Polska to nie jest kraj dla pracujących kobiet? Zobacz nowy raport


aw - 30 maj 2019 15:08


Żeby zarobić tyle, co mężczyzna w ciągu roku, statystyczna Europejka na tym samym stanowisku musi przepracować o 2 miesiące więcej. A jak jest w Polsce?


W nowym raporcie o sytuacji kobiet na rynku pracy aleo.com bierze pod lupę m.in. wykształcenie, aktywność zawodową, świadczenia socjalne czy udział w życiu politycznym kobiet w Unii Europejskiej.

Wykształcenie

Jak potwierdza raport, niemal w całej Unii Europejskiej kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn. Według danych Eurostatu w 2018 r. dyplom wyższej uczelni (wykształcenie na poziomie co najmniej licencjata lub inżyniera) posiadała co trzecia Polka i tylko co piąty Polak. Pod tym względem nieznacznie przewyższamy europejską średnią, która wynosi 30,8 proc..

Najwięcej kobiet zdobywa wyższe wykształcenie w Estonii, na Cyprze, w Irlandii oraz Finlandii, gdzie odsetek absolwentek wynosi około 44%. To ponad dwa razy więcej niż we Włoszech i Rumunii – studia ukończyła tylko co piąta Włoszka i co szósta Rumunka.

Spośród 28 państw członkowskich odsetek mężczyzn z dyplomem jest wyższy niż odsetek kobiet tylko w dwóch - Niemczech i Austrii.

- Wzrost poziomu wykształcenia kobiet sprzyja ich zatrudnieniu i zmniejszeniu luki płacowej, natomiast wciąż pozycja kobiet na rynku pracy pozostaje gorsza od sytuacji mężczyzn. Pomimo lepszego wykształcenia wskaźnik bezrobocia jest wyższy wśród kobiet bez względu na ich poziom edukacji, a różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Unii Europejskiej jest największa wśród pracowników z wykształceniem wyższym (dane z lat 2006; 2008; 2010; 2012) - komentuje w raporcie Anna Górska, pracownik naukowy Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz wicedyrektor Research Centre for Women and Diversity in Organizations

Jak dodaje, wyższe wykształcenie nie gwarantuje bowiem równości szans na rynku pracy, co jest związane m.in. ze stereotypowymi rolami społecznymi. 

Zatrudnienie

W krajach UE w 2018 r. przeciętnie pracowało 6 na 10 kobiet oraz 7 na 10 mężczyzn w wieku 15-64 lat. Najwyższy współczynnik aktywności zawodowej kobiet Eurostat odnotował w Szwecji – tam też różnica między mężczyznami i kobietami jest jedną z najmniejszych spośród wszystkich krajów Wspólnoty. Mniej, zaledwie 1,7 punktów procentowych, dzieli tylko kobiety i mężczyzn na Litwie, która obok Holandii, Danii i Niemiec znalazła się w pierwszej piątce państw z najwyższym odsetkiem aktywnych zawodowo kobiet.

Najbardziej wyraźną różnicę, sięgającą blisko 20 punktów procentowych, zauważyć można na rynkach pracy na Malcie, w Grecji i we Włoszech. Jak pokazują dane Eurostatu, w tych dwóch ostatnich krajach sytuacja kobiet jest zresztą najgorsza w całej UE – pracę ma tam dziś mniej niż połowa obywatelek.

Zatrudnienie kobiet w Polsce

Jak wynika z raportu aleo.com, aktywność zawodowa Polek jest zbliżona do unijnej średniej. Nad Wisłą w 2018 r. pracowało 6 na 10 kobiet, co łącznie stanowi ok. 45 proc. wszystkich zatrudnionych. Taka struktura rynku pracy (45 proc. kobiet i 55 proc.mężczyzn) według danych GUS utrzymuje się bez większych zmian przynajmniej od 2011 r. Jak wynika z opublikowanego pod koniec ubiegłego roku Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, przeprowadzanego przez GUS co kwartał, współczynnik aktywności zawodowej kobiet w ciągu ostatnich 15 lat wzrósł zaledwie o... 0,7 punktu procentowego!

Największą różnicę między liczbą pracujących mężczyzn i kobiet można zauważyć w grupie 25-34 lat – pracę ma dziś ok. 93 proc. Polaków i tylko 75 proc. Polek w tym przedziale wiekowym. Statystyki są za to do siebie najbardziej zbliżone w grupach wiekowych 45-54 (86 proc. pracujących mężczyzn i 81 proc. kobiet) oraz 55-64 (61,9 proc. i 61,5 proc.).

Kobiety stanowią zdecydowaną większość zatrudnionych przede wszystkim w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej (blisko 84 proc.) oraz edukacji (ok. 79 proc.). Najmniej pracuje ich w górnictwie i wydobywaniu (11,2 proc.) oraz budownictwie (7,4 proc.). Mężczyźni dominują jednak również w tych obszarach, które polegają przede wszystkim na wiedzy oraz kwalifikacjach, a nie warunkach fizycznych – na przykład w zawodach związanych z informatyką i komunikacją (gdzie tylko 3 na 10 pracowników to kobiety) czy administracją (nieco ponad 40 proc. pracowniczek).

- Ponadto kobiety w miejscu pracy (szczególnie na wysokich stanowiskach), postrzegane są bardziej krytycznie niż mężczyźni. Związane jest to z tzw. zjawiskiem „lack of fit”. Teoria braku dopasowania opisuje sytuacje, kiedy stereotypowy wizerunek kobiety (opiekuńcza, miła, emocjonalna), nie pasuje nam do stereotypowego wizerunku szefa (stanowczego, racjonalnego). Efektem jest krytyczna ocena kobiet i umniejszanie ich zasługom, co ogranicza kobiety przy awansach na wyższe stanowiska - kontynuuje Anna Górska.

Gender pay gap w Polsce

W raporcie czytamy, że z luką płacową na poziomie 7,2 proc. Polska plasuje się w pierwszej piątce państw UE z najmniejszymi nierównościami płacowymi.

Warto jednak zwrócić uwagę na metodologię Eurostatu, która uśrednia wartości gender pay gap dla sektora publicznego i prywatnego. W Polsce w tym pierwszym różnica między zarobkami kobiet i mężczyzn wynosi zaledwie 2,8 proc. (trzeci najmniejszy wynik w UE), ale już w sektorze prywatnym, który zatrudnia dziś 70 proc. wszystkich pracowników i pracowniczek – 16,1 proc..

Jeszcze większą lukę płacową w Polsce zanotował GUS, według którego w 2016 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto mężczyzn było o 18,5 proc. wyższe od wynagrodzenia kobiet. Co ciekawe, najwyższą różnicę w zarobkach można zauważyć wśród osób z wyższym wykształceniem. W tej grupie kobiety zarabiają przeciętnie o 2 tys. zł mniej niż mężczyźni. Z kolei jeśli chodzi o grupy zawodowe, największe różnice występują wśród: przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników i kierowników (2,6 tys. zł) oraz specjalistów (1,5 tys. zł), a najniższe wśród pracowników biurowych (111 zł) oraz rolników, ogrodników, leśników i rybaków (113 zł).

Nad Wisłą są też zawody, w których to kobiety zarabiają więcej niż mężczyźni. Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez Sedlak&Sedlak w 2017 r., zaliczają się do nich m.in. audytorka wewnętrzna (zarobki brutto o 12,1 proc. wyższe niż mężczyzna na tym samym stanowisku), kierowniczka ds. zakupów (11,3 proc.) czy kierowniczka magazynu (4,6 proc.).

Kobiety na wysokich stanowiskach

Tylko 1 na 3 menedżerów w Unii Europejskiej to kobieta. Pod tym względem Polska wyróżnia się na tle Wspólnoty: nad Wisłą kobiety stanowią 48 proc. wszystkich menedżerów, co jest trzecim wynikiem, za Bułgarią (49 proc. menedżerek) i Łotwą (53 proc.). Wyprzedzamy nawet słynące z równouprawnienia kraje skandynawskie – spośród nich najgorzej wypada Dania, gdzie kobiety stanowią zaledwie 28 proc. wszystkich menedżerów. Niżej od niej w zestawieniu Eurostatu plasują się tylko Luksemburg (23 proc.) oraz Cypr (19 proc.).

Unijną średnią wyprzedzamy również pod względem kobiet zarządzających własnymi firmami oraz zatrudniających własnych pracowników. W Polsce stanowią one 30 proc. wszystkich przedsiębiorców, podobnie jak na Litwie i w Luksemburgu. To o 3 punkty procentowe więcej niż przeciętny wynik w UE. Największym odsetkiem pracodawczyń mogą pochwalić się Chorwacja (34 proc.) oraz Portugalia (32 proc.). Najmniej jest ich na Cyprze, w Estonii i Szwecji, gdzie tylko co piąty pracodawca to kobieta.

Polki znacznie rzadziej zasiadają za to w zarządach oraz radach nadzorczych firm i spółek: aż 8 na 10 członków zarządów w Polsce to mężczyźni. Na tym szczeblu stanowią oni zresztą zdecydowaną większość we wszystkich krajach UE – unijna średnia kobiet pracujących na tych stanowiskach to zaledwie 27 proc. Najwyższy współczynnik w tej kategorii Eurostat odnotowuje w Finlandii, gdzie kobiety stanowią 44 proc. członków zarządu. To prawie 9 razy więcej niż w ostatniej w tej kategorii Estonii.

Jeszcze mniej kobiet pracuje w UE na najwyższych stanowiskach kierowniczych – średnia to zaledwie 17 proc. Nieco poniżej niej plasuje się Polska, gdzie 13 proc. kierowniczek stanowią kobiety – podobnie jak w Luksemburgu i na Węgrzech. Najlepszym wynikiem w Europie może pochwalić się Litwa, choć i tam 7 na 10 pracowników najwyższego szczebla to mężczyźni.

- Tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy pomiędzy kobietą szefem a mężczyzną szefem. Raczej rozdzielenie widzę pomiędzy dobrym a złym kierownikiem lub liderem a menedżerem. Ogólnie bycie szefem to odpowiedzialne zadanie, bo ludzie na nas polegają — ale czy płeć ma na to wpływ? Myślę, że nie. Dla mnie ważniejsza jest umiejętność podejmowania trudnych decyzji, inteligencja emocjonalna, czy też komunikacja interpersonalna - komentuje w raporcie Natalia Świrska
Współzałożycielka startupu ADA i zdobywczyni tytułu Bizneswoman Roku w konkursie organizowanym przez Sukces Pisany Szminką i PwC.



www.pulshr.pl | 18-09-2019 03:19:06