Czy Huawei miało biuro w Iranie?


PAP/GP - 21 sie 2019 16:10


Dyrektorka finansowa Huaweia Meng Wanzhou rzekomo miała przyznać funkcjonariuszowi straży granicznej Kanady, że chińska spółka ma biuro w Iranie. Meng oskarżana jest przez rząd w Waszyngtonie o złamanie sankcji wobec tego kraju - podała agencja Bloomberga 21 sierpnia.

Dyrektorka finansowa oraz wiceprezeska Huaweia, a zarazem córka założyciela firmy Rena Zhengfeia, została aresztowana w grudniu 2018 roku w Kanadzie na wniosek Waszyngtonu. Władze USA zarzucają jej oszustwa w związku z łamaniem sankcji nałożonych na Iran i domagają się jej ekstradycji. Meng nie przyznaje się do winy, a Pekin żąda jej uwolnienia.

Podczas aresztu dyrektorka była przesłuchiwana przez funkcjonariusza straży granicznej Kanady, który pytał ją o interesy firmy Huawei w Iranie, a także czy koncern sprzedawał produkty w krajach, w których nie powinien tego robić - wynika z dokumentów sądowych upublicznionych we wtorek. Zgodnie z oświadczeniem funkcjonariusza, Meng odpowiedziała, że "nie wie". Agent miał skwitować to stwierdzeniem, że trudno uwierzyć, by dyrektor finansowa wielomiliardowej korporacji nie posiadała takiej wiedzy. Wtedy przesłuchiwana miała przyznać, że "jej koncern posiada biuro na terytorium Iranu".

Czytaj też: Huawei na wojennej ścieżce

Władze USA oskarżyły Meng o prowadzenie sekretnego oddziału firmy w Iranie, który miał skupować amerykańskie dobra, usługi i technologie, łamiąc tym samym sankcje nałożone na państwo przez Waszyngton. Firma zaprzecza, że złamała prawo i nie odpowiedziała na wezwanie do komentarza doniesień Bloomberga.

20 sierpnia sąd udostępnił również nagranie z trzygodzinnego zatrzymania Meng na lotnisku w Vancouver. Zarówno oświadczenie, jak i materiał wideo zostały wniesione do sprawy przez obrońców dyrektorki. Prawnicy argumentują, że ich klientka została oszukana co do prawdziwego charakteru jej zatrzymania, by funkcjonariusze mogli zebrać wystarczające dowody dla amerykańskiego FBI.

Obrońcy starają się o kasację wniosku o ekstradycje Meng do USA, przekonując, że została bezprawnie zatrzymana, przeszukana i przesłuchana przed jej właściwym aresztowaniem. Funkcjonariusze mieli jej zezwolić na rozmowę z prawnikiem dopiero 4 godziny po aresztowaniu, a także zmusić ją do przekazania im urządzeń mobilnych i podania do nich haseł.

"Władze zaangażowały się w proceder który można nazwać tajnym dochodzeniem karnym" - wskazali prawnicy, którzy domagają się upublicznienia całej komunikacji dot. Meng wymienionej między poszczególnymi organami ścigania w Kanadzie oraz pomiędzy rządami w Ottawie i Waszyngtonie.

Prokuratura ma czas na odpowiedź na wyzwanie do 17 września. Następny cykl rozpraw rozpocznie się 23 września.



www.pulshr.pl | 17-02-2020 15:06:56