Automatyzacja eliminuje pracowników. To dobrze, bo w grę wchodzi bezpieczeństwo


Piotr Myszor - 13 lip 2019 6:00


Automatyzacja pracy budzi wiele obaw, głównie związanych z redukcją zatrudnienia, jaka ma towarzyszyć tego typu procesom. Jednak wyręczanie ludzi w niektórych czynnościach przez maszyny i roboty ma też pozytywną stronę.

Według Łukasza Petrusa, prezesa PGO, przemysłowej grupy zajmującej się produkcją odlewów i odkuwek, możliwości rąk ludzkich się kończą, nie tylko w specjalistycznych procesach montażowych. Dlatego Grupa stawia na automatyzację, ale równocześnie mocno wspiera rozwój kompetencji pracowników.

– Na Politechnice Śląskiej mamy kierunek stricte dedykowany naszej branży, który co roku kończy kilkunastu inżynierów – mówi Łukasz Petrus.



Czytaj także: PGO: 2019 będzie rokiem kolei

Grupa PGO w ostatnim okresie zautomatyzowała w odlewni w Śremie proces wykańczania odlewów, który dotychczas był wykonywany całkowicie przez ludzi.

– W niektórych przypadkach maszyna potrafi robić to czterokrotnie szybciej niż najlepszy pracownik, więc to znacznie większa efektywność. Z drugiej strony udało się zautomatyzować proces trudny z punktu widzenia ergonomii i BHP – mówi Łukasz Petrus.

Czy automatyzacja oznaczać będzie, że w takiej grupie przemysłowej, jak PGO, specjaliści z tradycyjnymi kompetencjami w tej branży, jak odlewnicy, metalurdzy, ustąpią miejsca inżynierom z tabletami w rękach, którzy dozorować będą proces zautomatyzowanej produkcji? 

- Będziemy potrzebować zarówno odlewników, metalurgów, jak i specjalistów z kierunków IT, programowania czy specjalistycznych rozwiązań z zakresu przemysłu 4.0. Patrząc z perspektywy średnioterminowej w odlewnictwie będzie się pojawiać coraz więcej automatyzacji, ale wciąż sporą część swoich operacji będziemy opierać na wiedzy i doświadczeniu pracowników - dodaje prezes PGO.



www.pulshr.pl | 24-09-2020 01:25:35