To może być jedyny sposób na braki kadrowe w firmach


jk - 19 lip 2019 13:47


Outsourcing to nie tylko niższe koszty. W obecnej sytuacji na rynku pracy zdarza się, że to jedyny sposób na braki kadrowe w firmach.

Sama koncepcja outsourcingu sięga 1923 r., gdy amerykański przemysłowiec, założyciel Ford Motor Company, Henry Ford wypowiada słynne słowa: - Jeśli jest coś, czego nie potrafimy zrobić wydajniej, taniej i lepiej niż konkurenci, nie ma sensu, żebyśmy to robili. Powinniśmy zatrudnić do wykonania tej pracy kogoś, kto zrobi to lepiej niż my.

Outsourcing w IT

Ostatnio niezwykle popularny stał się outsourcing IT. Kto najczęściej korzysta z tego typu usługi i w jakich okolicznościach sprawdza się ona najlepiej? Pojedynczy pracownicy wynajmowani są najczęściej w dwóch przypadkach. Pierwszy to taki, w którym firmie IT brakuje w projekcie specjalisty z bardzo wąskiej dziedziny.

- Takie rozwiązanie jest znacznie tańsze i dużo szybsze niż rekrutacja wysokiej klasy eksperta do jednego zadania. Korzystając z outsourcingu IT, dana firma ma do dyspozycji pracownika z odpowiednimi referencjami, tylko na czas trwania danego projektu. Takie postępowanie niesie za sobą wiele korzyści – dzięki temu nawet mniejsze firmy mogą realizować złożone projekty wymagające eksperckiej wiedzy - mówi Robert Strzelecki, prezes grupy kapitałowej TenderHut.

Drugim przypadkiem jest sytuacja, w której firma IT ma chwilowe braki w zasobach ludzkich, spowodowane najczęściej okresem urlopowym, czy nieprzewidzianą, nieco dłuższą chorobą pracownika. Projekt nie może czekać, a rekrutacje potrafią trwać miesiącami. Wynajęcie programisty okazuje się wówczas doskonałym rozwiązaniem.

- Specjalista nie tylko uzupełnia brakujące zasoby, ale także wnosi wartość dodaną do organizacji. Wymiana doświadczeń i świeże spojrzenie to w tej branży ważny element codziennej pracy. Co ciekawe, jest to korzyść zarówno dla najmującego, jak i najemcy, ponieważ pracownik zyskuje doświadczenie z innego środowiska i sam może w nie wnieść swój sposób funkcjonowania – tłumaczy Strzelecki.

Czy można wynająć cały zespół takich specjalistów? - Tak, to najlepsza forma rozwiązania, jakim jest outsourcing IT. W takim przypadku zleceniodawca dostaje do dyspozycji zespół, który realizuje cały projekt, bądź ściśle określoną jego część, biorąc przy tym pełną odpowiedzialność za końcowe efekty. Tu klientami mogą być zarówno firmy IT realizujące duży produkt i wydzielające dany moduł do opracowania przez zewnętrzny zespół, jak i organizacje spoza branży, które mają własne zasoby IT, jednak potrzebują wsparcia, aby przyspieszyć powstanie produktu. Dobrym przykładem są start-upy nastawione na szybki wzrost, za czym często nie nadąża rozwój osobowy samej firmy – mówi Strzelecki.

Korzyścią takiego rozwiązania jest niemal natychmiastowy dostęp do danego eksperta, co w przypadku własnej rekrutacji może wiązać się z tygodniami, a nawet miesiącami oczekiwań. Sam specjalista jest niezwykle cennym kapitałem danej firmy i może być tak, że w danym momencie na terenie kraju nie ma programistów, którzy chcą zmienić pracę.

Ponadto, model współpracy outsourcingowej jest także znacznie tańszy niż zatrudnianie programisty na potrzeby jednego projektu i potem martwienie się jak wykorzystać jego umiejętności.

Do wad można zaliczyć brak integracji z pozostałymi członkami zespołu. W przeważającej części przypadków programista pracuje zdalnie, często z biura swojego stałego pracodawcy, a kontakt jest ograniczony do wideokonferencji, czy rozmów przez komunikatory.

- Ten model współpracy najlepiej sprawdza się w momencie, kiedy zleceniodawca ma już określone poszczególne zadania w projekcie i rolą wynajętych programistów jest tylko ich realizacja, a nie praca nad samym procesem – tu zdecydowanie lepiej sprawdzi się cały wynajęty zespół. Obecnie środowisko IT jest na tyle zintegrowane, że raczej dzielimy się know-how, więc z punktu widzenia przedsiębiorcy to cenne doświadczenie dla obu stron – wyjaśnia Strzelecki.

Korzystając z outsourcingu IT, dana firma ma do dyspozycji pracownika z odpowiednimi referencjami, tylko na czas trwania danego projektu (Fot. Shutterstock) Korzystając z outsourcingu IT, dana firma ma do dyspozycji pracownika z odpowiednimi referencjami, tylko na czas trwania danego projektu (Fot. Shutterstock)

Outsourcing nie tylko w IT

Agnieszka Zielińska, dyrektor Polskiego Forum HR podkreśla, że trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż w wielu branżach - nie tylko w IT - brakuje specjalistów czy określonych umiejętności.

- W takich sytuacjach outsourcing może być on jedyną  możliwością, by móc skorzystać z określonej wiedzy i doświadczenia. Pamiętajmy też o tym, że każdy przedsiębiorca ma prawo zdecydować, czy sam chce wykonywać dane zadania, czy zlecić je na zewnątrz. Element kosztowy jest jednym z wielu, które rozważają firmy korzystające z rozwiązań outsourcingowych - komentuje.

Jednym z przykładów jest firma LPP, która nie realizuje logistyki samodzielnie. Ma model mieszany - po części wykonuje operacje sama, po części je outsourcuje.

- Transport jest branżą, która podlega w największym stopniu outsourcingowi. Na rynku jest bardzo mało firm, które mają odpowiedni wolumen, żeby efektywnie zarządzać transportem. Jeżeli my obsługujemy 24 rynki i ponad 1700 salonów, to nie bylibyśmy w stanie utrzymywać własnej floty i nigdy nie bylibyśmy tak elastyczni jak nasi partnerzy logistyczni - mówi w rozmowie z PulsHR.pl Piotr Dopierała, dyrektor ds. logistyki w LPP.

- Nie korzystamy przy tym z jednego partnera, ale z kilku, którzy specjalizują się w poszczególnych kierunkach, czasami nawet regionach danego kraju tak, aby zapewnić nam najwyższy poziom obsługi. Dzięki temu zyskujemy elastyczność i zmniejszamy czas realizacji dostaw - dodaje.

Nie ma złego outsourcingu, są złe firmy

Warto także dodać, że outsourcing nie polega wyłącznie na oszczędzaniu. Czasy, gdy firmy sięgały po tę formy współpracy tylko i wyłącznie po to, by obniżyć koszty, minęły.

- Najniższa cena odchodzi w zapomnienie poza rynkiem publicznym, ponieważ nie zabezpiecza interesów naszych klientów. Cena musi być na tyle wysoka, by zagwarantować ciągłość dostawy usług i wytwarzanie, wdrażanie nowoczesnych technologii, które obniżą koszt lub zwiększą wartość usługi dla klienta - mówi w rozmowie z PulsHR.pl Grzegorz Dzik, prezes Impela.

Zielińska zwraca też uwagę na fakt, że obecnie trudno znaleźć przedsiębiorstwa, które nie przekazałyby części swoich zadań w outsourcing. W takiej formule poza opisanymi wcześniej sprzątaczkami czy ochroniarzami, działają m.in. specjaliści oferujący usługi prawnicze czy 
doradztwo podatkowe, IT, firmy rekrutacyjne, specjaliści z kadry i płac, ale też PR czy zarządzanie nieruchomościami komercyjnymi.

 - Outsourcing występuje w każdej branży, ale trudno mi powiedzieć, dlaczego akurat te dwa sektory (ochrona i sprzątanie) zwracają największą uwagę i dlaczego akurat one są najczęstszym źródłem przykładów negatywnych praktyk - mówi Zielińska.

Jak podkreśla, problem nie leży w outsourcingu jako takim. Nie leży w tym, że firmy umawiają się na to, że jedna wykona zadania na rzecz drugiej.

- Jego kwintesencją jest to, że firmy - nie tylko oferujące rozwiązania outsourcingowe - nie zawsze przestrzegają praw pracowników. I to powinniśmy piętnować - wyjaśnia. 

Jak dodaje, zadaniem dla takich organizacji jak Polskie Forum HR jest ciągłe przypominanie, że pracodawcy muszą wywiązywać się ze swoich obowiązków i zapewniać należyte warunki pracy swoim pracownikom. A to, mając na uwadze błyskawiczne tempo zmian form pracy, może stanowić spore wyzwanie.

W podobnym tonie wypowiada się dr hab. Iga Magda ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

- Outsourcing nie jest złem samym w sobie. Idea taniego państwa zaczęła być mocno widoczna na przełomie 2005 i 2006 roku, gdy trend zmniejszania kosztów pracy nabierał na sile. W przypadku państwowych instytucji rozpoczęła się likwidacja gospodarstw pomocniczych, zaś w stworzonych zapisach dotyczących przetargów zapomniano o ważnej regulacji - klauzuli społecznej. Dzięki niej zleceniodawcy od firm outsourcingowych mogliby wymagać, by swoim pracownikom zapewniły godziwe warunki pracy. Jej zabrakło, i w efekcie głównym kryterium rozstrzygającym przetargi była - i pomimo wprowadzenia klauzul nadal jest - cena - opowiada ekspertka z SGH.

Jej zdaniem cały czas brakuje jasnych i przejrzystych przepisów regulujących pracę na podstawie zlecania usług. - Jednak nie możemy mówić, że zły jest outsourcing. Złe są firmy, które te braki wykorzystują na niekorzyść pracowników - podkreśla.



www.pulshr.pl | 10-08-2020 09:44:35