę. Wstępna rozmowa z doradcą banku napawała nas optymizmem. Zdolność wyliczono nam na ponad 300 tys. zł – mówi Marcin. Kiedy podpisali umowę przedwstępną, udali się do banku, by ruszyć z formalnościami. – Poproszono nas o przedstawienie zaświadczeń o wysokości zarobków. Oboje pozyskaliśmy takie dokumenty u pracodawców i pewni kredytu udaliśmy się do banku – opowiada Wiktoria.

Czarna lista banków

Małżeństwo w banku zostawiło wszystkie dokumenty. Doradca miał wysłać je do centrali i poinformować telefonicznie o decyzji. Dwa tygodnie później Wiktoria odebrała telefon z banku. – Pani powiedziała, że są kłopoty. Moja firma, jak to ujęła, „zaświeciła jej się w systemie na czerwono” i bank nie może wziąć pod uwagę moich dochodów – wspomina Wiktoria. Pracownik banku nie przekazał żadnych dodatkowych informacji. Później Wiktoria dowiedziała się, że firma widnieje na czarnej liście banku. Szerszych informacji nie uzyskała. W efekcie małżeństwo otrzymało kredyt o wiele niższy niż planowało – bank mógł wziąć pod uwagę jedynie zarobki Marcina. Brakującą kwotę pożyczyli od rodziny. 

Okazuje się, że takie przypadki nie są odosobnione. – Banki zawsze sprawdzają pracodawcę wnioskodawcy. Ma to duże znaczenie z dwóch powodów. Po pierwsze w ten sposób starają się uniknąć oszustwa. Przestępcy czasami zakładają firmy funkcjonujące tylko w teorii. W praktyce służą one do wyłudzania kredytów. Wydają swoim „pracownikom” zaświadczenia o zarobkach. Ci zaciągają kredyty, a później ich nie spłacają – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Drugą przyczyną, jak twierdzi, są informacje (w mediach, internecie, raportach okresowych, bazach danych) o zwolnieniach w danej firmie czy jej trudnej sytuacji. – Powodują one podwyższone ryzyko, że jej pracownicy w najbliższym czasie zostaną zwolnieni lub że nie otrzymają wynagrodzenia na czas. Z punku widzenia banku oznacza to, że klient za chwilę może nie być w stanie terminowo spłacać rat kredytu. Negatywna ocena pracodawcy może skończyć się odmową udzielenia kredytu. Może też się zdarzyć, że bank zgodzi się przyznać kredyt, ale będzie on znacznie droższy niż w przypadku standardowego klienta – mówi analityk Expandera.

Zobacz też: Polska klasa średnia. Połowa bez oszczędności i z kredytem na karku

Bank prześwietla informacje w mediach

Rupert Aleksiejuk z rmKredyty.pl przypomina, że we wniosku kredytowym wypełnianym przez pracodawcę znajdują się nie tylko informacje o stanowisku pracy osoby zatrudnionej, a więc wysokości jej zarobków i rodzaju zatrudnienia, ale także dotyczące pracodawcy. Można zaznaczyć, czy dana firma jest w stanie likwidacji lub w stanie bankructwa. – Pracodawca już w tym momencie informuje bank o swojej sytuacji. Dodatkowo banki posiadają swoje tajne rejestry, do których z zasady nikt nie ma dostępu. Stanowią one informację na temat tego, czy jakiś pracodawca jest na czarnej liście, czy powinien być wykluczony jako wiarygodny partner do współpracy – mówi.

Przypomina, że banki sięgają także po informacje dostępne w Krajowym Rejestrze Długów i w mediach. Jeśli prasa pisze o kłopotach danej firmy, bank może dokonać głębszej analizy jej sytuacji finansowej. – Przypominam, że banki sprawdzają potencjalnych kredytobiorców również w mediach społecznościowych. Jeśli pracownik poda we wniosku, że nie ma dzieci, a w mediach społecznościowych chwali się zdjęciami pociech, może spotkać się z odmową banku – tłumaczy.

Rupert Aleksiejuk twierdzi jednak, że sytuacje, w których pracownik nie otrzymuje kredytu przez złą kondycję firmy, są niezwykle rzadkie. – Banki chętnie udzielają kredytów hipotecznych i raczej nie szukają na siłę problemów. Jeśli problemy są bardzo widoczne i trzeba pewne rzeczy zweryfikować, to bank to robi. Z tego powodu zawsze warto współpracować z doświadczonym ekspertem kredytowym, który pomoże nam, jeżeli pojawią się niespodziewane kłopoty – twierdzi.

Czytaj też: Banki coraz częściej odmawiają kredytów przedsiębiorcom

Zainteresowanie kredytami stale rośnie

Z najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że w sierpniu 2019 roku o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 35,07 tys. klientów w porównaniu do 35,46 tys. rok wcześniej. To spadek o 1,1 proc. W lipcu br. takich klientów było 41,4 tys., czyli o 18 proc. więcej niż w sierpniu. Średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w sierpniu 2019 roku wyniosła 278,73 tys. zł i była o 10 proc. większa niż rok wcześniej.

BIK zauważa, że nadal utrzymuje się wysoki popyt na finansowanie nieruchomości kredytem bankowym. W ośmiu miesiącach 2019 roku łącznie 310,63 tys. osób wnioskowało o kredyt mieszkaniowy. W porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku jest to więcej o 15,12 tys., czyli o 5 proc.



www.pulshr.pl | 29-01-2020 06:49:51