Zaległy urlop. Pracodawcom został miesiąc, by wysłać pracowników na wolne. Inaczej kara


Katarzyna Domagała-Szymonek - 2 wrz 2019 6:00


Dokładnie miesiąc został pracodawcom na wysłanie pracowników na zaległy urlop z 2018 roku. Termin mija wraz z 30 września. Jak pokazują wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), nadal nie wszyscy szefowie pamiętają o tym zapisie Kodeksu pracy.

Jak przypomina Danuta Rutkowska z PIP, urlop wypoczynkowy powinien być wykorzystany przez pracownika w roku kalendarzowym, w którym nabył on do niego prawo. Kiedy więc mówimy o urlopie za 2018 roku, to w 2018 roku pracownik powinien z niego skorzystać, jeśli tego nie zrobił, wraz z 1 stycznia 2019 roku urlop ten stał się urlopem zaległym. Na udzielenie go pracownikom, pracodawcy mają czas do końca września.

- Praktyka pokazuje jednak, że z różnych przyczyn leżących zarówno po stronie pracodawcy jak i pracownika występują problemy z udzielaniem należnego wypoczynku - przyznaje przedstawiciela Inspekcji. 

Dowód znajdziemy sięgając do Sprawozdania z działalności Państwowej Inspekcji Pracy za 2018 roku, dowiemy się, że w zeszłym roku inspektorzy wyegzekwowali zaległy urlop wypoczynkowy dla blisko 25 tys. osób. Rok wcześniej było to ponad 22 tys. pracowników.

Świadomość coraz większa

- Te dane wskazują na to, że wśród pracowników rośnie świadomość praw, jakie im przysługują w miejscu pracy. Wiedzą, że mają prawo do urlopu wypoczynkowego i chcą z niego skorzystać, a jeśli pracodawca im na to nie zezwala, wiedzą też, gdzie takie łamanie przepisów zgłosić - komentuje dr hab. Grażyna Spytek-Bandurska z Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, ekspertka Federacji Przedsiębiorców Polskich i Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Dodaje też, że wpływ na to z pewnością ma również zmiana pokoleniowa na rynku pracy. Młodzi ludzie cenią sobie work-life balance. Chcą mieć czas dla siebie i dla rodziny. Pęd do zarabiania pieniędzy czy pełnego oddania się pracy maleje.

Inny czynnik, to pogłębiający się brak pracowników. Pracodawcy, by móc sprawnie prowadzić biznes, muszą mieć ludzi do pracy, tymczasem walczą z brakami kadrowymi. Niechętnie chcą wysyłać na urlop tych, którymi dysponują.

fot. pixabay fot. pixabay

Nie bez znaczenia jest też charakter prowadzonej działalności. Jeżeli mówimy o firmach, które działają w okresie wakacyjnym, jak gastronomia czy turystyka, trudno, aby w tym najbardziej gorącym czasie wysyłać pracowników na urlop. Wtedy na znaczeniu nabiera hasło „wszystkie ręce na pokład”. Wolne dni zaczynają się kumulować, a od tego już tylko krok, by złamać przepisy prawa pracy. Widać tu też różnicę między sektorem prywatnym a publicznym.

Ale - w jej opinii - nie tylko to odbija się na sytuacji z urlopami. - Powinniśmy zwrócić uwagę na różnicę między dużymi a małymi firmami, jeśli chodzi o kierowanie pracowników na urlop wypoczynkowy. W większych firmach, zwłaszcza tam, gdzie działają związki zawodowe czy rozbudowane są służby kadrowe, pracownicy najczęściej w okresie wakacyjnym wykorzystują urlop, by pod koniec roku nie mieć już zaległości. Natomiast w mniejszych firmach jest z tym różnie. Pracodawcy nie zawsze dopilnują terminów, czasem uwzględniają indywidualne wnioski pracownika, by udzielić mu zaległego urlopu później - mówi Grażyna Spytek-Bandurska.

Ostatni dzień września, pierwszym urlopu

Zgodnie z art. 168 Kodeksu pracy ostateczny termin udzielenia urlopu wypoczynkowego za poprzedni rok mija 30 września roku następnego. W praktyce oznacza to, że dla spełnienia wynikających z tego zapisu wymagań wystarczy, aby 30 września był pierwszym dniem udzielonego urlopu.

Co więcej, pracodawca ma obowiązek udzielić pracownikowi niewykorzystanego urlopu w tym terminie nawet, jeśli w danym roku urlop nie był ujęty w planie urlopów ani pracodawca nie ustalił jego terminu po porozumieniu z pracownikiem.

Należy pamiętać również o tym, że prawo do urlopu jest prawem w naturze, co oznacza, że urlop wypoczynkowy to udzielenie czasu wolnego od pracy, podczas którego pracownik ma się zregenerować, nabrać sił i odpocząć. Nie może zrzec się prawa do urlopu w naturze w zamian za ekwiwalent pieniężny. Tym samym niemożliwa jest wypłata tego świadczenia w trakcie trwania stosunku pracy, nawet gdyby taka była zgodna wola obu stron.

fot. pixabay fot. pixabay

Wyjątki od tej zasady to m.in. sytuacja kiedy w przypadku rozwiązania lub wygaśnięcia umowy o pracę następuje przekształcenie prawa do urlopu wypoczynkowego w roszczenie o wypłatę ekwiwalentu pieniężnego (skutek ten następuje niezależnie od woli stron). Jednak, nim pracownik rozstanie się z pracodawcą ten zamiast wypłacić mi ekwiwalent, może nakazać mu wykorzystanie przysługującego mu urlopu wypoczynkowego, jednak tylko w okresie wypowiedzenia.

Nieco inne zasady dotyczą osób zatrudnionych na podstawie wyboru (na przykład wójtów, burmistrzów, prezydentów miast). Znajdują się oni w szczególnej sytuacji w kontekście uprawnień do urlopu wypoczynkowego. Zgodnie bowiem z art. 73 § 2 Kodeksu pracy stosunek pracy rozwiązuje się z chwilą wygaśnięcia mandatu, tj. z upływem kadencji. 

- Jeśli jednak wyborcy powierzą pełnienie funkcji osobom z wyboru w samorządzie na kolejne 4 lata, skutkuje to koniecznością wypłaty niekiedy wysokich kwot ekwiwalentów pieniężnych za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe. Posiadanie zaległego urlopu jest więc w takim przypadku opłacalne - czytamy w sprawozdaniu.

Co jednak dzieje się w sytuacji, w której ktoś jednak nie wykorzysta do końca września zaległego urlopu a pozostaje w swoim miejscu zatrudnienia? Otóż prawo do urlopu wypoczynkowego i uzyskania ekwiwalentu za urlop ulega przedawnieniu z upływem trzyletniego okresu od daty wymagalności roszczenia o urlop za dany rok lub za ekwiwalent. Okres przedawnienia rozpoczyna się z ostatnim dniem roku kalendarzowego, za który przysługuje urlop.

PIP przypomina, że za nieudzielenie urlopu wypoczynkowego lub bezpodstawne obniżenie jego czasu, pracodawca może zostać ukarany grzywną. Od 1 tys. zł do aż 30 tys. zł.



www.pulshr.pl | 19-09-2019 09:14:41