Ogłoszenia "Dam pracę" na każdym słupie. Taką sytuację mamy już od roku


Katarzyna Domagała-Szymonek - 1 sie 2019 6:00


"Mniej niż milion bezrobotnych" to hasło od początku 2018 roku na dobre zaczęło elektryzować pracodawców. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, właśnie mamy za sobą rok, w ciągu którego liczba zarejestrowanych bezrobotnych cały czas wynosiła mniej niż milion i systematycznie spadała. Jak ta sytuacja wpłynęła na zachowania pracodawców?

Opublikowane przez GUS dane zawierają informacje o liczbie zarejestrowanych bezrobotnych wyrównane sezonowo. Co w praktyce oznacza, że zostały one zmienione w stosunku do wcześniej opublikowanych danych, w związku z odnowieniem modeli do wyrównań sezonowych (podając te dane statystycy wzięli pod uwagę m.in. wyrównanie dni roboczych).

- Funkcjonowanie firm w warunkach niskiego bezrobocia jest stosunkowo nowym zjawiskiem w polskiej gospodarce. Przez ostatnie trzy dekady dominowały wysokie wskaźniki bezrobocia, których przyczyną była zbyt wysoka podaż wobec relatywnie niskiego popytu na prace - komentuje aktualną sytuację na rynku pracy Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Jak dodaje, dopiero po 2014 roku, w wyniku zmian demograficznych i koniunkturalnych, doszło do radykalnej zmiany i  systematycznego spadku odsetka osób pozostających bez pracy.

Czytaj więcej: NEET w Polsce. Ponad 1,2 mln młodych ludzi poza rynkiem pracy

- To spowodowało większą rywalizacją o pracowników na rynku, szczególnie w czterech sektorach  gospodarki: przemyśle, budownictwie, handlu i logistyce. W tych 4. gałęziach gospodarki kumuluje się 2/3 z ponad 140 tysięcy wakatów, które notowane są w Polsce - wylicza Kubisiak. 

W podobnym tonie wypowiada się Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy z Konfederacji Lewiatan. - Na obniżający się poziom bezrobocia w ostatnich latach wpływ miała przede wszystkim dobra koniunktura gospodarcza w całej Europie, a co za tym idzie rosnącej skłonności do zakupów zarówno w kraju jak i zagranicą. W tych spadających liczbach odbija się również większe zapotrzebowanie na pracowników sezonowych w takich branżach jak turystyka, gastronomia, rolnictwo czy budownictwo - mówi.

Będzie chwila na oddech?

Pytana jednak o to, o ile jeszcze może spaść liczba zarejestrowanych bezrobotnych mówi tak: - Wydaje się, że spadek liczby osób bez pracy do poziomu bliskiego zeru jest właściwie niemożliwy. Wynika to m.in. z faktu, iż część osób w statystykach powiatowych urzędach pracy to osoby de facto bierne zawodowo, a zarejestrowane wyłącznie z uwagi na uprawnienia do ubezpieczenia zdrowotnego.

Z kolei Kubisiak przypomina, że dynamika spadku bezrobocia w ostatnich latach zaczyna powoli wyhamowywać. - Jeszcze dwa lata temu bezrobocie spadało w tempie 1,7 pkt. proc., rok temu z dynamiką 1,2 pkt. proc., a obecnie już tylko o 0,5 pkt. proc. - wylicza.

fot. shutterstock fot. shutterstock

Jak dodaje, jest to związane z efektem bazy i tego, że zbliżamy się do granicy bezrobocia naturalnego. - Widać to dość wyraźnie w danych Eurostatu, które na przestrzeni ostatniego roku zmieniły się nieznacznie. Jednak długoterminowo firmy powinny przyzwyczajać się do funkcjonowania w warunkach ograniczonej podaży pracy. Ujemny bilans migracyjny i doganiające nas problemy demograficzne przełożą się w przyszłości na jeszcze większe wyzwania z pozyskaniem odpowiednich kandydatów. Co więcej to zjawisko może być dość niezależne od cykli koniunkturalnych - podsumowuje ekonomista.

Potrzebne zmiany  

Ekspertka Konfederacji Lewiatan wskazuje, że dla pracodawców ta sytuacja jest trudna. Jak pokazują wyniki opublikowanego przez Work Service, w marcu 2019, Barometru Rynku Pracy, tylko połowa pracodawców stwierdziła, że nie odnotowała problemów z rekrutacją pracowników (50,5 proc.). Problemy ze znalezieniem rąk do pracy (głównie niższego szczebla) częściej mają duże firmy, zatrudniające powyżej 249 pracowników. 

- Pracodawcy oczekują zwiększenia liczby osób pracujących. Jednym ze źródłem tego wzrostu są zasoby biernych zawodowo będących obecnie poza rynkiem pracy. Powody indywidualnych decyzji o zaprzestaniu lub niepodejmowaniu pracy są bardzo zróżnicowane, ale jednym z działań koniecznych do aktywizacji dużej liczby kobiet jest zwiększenie dostępności miejsc opieki nad dziećmi i innymi osobami niesamodzielnymi. Należy również uważnie przejrzeć system świadczeń z pomocy społecznej pod kątem ich dezaktywizacyjnego oddziaływania - mówi Fedorczuk.

Przypomina też, że pracodawcy od dawna postulują wprowadzenie ułatwień w uzyskiwaniu dostępu do rynku pracy dla cudzoziemców – niebędących obywatelami UE, przy zachowaniu bezpieczeństwa związanego z migracjami.

- Duża liczba pracowników ukraińskich wykonujących pracę na podstawie procedury uproszczonej nie zwiększyła – mimo obaw – bezrobocia ani nie zahamowała wzrostu płac. Bez adekwatnego do potrzeb przedsiębiorstw wzrostu liczby pracujących trudno mówić o dalszym rozwoju polskiej gospodarki - podkreśla Fedorczuk.

Na razie niskie bezrobocie i wyczyszczone do cna zasoby urzędów pracy spowodowały, że to pracodawcy musieli znaleźć nowe sposoby by aktywnie docierać do kandydatów z informacjami o planowanych rekrutacjach. Jak to robili? Kubisiak podaje przykłady z dużych aglomeracji miejskich czy skupisk przemysłowych, w których możemy coraz częściej spotkać kampanie marketingowe, zachęcające do podjęcia zatrudnienia w konkretnym zakładzie pracy.

- Widać to nie tylko na bilbordach czy reklamach wielkoformatowych na budynkach, ale również na słupach ogłoszeniowych czy drzwiach zakładów pracy - wymienia.



www.pulshr.pl | 13-08-2020 19:22:26