Pracownicze Plany Kapitałowe dadzą silny impuls rozwojowy polskiej gospodarce


Bogdan Bugdalski - 7 cze 2019 12:00


- Pracodawca musi mieć odwagę wskazać fundusz, który będzie zarządzał funduszami pracowników. Tym bardziej że część składek będzie pochodziła od pracowników. I jeśli źle wybierze, to na pewno pracownicy będą mieli do niego o to pretensje - podkreśla Wiesław Rozłucki, starszy doradca w Rothschild & Co. Na ponad 64 proc. oszacowali eksperci przyszły poziom partycypacji społeczeństwa w PPK, po tym, jak wszystkie firmy zostaną już do programu włączone. Przystąpienie do PPK niecałych 2/3 pracujących w zupełności wystarczy jednak, by dać silny impuls rozwojowy dla rynku kapitałowego i gospodarki.


7 czerwca Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę znoszącą limit 30-krotności podstawy wpłat w pracowniczych planach kapitałowych (PPK). Ustawa rozszerza katalog osób zatrudnionych o osoby przebywające na urlopach wychowawczych lub pobierające zasiłek macierzyński.

– Skuteczność Pracowniczych Planów Kapitałowych opiera się na osiągnięciach ekonomii behawioralnej, szczególnie na pracach Richarda Thalera, związanych z tzw. koncepcją szturchnięcia. Według niej ludzie, którzy mają kilka opcji wyboru, zazwyczaj decydują się na opcję domyślną, dlatego że nie chcą podejmować wysiłku związanego z jej zmianą. PPK bazuje na tym mechanizmie. Domyślnie to pracodawca zapisuje pracownika. Pracownik może się z programu wypisać, ale po czterech latach pracodawca musi go ponownie zapisać – tłumaczył Jordan Sasim, dyrektor zarządzający sektorem funduszy inwestycyjnych w ING Bank Śląski, przedstawiając wyniki Barometru Finansowego ING, badań, które bank prowadzi w 14 krajach wśród swoich klientów.

Jordan Sasim, dyrektor zarządzający sektorem funduszy inwestycyjnych ING Bank Śląski SA Jordan Sasim, dyrektor zarządzający sektorem funduszy inwestycyjnych ING Bank Śląski SA

- Wynika z nich, że ok. 35 proc. Polaków jest entuzjastycznie nastawionych do PPK i będą zachęcać do niego innych. Jest też 45 proc. badanych, którzy nie są entuzjastami, ale nie zamierzają się z programu wypisać. To nam daje 80 proc. – tłumaczył Jordan Sasim.

Zauważył przy okazji, że w grupie 55-70-latków, gdzie opcją domyślną jest niezapisanie się pracownika do PPK, ta partycypacja wyniesie poniżej 20 proc. Stwierdził także, że w grupie osób, które nie zamierzają przystąpić do programu, prawie połowa nie wierzy, że będzie mogła wypłacić z niego środki.

Wszystko w rękach pracodawców i pracowników

Na fakt braku zaufania do systemu zwrócił również uwagę Zenon Kozendra, członek zarządu – przedstawiciel pracowników PKP CARGO. Podkreślił on, że u dużych pracodawców, gdzie są wysokie standardy przestrzegania prawa pracy, ta partycypacja może wynieść nawet więcej niż 80 proc., natomiast średnia będzie dużo niższa – 55-75 proc. Dlaczego? Bo mimo korzystnych warunków oszczędzania na PPK część pracowników nie chce otrzymywać niższego wynagrodzenia. Obecnie pracownicy bardziej oczekują podwyżek płac niż ich obniżenia.

Zenon Kozendra, członek zarządu - przedstawiciel pracowników PKP CARGO SA Zenon Kozendra, członek zarządu - przedstawiciel pracowników PKP CARGO SA

Ewa Małyszko, prezes zarządu PFR Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, podkreśliła, że w powodzeniu programu ważna jest rola pracodawców.

- Jako instytucje finansowe, a jednocześnie regulatorzy rynku, musimy zrobić wszystko, żeby mieć po swojej stronie pracodawców, żeby byli naszymi ambasadorami we wdrażaniu PPK. Jeśli oni zarekomendują ten system pracownikom, to pracownicy na pewno w nim pozostaną - mówiła Małyszko.

Podkreśliła jednocześnie, że PPK to najlepsze rozwiązanie dla ludzi młodych, którzy przez te 20-30 lat będą mogli gromadzić środki na przyszłość. Drugą ważną cechą programu jest to, że pracownicy oczekują od swoich pracodawców, że będą podejmowali działania prospołeczne.

Wiesław Rozłucki, starszy doradca w Rothschild & Co, zwrócił uwagę, że pracodawca musi mieć odwagę wskazać fundusz, który będzie zarządzał funduszami pracowników. Tym bardziej że część składek będzie pochodziła od pracowników. I jeśli źle wybierze, to na pewno pracownicy będą mieli do niego o to pretensje.

Nie popełnić błędów OFE

Izabela Olszewska, członek zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, podkreśliła, że pieniądze z PPK dadzą poważny impuls rozwojowy dla GPW. Podkreśliła jednocześnie, że nie można dopuścić do powtórzenia się sytuacji z OFE, które po jakimś czasie stały się „suwakami”. Pieniądze muszą zasilać bezpieczne, dobre spółki.  

Izabela Olszewska, członek zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie SA Izabela Olszewska, członek zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie SA

- Bardzo liczymy na to, że ten kapitał z PPK napłynie do giełdy i stworzy pewne efekty mnożnikowe - do gry wrócą spółki, które będą przyciągały kolejnych inwestorów. - W Londynie już mówi się o PPK. Jest ogromne zainteresowanie, któremu towarzyszy podejście, że nowy kapitał może wygenerować kolejne projekty, w które można będzie zainwestować. Dlatego jako giełda uważamy, że należy brać wszystkie ręce na pokład i razem z PFR TFI organizować przeróżnego rodzaju akcje informacyjne, bo jest potrzebne, żeby strumień rodzimego kapitału się wytworzył. Jeżeli dobrze będzie funkcjonował nasz rynek, to będzie to również korzystne dla PPK – podsumowała przedstawicielka GPW.

Strumień kapitału na pewno popłynie. Prognozy wskazują, że po dwuletnim okresie startowym z PPK rocznie będzie wpływało na rynek ok. 15 mld zł.

- Jeśli wziąć pod uwagę partycypację pracowników określoną przez panelistów, to będzie w nim uczestniczyło ok. 7,5 mln osób, a więc z około 15 mld zł pozyskanych rocznie z PPK na giełdę będzie wpływało 8 mld zł – oszacował podczas debaty Robert Zapotoczny, prezes zarządu PFR Portal PPK.

Robert Zapotoczny, prezes zarządu PFR Portal PPK Sp. z o.o. Robert Zapotoczny, prezes zarządu PFR Portal PPK Sp. z o.o.

Na co zostaną przeznaczone środki z PPK?

Większość środków ma być lokowana w polskiej gospodarce, przede wszystkim w akcje i obligacje. Zdaniem Marcina Wlazło, wiceprezesa Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU, w ustawie wszystko jest jasno powiedziane. - Wiadomo dokładnie, ile aktywów można zainwestować w poszczególnych momentach życia produktu, bo ich struktura będzie się zmieniała w czasie. W akcje WIG20 - 40 proc., wszystko poniżej WIG40 - maksymalnie 10 proc. – wyliczał.

Pieniądze z PPK będą mogły być inwestowane także w produkty alternatywne, takie jak fundusze zamknięte (FIZ), nieruchomości, długi korporacyjne.

- Oczywiście to muszą być inwestycje bardzo transparentne. Kluczem całej reformy jest zaufanie. Nie możemy ani klienta, ani pracodawcy narazić na to, że nagle zrobimy coś, co potem wybuchnie – podkreślił Marcin Wlazło.

Marcin Wlazło, wiceprezes zarządu Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU SA Marcin Wlazło, wiceprezes zarządu Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU SA

Czy pieniądze z PPK pobudzą rynek kapitałowy? Z odpowiedzią na to pytanie Jordan Sasim nie miał żadnych problemów: - Szacujemy, że dzięki PPK rynek obligacji zyska średnio 45 proc. nowych aktywów. - Planujemy ulokować w obligacje skarbu państwa od 27 do 62 proc. – mówił przedstawiciel ING. Jego zdaniem już teraz większy popyt banków krajowych na obligacje skarbowe powoduje lekkie wypychanie inwestorów zagranicznych.

- Za rynkiem obligacji idzie rynek kapitałowy i pieniężny. I tak jak powiedział prezes Wlazło, część aktywna - 30 proc. tych aktywów, która będzie mogła być inwestowana w aktywa zagraniczne w walutach krajów UE i OECD, będzie mocno wykorzystywana, żeby maksymalizować zyski. Co będzie dobre dla wszystkich – prognozował dyrektor Sasim.  

Dodał, że nie tylko pracownik będzie patrzył na wydajność funduszu, ale i pracodawca i kilka innych podmiotów, w tym sama instytucja, która będzie mogła wypłacić sobie premię za dobre zarządzanie. - Więc będzie jej zależało – podkreślił. 

Struktura inwestycji

Omawiając planowaną strukturę inwestycji, Ewa Małyszko zwróciła uwagę na zmianę podejścia do inwestycji zagranicznych.

- W czasie pracy nad ustawą uznaliśmy, że inwestycje zagraniczne są obowiązkowe, że nie może się powtórzyć sytuacja z OFE, kiedy kursy rosły, bo środki napływały, a nie było EBO-sów. I pompowaliśmy rynek. W ustawie potraktowaliśmy wyjście za granicę jako możliwość utrzymania płynności – łatwiej jest coś kupić, nie wpływając na polski rynek. Czy 30 proc. wystarczy? Na początek – tak. Ale później trzeba będzie się zastanowić – mówiła prezes Małyszko. – Bo niezwykle istotne jest, żeby polskie małe i średnie spółki chciały wejść na rynek kapitałowy, a potem rozpocząć ekspansję na rynki zagraniczne. Byłby to idealny model, gdybyśmy tak wykorzystali te środki  – dodała.

Ewa Małyszko, prezes zarządu PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA Ewa Małyszko, prezes zarządu PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA

Grzegorz Chłopek, prezes zarządu Nationale-Nederlanden Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego, podkreślił z kolei, że zgodnie z ustawą wszystkie fundusze będą musiały co pięć lat zejść z alokacją. Wiec na pewno będą przygotowywały ją wcześniej i będą to alokacje wygładzone. Przedstawiciel PTE odniósł się przy tym do stwierdzenia, że nowy kapitał pozwoli podnieść ceny na giełdzie. - Giełda jest miejscem, na którym handluje się towarem i jeśli jakość tego towaru będzie zła, to wyceny spadną – stwierdził. - Ale jeśli spółki będą dobre, to rodzimy kapitał na pewno będzie chciał w nie inwestować.

Dodał, że zgadza się z prezes Małyszko, iż inwestycje za granicą są nam potrzebne. Jeżeli będziemy mieli alternatywę, to będziemy mieli większą konkurencje o kapitał, a to zmusi polskich przedsiębiorców, by się bardziej starali.

Grzegorz Chłopek, prezes zarządu Nationale-Nederlanden Powszechne Towarzystwo Emerytalne SA Grzegorz Chłopek, prezes zarządu Nationale-Nederlanden Powszechne Towarzystwo Emerytalne SA

Z kolei z jego twierdzeniem, że rolą giełdy nie jest szukanie kapitału, nie zgodziła się Izabela Olszewska. - Nasza konkurencja to robi i to agresywnie. Po drugie mamy dobre spółki na giełdzie i wiele z nich pyta, jak to jest, że rozwijamy się, a kursy stoją w miejscu? Diagnoza jest taka, że negatywne zjawiska spowodowały spadek wycen, ale te spółki doskonale się rozwijają – wskazała. 

Jej zdaniem na obecnie trudną sytuację rynku kapitałowego wpłynęła również niepewność wobec OFE, które do 2014 r. były jego motorem rozwojowym, a teraz pełnią rolę suwaka.

Na szczęście polityka inwestycyjna PPK nie ma tych ograniczeń, które miały OFE. Niemniej i w ich przypadku mogą wystąpić negatywne zjawiska.

- Jeżeli mamy tak niską opłatę za zarządzanie, to nikt nie będzie wykonywał ruchów, które kosztują. Dlatego przygotowujemy rozwiązanie, które ma zapobiec pompowaniu cen akcji. Chcemy, żeby KDPW CCP mogło wchodzić jako podmiot gwarantujący bezpieczeństwo procesu pożyczek papierów wartościowych. A jednocześnie aby fundusze, na których kontach będą zgromadzone papiery wartościowe, mogły je pożyczać, generując dodatkową alfę. Te papiery będą wpływały na powiększone obroty na giełdzie, a nie na „parkowanie”.

Kończąc ten wątek, na prośbę moderatora wypowiedziała trzy życzenia w związku z PPK: pierwsze, żeby PPK spowodowało odblokowanie mechanizmu pojawiania się dobrych spółek na giełdzie, drugie, żeby polityka inwestycyjna była w pełni realizowana, trzecie, żeby po stworzeniu razem z KDPW systemu pożyczek zarządzający korzystali z tej możliwości zarabiania pieniędzy.

Najważniejsze jest zaufanie

Wiesław Rozłucki mówił o tym, jak ważne jest zaufanie. - Pozytywny wpływ OFE na polską giełdę nie polegał tylko na tym, że one dużo inwestowały, ale że napływ pieniędzy był ciągły w czasach hossy i bessy. Wiec nie tylko zakupy, nie tylko obroty, ale również aspekt psychologiczny, że jest lokalny stały dopływ kapitału. Myślę, że jeżeli PPK będzie się cieszyło popularnością i te 2/3 pracowników na stałe zagości w programie, to również zagraniczni inwestorzy to zauważą.

Wiesław Rozłucki, senior adviser Rothschild & Co Wiesław Rozłucki, senior adviser Rothschild & Co

Podkreślił też rolę profesjonalizmu w zarządzaniu środkami oraz przestrzegł zebranych przed uleganiem pokusie korupcji i presji polityków. - Ludzie potrafią zrozumieć gorsze wyniki, ale nigdy nie wybaczą korupcji. Profesjonalizm oznacza dążenie do budowy wartości dla inwestorów, a nie realizacji celów być może politycznie ważnych. Jeżeli te warunki zostaną spełnione, to zaufanie będzie powoli odbudowywane - podkreślił.

Po pierwsze edukacja

Na koniec debaty Ewa Małyszko wskazała na jeszcze jedną ważną sprawę – edukację.

– Po raz drugi mamy szansę, żeby mieć wpływ na rozwój giełdy, a poprzez instrumenty giełdowe na rozwój gospodarki. Mieliśmy ją, gdy istniało OFE, ale wówczas uczestnicy otwartych funduszy nie mieli możliwości obserwowania, jak te aktywa rosną i nie utożsamiali się z nimi. Dzisiaj mamy inną sytuację, ponieważ w PPK te środki będzie można monitorować na bieżąco. Zobaczyć, jakie korzyści z nich wynikają, kiedy ich wartość rośnie, a kiedy maleje. Dlatego jako instytucje zarządzająca powinniśmy przeznaczyć odpowiednią pulę środków na edukację. Bo nawet jeśli uczestnik otrzyma informację o swoim koncie, to musi mieć wiedzę, czy należy tych środków dokupić czy nie. Jeśli nie wyedukujemy uczestników programu, to po raz kolejny zmarnujemy szansę. Naszym zadaniem – wszystkich instytucji i regulatorów – jest wykształcić te kilkanaście milionów osób. Wtedy będą sięgali do innych instrumentów – zachęcała prezes Małyszko.

– To idealna szansa na partnerstwo publiczno-prywatne – PFR, MF, giełda i dostarczyciele PPK mogą wejść razem i mogą edukować Polaków – podchwycił Marcin Wlazło.

I dodał: – Nie mówmy, że PPK może uratować giełdę - my sobie nawzajem możemy pomóc. Z kapitału PPK może skorzystać i giełda, i polski rynek kapitałowy, ale tylko wtedy, gdy stworzymy warunki do wzrostu aktywów klientów PPK. Bo najgorsze, co można będzie zrobić, to uratować giełdę i po raz kolejny zniechęcić małych inwestorów do rynku kapitałowego.

Dyskusję panelową prowadził Adam Czerniak, główny ekonomista, dyrektor ds. badań, Polityka Insight.

Adam Czerniak, główny ekonomista, dyrektor ds. badań, Polityka Insight Adam Czerniak, główny ekonomista, dyrektor ds. badań, Polityka Insight

 

 



www.pulshr.pl | 18-06-2019 09:10:05