Grozi nam wzrost szarej strefy. Wszystko przez urzędników


AW - 12 sie 2019 12:43


Urzędy nie nadążają z obsługą obcokrajowców, którzy chcą podjąć pracę w Polsce. 
Wydłużające się kolejki w urzędach mają nie tylko prawne i finansowe konsekwencje.


Zgodnie z raportem NIK w latach 2014-2018 cudzoziemcy złożyli łącznie prawie 732 tys. wniosków o legalizację ich pobytu w Polsce. Rozstrzygnięcia wydano w 560 tys. przypadków, co oznacza, że aż 172 tys. wniosków z tego okresu wciąż oczekuje na rozpatrzenie.

Jednocześnie, podczas gdy w 2014 r. urzędy musiały rozpatrzeć 387 tys. wniosków, w 2018 r. było ich już 1,5 mln, w tym dodatkowo o zezwolenia na pracę sezonową. Ze względu na niewystarczający budżet urzędom wojewódzkim nie udało się zapełnić braków kadrowych. Zamiast planowanych 255 dodatkowych etatów starczyło pieniędzy na 218, które nie wpłynęły na skrócenie czasu obsługi rozpatrywania wniosków. W wyniku wniesionych pozwów o bezczynność lub przewlekłość postępowań, wojewodowie musieli zapłacić odszkodowania w kwocie 211 tys. zł, z czego 196 tys. w wyniku rozstrzygnięć sądu spraw z 2018 r.

Czytaj też: Miażdżący raport o urzędowej obsłudze cudzoziemców

Wzrost szarej strefy

Cudzoziemcy z niektórych krajów, w tym Ukrainy, mogą pracować przez pierwsze sześć miesięcy na podstawie oświadczeń składanych przez pracodawców w urzędzie pracy. Po zakończeniu tego okresu zaczyna się problem, a przedłużający się czas na wydanie decyzji legalizacji zatrudnienia wstrzymuje pracodawców w realizacji planowanych inwestycji. Prowadzi to również do zwiększenia się tak zwanej szarej strefy.

Zgodnie z raportem „Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2018” opracowanym przez Koalicję Bezpieczni w Pracy, spośród badanych obywateli Ukrainy 43 proc. było zatrudnionych na podstawie umowy na czas określony, a tylko 22 proc. na czas nieokreślony.

– Stosunkowo wysoki odsetek cudzoziemców pracujących bez umowy (14 proc.) można tłumaczyć nadreprezentacją w badanej próbie pracowników z sektorów, gdzie rzeczywiście taki problem występuje, również w odniesieniu do polskich pracowników, jak gastronomia i hotelarstwo czy pomoc w gospodarstwie domowym – mówi Jan Obojski, pełnomocnik ds. zarządzania logistycznego w ILS Grupa InterCars, członek Koalicji Bezpieczni w Pracy. Jak ocenia Koalicja, w wyniku opieszałości urzędów ta tendencja może się pogłębiać.

Z cichym przyzwoleniem i tragicznymi skutkami

Niepokojące są również wyniki badania "Moralność finansowa Polaków" przeprowadzonego przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. 60 proc. Polaków przyznaje, że nie ma problemu z przyzwoleniem na pracę „na czarno”, by uniknąć ściągania długów z pensji.

– Niestety, badanie pokazuje, że mamy wysoki poziom przyzwolenia społecznego na unikanie spłaty długów. Prawie 45 proc. respondentów uważa, że czasami można usprawiedliwić pracę „na czarno”, by uniknąć spłacania długów z pensji, chociaż powszechnie wiadomo, że to łamanie prawa, które może nieść długofalowe konsekwencje. Mniej osób, bo przeszło 42,5 proc. nie daje na to przyzwolenia – komentuje Agnieszka Surowiec, dyrektor HR i komunikacji w Intrum oraz członek Komisji Etyki Polskiego Związku Zarządzania Wierzytelnościami.

Praca „ na czarno” rodzi problemy nie tylko natury prawnej i fiskalnej. W przypadku zatrudniania bez umowy obcokrajowców dochodziło do drastycznych, tragicznych w skutkach przypadków zaniedbań ze strony pracodawców. W czerwcu opinią publiczną wstrząsnęła informacja o śmierci 36-letniego Ukraińca, który zasłabł w pracy. Szefowa zamiast udzielić mu pomocy, wywiozła go do lasu. Tam zmarł.

Jurij Kariagin, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich w Polsce, który na co dzień wspiera obywateli Ukrainy w kontaktach z polskimi pracodawcami, nie ukrywa, że każda taka historia - a niestety w ostatnich latach było ich już kilka - wywołuje u niego ogromny smutek.

- Wszystkim Ukraińcom, z którymi mam kontakt, cały czas powtarzam, że tylko legalna praca da im poczucie bezpieczeństwa. Muszą też mieć świadomość, jakie prawa i obowiązki względem pracodawcy mają oni, a jakie względem nich ma pracodawca – podkreśla Kariagin.

Obcokrajowcy zgłaszają skargi do sądu i wygrywają

W wyniku wydłużających się kolejek w urzędach cudzoziemcy zaczęli zgłaszać skargi do sądów administracyjnych. W latach 2014-2018 zapadło 115 wyroków stwierdzających bezczynność lub przewlekłość postępowań, w tym aż 101 w ubiegłym roku. Jeśli ta tendencja się utrzyma, być może zniecierpliwieni cudzoziemcy wyjadą z Polski, podaje NIK. Dodając do tego zapowiedź otworzenia się niemieckich granic na pracowników ze wschodu, być może wielu Ukraińców zdecyduje się na zmianę kraju zatrudnienia. Oznaczałoby to ogromną stratę kadrową dla wielu firm zatrudniających obcokrajowców.

– W DHL Parcel na co dzień współpracujemy w środowisku międzykulturowym. Zatrudniamy cudzoziemców na różnych stanowiskach – mówi Paweł Pawlik, kierownik Działu BHP w DHL Parcel, członek Koalicji Bezpieczni w Pracy.

Spadek podaży pracowników zagranicznych miałby negatywny wpływ na kondycję polskich firm, które zmagają się z brakiem rąk do pracy, w szczególności w handlu, branży gastronomicznej, budowlanej i przemysłowej. Właśnie dlatego tak istotne jest umożliwienie potencjalnemu pracownikowi zza granicy sprawnego uzyskania pozwolenia na pracę, a także zapewnienie mu uczciwych warunków zatrudnienia już od samego początku.

– Nasze doświadczenia wskazują, że bardzo ważną rolę przy wdrożeniu do pracy odgrywa odpowiednie przygotowanie i zapewnienie materiałów onboardingowych dla nowego pracownika dostępnych w jego języku. To pozwala poznać charakter pracy i kulturę organizacyjną – potwierdza Paweł Pawlik.

 



www.pulshr.pl | 06-08-2020 21:26:15