Ubywa doradców zawodowych w urzędach. Są coraz mniej potrzebni?


jk - 11 lip 2019 20:00


Pod koniec 2018 r. w powiatowych urzędach pracy i Centrum Informacji i Planowania Kariery zatrudnionych było łącznie 1977 doradców zawodowych - wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Pomimo stosunkowo dobrej sytuacji na rynku pracy, usługi poradnictwa zawodowego odgrywają dla wielu osób bezrobotnych ważną rolę. W dużej mierze spowodowane jest to szybko zmieniającą się sytuacją na rynku pracy i potrzebą wsparcia w wyborze lub zmianie ścieżki zawodowej.

Poradnictwo zawodowe w urzędach pracy świadczą doradcy zawodowi. Należą oni do grupy tzw. pracowników kluczowych. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że na koniec 2018 r. doradców zawodowych było łącznie 1977 – to o 167 osób (7,8 proc.) mniej niż w 2017 r.

W PUP zatrudnionych było 1760 doradców zawodowych, czyli o 157 osób mniej niż w roku poprzednim (8,1 proc.), a w Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej pracowało 217 doradców zawodowych, czyli o 10 osób mniej niż w 2017 r. Trend spadkowy jest zauważalny od 2014 r.

W związku z tym, że poziom bezrobocia w Polsce w latach 2014-2018 zmniejszył się, liczba bezrobotnych przypadających na jednego pracownika kluczowego w PUP również zmalała. Pod koniec 2018 r. na jednego doradcę zawodowego w PUP przypadało 551 osób bezrobotnych, co nadal stanowi dużą liczbę osób. W końcu 2017 r. na jednego doradcę zawodowego w PUP przypadały 564 osoby bezrobotne.

Dla porównania w 2016 r. na jednego doradcę zawodowego w PUP przypadało 676 osób bezrobotnych. Najwięcej bezrobotnych przypadało na jednego doradcę w końcu 2001 r., aż 6 877 osób.

Indywidualne i grupowe porady

W 2018 r. liczba wszystkich klientów korzystających z indywidualnego poradnictwa zawodowego w urzędach pracy wyniosła 243 810 (w 2017 r. – 262 776 osób). W liczbie tej 127 306 to kobiety (52,2 proc.). Oznacza to, że liczba klientów, którzy skorzystali z tej formy pomocy, w porównaniu do 2017 r. spadła o 7,2 proc.

W ramach poradnictwa grupowego, w 2018 r. zorganizowano 8 812 grup, w których porady grupowej udzielono 60 970 osobom, w tym 38 287 kobietom (63 proc.). Dla porównania, w 2017 r. było 9 018 grup, w których porady grupowej udzielono 61 804 osobom , w tym 38 024 kobietom (61,5 proc.). W jednej grupie uczestniczyło przeciętnie 7 osób, o dwie osoby mniej niż w 2017 r.

Poszukiwanie pracy

W 2018 r. w ramach szkoleń z zakresu umiejętności poszukiwania pracy zorganizowano 132 grupy. Ze szkoleń skorzystało 1 156 osób.

Zauważalny jest nadal spadek liczby osób, które skorzystały z tej formy pomocy w stosunku do roku poprzedniego - o 52 proc. (w 2017 r. było to 2 408 osób w ramach 268 grup)). W roku 2017 był to spadek o 37,5 proc. w stosunku do roku 2016. Na taki spadek liczby uczestników szkolenia w ciągu ostatnich lat miał zapewne wpływ spadek bezrobocia.

Wśród osób, które korzystały ze szkoleń – 1 155 osób było osobami bezrobotnymi. Tylko jedna osoba była poszukująca pracy.

Likwidować PUP czy nie?

Dyskusja o tym, czy w obecnych czasach PUP są potrzebne nabrała rozpędu wraz z malejącym bezrobociem i liczbą zarejestrowanych bezrobotnych. Jednak mają one wielu obrońców. Jednym z nich jest Stanisław Szwed, wiceminister pracy, widzi sens funkcjonowania urzędów pracy pomimo niskiej stopy bezrobocia.

- Jeżeli bezrobocie jest tak niskie, do zagospodarowania jest mniej bezrobotnych, ale są to osoby długotrwale bezrobotne. Praca z nimi jest dużo bardziej wymagająca, potrzeba na nią dużo więcej czasu. Nie może odbywać się na zasadzie przekazywania im pierwszej lepszej oferty pracy, o której wiadomo, że od razu zostanie odrzucona. By skutecznie wprowadzić na rynek pracy takie osoby, potrzeba doradców zawodowych, pośredników pracy, nawiązania współpracy z potencjalnym pracodawcą. Samo przekonanie długotrwale bezrobotnego do podjęcia pracy nie jest łatwe. Kiedy porównamy polskie statystyki dotyczące liczby doradców zawodowych czy pośredników z krajami zachodnimi, to okaże się, że jesteśmy na szarym końcu. Tam jeden doradca współpracuje z kilkunastoma bezrobotnymi. U nas jeden pracownik PUP opiekuje się kilkudziesięcioma, nawet kilkuset osobami - mówił na początku roku wiceminister Szwed.

Także prof. Monika Lewandowicz-Machnikowska z Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS podkreślała w rozmowie z PulsHR.pl, że choć stopa bezrobocia w Polsce jest niska, jednak nie oznacza to, że nie ma bezrobocia. Nie bez znaczenia jest również to, jak ustala się stopę bezrobocia oraz to, jaka jest jego struktura wiekowa czy rozkład geograficzny.

- Szczególną cechą naszych czasów jest to, że okoliczności, które mają wpływ na wzrost i spadek bezrobocia, to znaczy warunki gospodarcze, społeczne i technologie zmieniają się bardzo szybko. Problem bezrobocia tak szybko, jak przestał być widoczny, może powrócić. Nie uważam, że można przestać się zajmować bezrobociem i w związku z tym likwidować urzędy pracy, choć zapewne skala ich działania będzie mniejsza i trzeba będzie je zreorganizować, a w związku z tym również ograniczyć związane z tym wydatki - wyjaśnia Lewandowicz-Machnikowska.



www.pulshr.pl | 14-10-2019 05:22:55