Dostępność Plus - to my wyznaczymy standardy światowe?


Bogdan Bugdalski - 8 cze 2019 8:26


Zjawisko wykluczenia społecznego nie jest zjawiskiem nowym, zwłaszcza gdy patrzymy na nie przez pryzmat osób niepełnosprawnych, które mają problem z poruszaniem się, niedowidzą lub niedosłyszą. W dobie cyfryzacji oraz obecnej sytuacji gospodarczej Polski nie powinno ono być problemem, ponieważ istnieją możliwości techniczne i finansowe, aby osoby z niepełnosprawnościami mogły aktywnie uczestniczyć w życiu społeczeństwa, nie tylko rozwijając swoje zainteresowania, ale i wspierając rozwój gospodarczy kraju. Te możliwości tworzy program Dostępność Plus, integrujący rozwiązania prawne, finansowe i potrzeby osób niepełnosprawnych, którego realizacja może przenieść nasz kraj na wyższy poziom dostępności, sprawiając, że staniemy się wzorcem dla innych. Już teraz wiele dobrego się w tym zakresie dzieje.


Dyskusja wokół programu Dostępność Plus, tak jak sam rządowy program o tej nazwie, nie skupiała się wyłącznie na problemach osób niepełnosprawnych, choć niewątpliwie to one borykają się z licznymi niedogodnościami, których osoby sprawne nawet nie zauważają.

Dodajmy sprawne i młode – bo problem dostępności wszelkich dóbr i zdobyczy cywilizacji staje się udziałem coraz większej liczby osób i rośnie wraz z procesem starzenia się społeczeństwa - mieszkanie na trzecim czy czwartym piętrze bez windy bywa barierą nie do pokonania, a ważne informacje przestają do nas docierać, bo ich nie widzimy lub nie słyszymy. Zarówno internet staje się niedostępny, tak jak grono przyjaciół.

- Według danych GUS, 12,2 proc. społeczeństwa polskiego, czyli ok. 4,7 mln osób, to osoby z niepełnosprawnościami. W prawie 1/3 gospodarstw znajduje się jedna osoba z niepełnosprawnością, badania europejskie pokazują, że ta liczba wynosi 7,7 mln osób. Badania PFRON wskazują, że osoby z niepełnosprawnościami mają najczęściej problemy ruchowe (bariery architektoniczne), problemy z widzeniem, a dopiero na trzecim wymieniają ograniczenia technologii. Według NIK 40-60 proc. nowo powstających budynków nie spełnia wszystkich wymaganych kryteriów dostępności – wyliczał Kamil Kowalski, dyrektor Działu Usług Eksperckich w Fundacji Integracja. Podkreślił, że są to uchybienia drobne, jak brak oznaczenia krawędzi stopni, ale zdarzają się też błędy poważne – jak np. brak toalet przystosowanych dla osób z niepełnosprawnością.

Kamil Kowalski, dyrektor Działu Usług Eksperckich w Fundacji Integracja Kamil Kowalski, dyrektor Działu Usług Eksperckich w Fundacji Integracja

- Przez ostatnie 10 lat bardzo dużo się zmieniło i z inwestorami nie rozmawiamy już wyłącznie o pochylniach ułatwiających osobom niepełnosprawnym wjazd do budynku, ale o tym, czy są indukcyjne pętle słuchowe, czy dostępne jest tłumaczenie na język migowy, ale wiele jest jeszcze do zrobienia i nawet jeśli za 5 czy 10 lat osiągniemy wymagany poziom dostępności, to trzeba będzie nadal inwestować, bo możliwości, które pojawią się w międzyczasie, będą dużo większe - podsumował Kamil Kowalski.

Ocean niedostępności i…

– Chcąc być efektywnym biznesmenem, musiałem się dostosować do otoczenia. W Polsce mamy ocean niedostępności i wyspy dostępności – stwierdził Adrian Furman, prezes Grupy AF, odwołując się do własnych doświadczeń osoby jeżdżącej na wózku inwalidzkim i jednocześnie będącej założycielem największej w Polsce firmy zarządzanej przez osoby z niepełnosprawnościami. Zajmuje się w niej relacjami z USA i często tam bywa, ale mieszka w Świdnicy.

– Za czasów mojej młodości były tam cztery szkoły średnie i żadna z nich nie była dostosowana. Minęło 15 lat i jest tak samo. Nie ma w nich nawet windy – opowiadał.

Jednocześnie podał przykład stacji PKN Orlen – jedynej w odległej od dużych miast okolicy, w której znalazł w pełni dostosowaną dla osób niepełnosprawnych toaletę.

Adrian Furman, prezes Grupy AF Sp. z o.o. Adrian Furman, prezes Grupy AF Sp. z o.o.

- Wiem, że jeśli na stacji użyję klaksonu trzy razy, to ktoś z pracowników wyjdzie i mnie obsłuży – to przykład wyspy na morzu niedostępności – podkreślił.

…i wyspy dostępności

- Taką wyspą dostępności jest program Dostępność Plus – podsumował Przemysław Żydok, prezes Fundacji Aktywizacja, który moderował dyskusję. 

– Przede wszystkim Dostępność Plus to program nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami. Ma on za zadanie ułatwiać życie, chociażby naszemu koledze (Aleksandrowi Waszkielewiczowi), który skręcił nogę i nie mógł do nas dotrzeć, i osobom starszym, których będzie coraz więcej – mówiła  Małgorzata Jarosińska-Jedynak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.  

Program został stworzony rok temu po to, żeby niwelować bariery dostępności, wśród nich również zmieniając mentalność społeczeństwa. Podkreśliła, że w celu identyfikowania tych barier i wyszukiwania najlepszych rozwiązań, ministerstwo powołało Radę ds. Dostępności – organ składający się z 50 różnych instytucji, które mają jej pomagać we wdrażanie programu, oraz 150 partnerów, w tym przedstawicieli biznesu, uczelni, jednostek służby zdrowia czy jednostek samorządu terytorialnego.

Małgorzata Jarosińska-Jedynak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju Małgorzata Jarosińska-Jedynak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju

– Partnerstwo na rzecz dostępności jest instytucją otwartą – zachęcam do przystąpienia, żebyśmy razem likwidowali te bariery dostępności – zaapelowała przedstawicielka ministerstwa i dodała, że w wyniku realizacji programu Dostępność Plus MIiR przygotowało projekt ustawy o zapewnieniu dostępności dla osób ze szczególnymi potrzebami – warto podkreślić – „ze szczególnymi potrzebami”, dzięki czemu obecnie uwzględnia potrzeby osób starszych, który już niebawem trafi pod obrady Sejmu, oraz zmiany około 20 rozporządzeń, dotyczących głównie wymogów stawianych obiektom budowlanym. W programie znalazły się też konkursy, z których pierwszy - „dostępna uczelnia” już ruszył.

- W programie mam 44 zadania, które mają ułatwić życie osobom z niepełnosprawnościami -stwierdziła minister Jarosińska-Jedynak. - Zgodnie z programem DP do roku 2025 rozwiązania związane z dostępnością będą kosztować 23 mld zł, ale ta kwota na pewno będzie znacznie większa, ponieważ ustawa wymusi na przedsiębiorcach działania, mające na celu poprawę dostępności – mówiła przedstawicielka ministerstwa.

Podkreśliła, że dostępność nie zawsze wymaga ogromnych nakładów – żeby spowodować, że instytucje staną się bardziej dostępne, czasami wystarczy nakleić taśmę odblaskową na schodach.

Należy przypuszczać, że w kwestii dostępności będzie się działo bardzo dużo. Przykładem mogą być tu działania PKN Orlen, który jest sygnatariuszem paktu.

- Nasze zaangażowanie w program dostępności wynika z naszej filozofii w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu, ale również z naszego stosunku do klienta, którym jest całe społeczeństwo. Chcemy być dostępni dla wszystkich, którzy chcą korzystać z naszych usług – wyjaśniała Agata Górnicka, dyrektor ds. relacji z otoczeniem, PKN Orlen SA.

Agata Górnicka, dyrektor ds. relacji z otoczeniem PKN Orlen SA Agata Górnicka, dyrektor ds. relacji z otoczeniem PKN Orlen SA

Jednocześnie poinformowała, że Orlen przystosowuje obecnie wszystkie stacje do potrzeb osób niepełnosprawnych. Współpracuje w tym zakresie z Fundacją Integracja, której eksperci prowadzą audyty na stacjach benzynowych i szkolenia pracowników.

- W naszych działaniach wychodzimy w stronę dzieci, dostępu do wiedzy, w stronę różnych usług. Dostępność to działania ułatwiające życie – to program Orlen pay, która pozawala zapłacić za usługę, nie wchodząc na stację benzynową, lub nowatorski - orlen drive w Michałowicach, gdzie nie wychodząc z samochodu, możemy też zamówić różne rzeczy z oferty gastronomicznej – podkreśliła przedstawicielka PKN Orlen.

W programie koleje

O zadaniach kolejnictwa w zakresie dostępności mówił Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego. Na wstępie wskazał, że UTK jest organem administracji rządowej, który odpowiada za bezpieczeństwo podróżnych oraz obowiązki firm kolejowych wobec pasażerów.

– Jesteśmy jednym z niewielu urzędów w Polsce, który zatrudnia ok. 6 proc. pracowników z niepełnosprawnością. Większość z nich to osoby głuche, z którymi na co dzień się komunikujemy, dlatego zdrowi pracownicy zostali przeszkoleni i znają język migowy. Urząd zatrudnia też tłumacza migowego i wideotłumacza – podkreślał Ignacy Góra.

Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego

Poinformował, że w UTK odbyło się wiele szkoleń, podczas których zdrowi pracownicy mogli wcielić się w rolę osoby niepełnosprawnej i doświadczyć, z jakimi problemami borykają się osoby niepełnosprawne.

- Jako pracownicy w pełni je rozumiemy. Dzięki temu np. w rozporządzeniu 13.71 udało się zmienić przepis, który mówi, że osoba, która potrzebuje pomocy podczas przejazdu koleją, musi o tym poinformować z 48-godzinnym wyprzedzeniem. Po konsultacjach z przewoźnikami, których jest w Polsce ok. 60, ten czas został skrócony do 24 godzin. Warto dodać, że przepisy europejskie mówią o dwóch dobach.

Zrozumieć potrzebujących

Ważne wsparcie osobom niepełnosprawnym lub wykluczonym z powodu wieku lub choroby oferują organizacje pozarządowe. Podejmują one wiele działań i akcji, mających na celu zwiększenie dostępności.

Fundacja Integracja działa już 25 lat i robi wiele akcji, które nie każdy kojarzy – m.in. kampanię „czy chciałbyś być na naszym miejscu”, która wpłynęła na zaostrzenie przepisów dotyczących parkowania na miejscach wyznaczonych dla osób niepełnosprawnych - mówił Kamil Kowalski. Prowadzi również działania edukacyjne, m.in. szkolenia dla pracowników kolei czy PKN Orlenu, a także wydaje publikacje kierowane do konkretnych grup zawodowych - np. do architektów, ze szczegółowymi wskazówkami, jak budować dostępne obiekty użyteczności publicznej.

- Podstawą jest zrozumienie, kto jest użytkownikiem przestrzeni. Bez tego nie sprawimy, że ta przestrzeń stanie się przyjazna – mówił Kamil Kowalski.  – Jeśli wybierzemy z sali osoby najwyższą i najniższą to się okaże, że różnica wzrostu między nimi wynosi ok. 30 cm, co się przekłada na zasięg ramion, inny poziom patrzenia, a to ma duże konsekwencja dla projektowania otoczenia. Jeśli dodamy do tego osoby z niepełnosprawnością, to skala trudności będzie jeszcze większa.

Podkreślił jednocześnie, że dostępność architektoniczna to tylko część sukcesu. Ważne jest też nastawienie obsługi tych budynków. - Dopiero wtedy dostępność jest pełna. Takie obiekty są dużo lepiej postrzegane przez niepełnosprawnych – wyjaśnił Kamil Kowalski.

Ważny Internet

Aleksander Waszkielewicz, prezes Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego, wskazał z kolei na znaczenie dostępności w Internecie, informując, że wiele krajów zamierza uznać dostęp do Internetu jako podstawowe prawo człowieka.

- Osoby niewidome czy osoby niesłyszące mają z tym wiele problemów – mówił. Na przykład przeglądarka google ma tylko formę tekstową i jest niedostępna. NGO działają przede wszystkim w obszarze dostępności serwisów administracji publicznej. Wykonują tysiące audytów i steki szkoleń. Dzięki temu na przykład serwis PIT ma pełną dostępność, tzn. wszystkie osoby niewidzące i niedowidzące mogły sprawdzić swój PIT i go zmienić.

- Organizacje pozarządowe przygotowują też szablony, wytyczne i wskazówki, żeby serwisy były dostępne. Przygotowała też narzędzia, w tym unikatowe utilitia.pl, które pozwala badać automatycznie dostępność serwisów publicznych i prywatnych – mówił Aleksander Waszkielewicz.

Podkreślił, że bardzo ważne jest to, że program Dostępność Plus zauważa dostępność cyfrową. I jest ona realizowana poprzez wprowadzenie uniwersalnego projektowania w kształceniu akademickim. Prace nad ustawą o radiofonii, która ma zwiększyć udział dostępnych programów do 50 proc, a także zapewnienie dostępności filmów wyprodukowanych ze środków publicznych.

- Film jest dostępny, gdy posiada alternatywne formy komunikowania – dla osób niewidomych przewiduje audiodeskrypcję, czyli opowiadanie tego, co się dzieje na ekranie, a co nie jest słyszalne, a dla osób niesłyszących napisy lub lektora języka migowego – tłumaczył Aleksander Waszkielewicz, jednocześnie podkreślając, że paradoksalnie największymi użytkownikami audiodeskrypcji są kierowcy zawodowi i gospodynie domowe.

Społeczeństwo musi dojrzeć

 Adrian Furman zauważył, że dostępność może być zapewniona już na etapie projektowania produktu lub usługi. I wiele z nich nie powstało z myślą o niepełnosprawnych czy z powodu nakazu prawnego, ale po to, żeby poszerzyć grono klientów.

- Dostęp do technologii tworzy przestrzeń dla biznesu. Świadczą o tym chociażby indeksy firm prowadzonych przez osoby niepełnosprawne, i to, jakie one generują zyski. Dlatego nie bójmy się łączyć słów: niepełnosprawność i komercjalizacja – apelował. 

Na tle tej wypowiedzi Przemysław Żydok zapytał: - Czy jako społeczeństwo dojrzeliśmy do tego, żeby mówiąc od dostępności, mówić o zyskach?

Przemysław Żydok, prezes zarządu Fundacji Aktywizacja Przemysław Żydok, prezes zarządu Fundacji Aktywizacja

- Zdecydowanie, tak – odpowiedział Adrian Furman. - Osoby z niepełnosprawnościami muszą zmienić sposób myślenia, wyjść poza schemat, że jeżeli jestem aktywny, to na pewno działam w organizacji pozarządowej lub jestem artystą. W USA powiedzenie niepełnosprawny biznesmen nie jest oksymoronem. Społeczeństwo jest gotowe, biznes, zwłaszcza korporacyjny, jest gotowy, ale osoby niepełnosprawne muszą się zmienić. Muszą myśleć w kategoriach daję, a nie – biorę – wyjaśniał.

Musimy zmienić wizerunek osób niepełnosprawnych - nie myśleć o nich jako o osobach bezradnych, ale osobach aktywnych, osiągających sukcesy.  

- W Polsce mamy z tym problem. Jesteśmy społeczeństwem, które ma zakodowane, że aktywny niepełnosprawny musi być artystą lub pracownikiem fundacji i są oni spychani na te właśnie tory, chociaż nie zawsze jest to zgodne z ich zainteresowaniami i predyspozycjami. I o tym właśnie mówi Konwencja ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych (PJM), że niepełnosprawny ma prawo i gwarancje równości - mówił Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact w Polsce.

Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact w Polsce Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact w Polsce

Jednocześnie na pytanie, jak świat technologii 4.0 może wpływać na dostępność oraz czy tego typu programy, jak Dostępność plus, który zakłada wsparcie dla start-upów, mogą się do tego przyczynić, odpowiedział: - ONZ skupia się na warstwie regulacyjnej, wynikającej z Konwencji, żeby pewne megatrendy tworzyć. Z drugiej strony, część tych trendów, wytwarzając finansujemy. Nie uciekamy przed robotyzacją – ona już się wkrada – są polskie syntezatory mowy, które kupił Pentagon, mamy egzoszkielet, który na pewno zwiększy mobilność osób w wieku starszym. W ramach ONZ raz do roku w dolinie krzemowej mamy spotkanie reżyserów, autorów science fiction, a więc ludzi, którzy myślą niesztampowo – a z drugiej technologów, którzy się zastanawiają, jak zrealizować ich pomysły. I tak się tworzy przeskoki technologii. 

-  Starzejemy się jako społeczeństwa. Nikogo już nie dziwi pracujący 80-latek. W USA na pewno. Tak jak normalnym widokiem są osoby 100-letnie prowadzące firmy. Robotyzacja jeszcze wydłuży ten okres sprawności – zauważył.  

Polska marka

Podkreślił jednocześnie siłę sprawczą biznesu.

– Biznes, jeśli mądrze śledzi i ocenia trendy rynkowe, to uzyskuje przewagę poprzez ich wyprzedzenie – stwierdził Kamil Wyszkowski. - To, że PKN Orlen ma taki standard, oznacza, że chcielibyśmy, żeby pojawił się w innych stacjach benzynowych, w Polsce i w innych krajach. To samoregulacja biznesowa. Dlatego PKN Orlen, który jest członkiem Unitet Global Compact, powinien się skoncentrować, żeby jako uczestnik programu Dostępność Plus, wypromować narzędzie regulacyjne, które rząd polski sporym wysiłkiem podjął i pokazał, że się da. Wystarczy, że wprowadzimy standard – stwierdził Kamil Wyszkowski.

- Czyli program Dostępność Plus może być polska marką? – podchwycił Przemysław Żydok.

- Zdecydowanie tak. W mojej ocenie ten program w pełni zasługuje na pokazanie innym krajom przeskoku w dostępności, pokazanie, jak wiele to zmieniło w podnoszeniu jakości życia w Polsce – podkreślił Kamil Wyszkowski.



www.pulshr.pl | 09-07-2020 00:47:30