Google buduje miasto, jakiego jeszcze nie było. Opór jest duży


PAP/AH - 7 cze 2019 10:07


„Inteligentne miasteczko” projektowane przez Google w Toronto ma coraz więcej przeciwników, dla których stworzenie miejsca, w którym ludzie będą kontrolowani w niespotykanych dotychczas sposób, jest niebezpieczne. Miejska komisja ds. strategii podjęła decyzję o dokładnym przeanalizowaniu planów tej inwestycji.

W styczniu br. rozpoczęła się w Toronto kampania na rzecz zablokowania budowy. Wskazywano, że Amazon wycofał się ze swojego projektu w Nowym Jorku właśnie po naciskach organizacji mieszkańców i polityków.

Waterfront Toronto - platforma współpracy Toronto z rządami prowincji i rządem federalnym, nadzorująca zmiany na torontońskim nabrzeżu jeziora Ontario i biorąca udział w podejmowaniu decyzji o Quayside - poinformowała, że decyzje będzie podejmować dopiero w grudniu br. lub nawet w styczniu przyszłego roku, a nie we wrześniu br., jak zapowiadano wcześniej. Szczegółowy plan ma zostać przekazany Waterfront Toronto w czerwcu lub na początku lipca.

Jak informował dziennik "The Toronto Star", miasto szacuje, że na specjalistyczną ocenę wyda ok. 800 tys. dolarów kanadyjskich. Ze stenogramu obrad wynika, że miejska komisja wykonawcza, której zadaniem jest przedstawianie strategicznych rekomendacji radnym, zleciła w czwartek przeprowadzenie takiej oceny, uwzględniającej m.in. kwestie praw własności do danych. Obecna wersja zarządzania pozyskanymi danymi zakłada, że trafią one do niezależnego powiernika. Analiza ma być gotowa do połowy 2020 r.

Radni zapoznali się również z licznymi głosami sprzeciwu. Roger McNamee, który inwestował w wiele projektów technologicznych na wczesnym etapie, w tym w Facebook, przekazał opinię, że Quayside jest "dystopijną wizją, dla której nie ma miejsca w demokratycznym społeczeństwie". Dodał, że to "kapitalizm nadzoru". Abel Joseph Diamond, jeden z najbardziej szanowanych kanadyjskich architektów, podkreślił w swoim liście, że "zasady dla tego terenu winny były zostać określone przed rozpoczęciem planowania (…) łącznie z kwestią prywatności jednostki w miejscu publicznym (…)". Architekt wytknął projektowi pozorną nowoczesność rozwiązań, wskazując np., że podziemne korytarze dostaw znane były w Chicago już w XIX wieku.

Organizacja broniąca swobód obywatelskich Canadian Civil Liberties Association (CCLA) również ostrzegała, że miasto, prowincja i rząd federalny muszą najpierw określić zasady ochrony prywatności, bo inaczej powstanie "strefa, w której nie obowiązuje konstytucja". W kwietniu br. CCLA wniosła sprawę przeciwko miastu, prowincji i rządowi federalnemu, wskazując m.in., że gromadzenie danych będzie zniechęcać mieszkańców do organizowania się i wyrażania krytycznych opinii.

Pod koniec stycznia torontońscy radni przyjęli uchwałę w sprawie "zarządzania danymi i inteligentnych miast". Miasto pracuje nad zasadami funkcjonowania miasta przyszłości, z uwzględnieniem "infrastruktury cyfrowej", ochrony danych osobowych i prywatności. W lutym rząd prowincji Ontario rozpoczął publiczne konsultacje w sprawie przetwarzania dostępnych danych o mieszkańcach.

Pod koniec maja rząd w Ottawie ogłosił 10 zasad "Karty cyfrowej", która ma być podstawą regulacji prawnych dla gospodarki cyfrowej, uwzględniając powszechny dostęp, bezpieczeństwo i kontrolę obywatela nad danymi, jawność działań rządu i silną demokrację. Podkreślono m.in., że 90 proc. dostępnych obecnie danych zostało wytworzonych w ostatnich dwóch latach, a przez najbliższe dwa koszty cyberprzestępczości wyniosą 6 bilionów dolarów.

Protesty bagatelizuje izba handlowa regionu Toronto, wskazując, że w badaniach prowadzonych na jej zlecenie przez Environics Institute tylko 11 do 17 proc. mieszkańców aglomeracji Toronto (w zależności od czasu przeprowadzenia badania) sprzeciwia się Quayside, a poparcie wyraża ponad 50 proc. ankietowanych. Jednak 29-40 proc. nie ma zdania, a pytanie do ankietowanych brzmiało: "na podstawie obecnego stanu swojej wiedzy (…) popierasz ten projekt czy jesteś mu przeciwny?", nie precyzując, co ankietowani wiedzą o projekcie.

Z kolei portal technologiczny GeekWire kilka dni temu opisał, jak wygląda użycie danych w innym projekcie Sidewalk Labs, w Portland w amerykańskim stanie Oregon. Miasto otrzyma tam dostęp do programu Replica, w którym wirtualne "klony" będą mogły być wykorzystane np. do analizy ruchu miejskiego. Replica używa do tworzenia "klonów" odpersonalizowanych danych pozyskanych z telefonów komórkowych mieszkańców w połączeniu ze statystycznymi danymi o ludności miasta.



www.pulshr.pl | 18-06-2019 08:39:31