Zniesienie limitu 30-krotności na ZUS w ogniu krytyki członków Rady Dialogi Społecznego


GP - 16 wrz 2019 14:44


Siedem organizacji z Rady Dialogu Społecznego (RDS) jest przeciwnych zniesieniu limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Argumentują, że zniesienie limitu wpłynie na gospodarkę, rynek pracy i ubezpieczenia społeczne.

Jak przekonują podpisani pod oświadczeniem z 16 września, zniesienie 30-krotności składek na ZUS obejmie skutkami ok. 350 tys. pracowników.

Przyczyni się to do pogorszenia konkurencyjności polskiego rynku pracy i pogłębienia jego segmentacji. Wynika to z faktu, iż zniesienie limitu dotknie przede wszystkim umów o pracę. Co więcej, będzie dotyczyło głównie specjalistów, ekspertów, ze szczególnym uwzględnieniem sektora IT, inżynierów, automatyków. Obejmie prace i stanowiska charakteryzujące się wysoką mobilnością i elastycznością.

IT pierwsze do odstrzału?

Podpisani pod pismem, które dotarło do naszej redakcji, oceniają, że na rynku europejskim braki specjalistów IT mogą osiągać liczbę jednego miliona; w Polsce mówi się o braku nawet 100 tys. specjalistów.

Czytaj też: Zniesienie limitu 30-krotności jak huragan

- W pierwszej kolejności podjęte zostaną analizy możliwości zmiany podstawy współpracy, czyli „ucieczki" od zatrudniania specjalistów na umowę o pracę, co będzie uzasadnione charakterem pracy, rodzajem obowiązków, miejscem wykonywania zadań - czytamy. - W niektórych przypadkach rząd przyczyni się do zainteresowania przez pracowników wyborem systemu ubezpieczeniowego w innych krajach UE, co - przy możliwości równoległego wykonywania pracy na rzecz podmiotów w kilku krajach - nie będzie trudne.

Tym samym, zakładane przez rząd przychody z tytułu zmian zasad oskładkowania będą w naszej ocenie o wiele mniejsze.

Dlaczego zniesienie limitu na ZUS będzie złym krokiem ze strony rządu przekonuje Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club (BCC):

Organizacje przekonują, że utrzymanie limitu ma kluczowe znaczenie dla kreowania wartościowych miejsc pracy oraz zachęcania Polaków do powrotu z emigracji, poprzez tworzenie odpowiednich warunków dla rozwoju innowacyjnej gospodarki, co jest głównym celem Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju.

W części pisma piszący podkreślają także konsekwencje dla ubezpieczeń społecznych, które może zmienić proponowana zmiana. Zdaniem reprezentatywnych organizacji, zniesienie limitu 30-krotności podstawy składek spowoduje w perspektywie długofalowej, problem wynikający z rozwarstwienia wysokości świadczeń emerytalnych. Zjawisko to można określić jako powstanie „kominów emerytalnych."

Zniesienie limitu niezgodne z zasadami współżycia społecznego?

- Jest (ono) sprzeczne z zasadą solidarności społecznej i szkodliwe z punktu widzenia długofalowej stabilizacji wydatków z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) - czytamy dalej. - Powstawanie dużych rozbieżności wysokości świadczeń emerytalnych w przyszłości, będzie rodziło presję na zmianę sposobu waloryzacji świadczeń emerytalnych, co z kolei przyczyni się do braku możliwości adekwatnej waloryzacji najniższych świadczeń emerytalnych. Zrodzi to w przyszłości frustracje i niepokoje społeczne - czytamy dalej w stanowisku.

Czytaj też: Kto zyska na proporcjonalnym obliczaniu składek na ZUS?

Projektowana zmiana może zmniejszyć deficyt FUS w najbliższych latach, jednak "w przyszłości doprowadzi do znacznego jego zwiększenia, pogłębiając nierównowagę dochodów i wydatków FUS".

Jak przekonują autorzy stanowiska osoby o wysokich dochodach zazwyczaj bardziej dbają o zdrowie i żyją oraz pobierają świadczenia dłużej niż przeciętnie. Tablice trwania życia służące do obliczania wysokości emerytury nie uwzględniają zjawiska wydłużania się życia w okresie od momentu przejścia na emeryturę do momentu śmierci. Ponadto, małżonkom osób pobierających wysokie emerytury przysługuje renta, zazwyczaj wyższa niż ich własna emerytura. - Z tego względu, faktyczne koszty naliczenia wysokich emerytur w przyszłości będą rosły wielokrotnie szybciej od przychodów z tytułu podwyższonych składek - kończą.

Presji na podwyższenie niskich emerytur i rent towarzyszyć będzie presja na ograniczenie najwyższych świadczeń. Osoby uzyskujące wysokie dochody już obecnie są świadome zagrożenia, że w zamian za większą składkę mogą nie dostać w przyszłości proporcjonalnie wyższej emerytury.

Aspekt  ten wymagałby przedstawienia projekcji w okresie nie 10 a 30 i 50 lat, z uwzględnieniem zachodzących zmian demograficznych i społecznych.

Powyższe argumenty powodują, że szacunki zawarte w projekcie budżetu  są obarczone daleko idącymi błędami. Prawdopodobne przychody FUS będą znacznie niższe niż zaplanowane, a faktyczne koszty i negatywne konsekwencje społeczne i gospodarcze przyjmą skalę stanowiącą poważne zagrożenie dla zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego Polski.



www.pulshr.pl | 15-11-2019 00:41:59