"Mamy ogromny problem, by na wystawy przyszły osoby z biznesu"


Aneta Kaczmarek - 15 maj 2019 10:36


Podstawowym błędem w relacjach kultura-biznes jest założenie, że kultura musi zarabiać, a inwestowanie w nią musi przynosić zysk. Tymczasem możliwe, a wręcz pożądane są inne formy współpracy.

- Często wsparcie kultury traktowane jest jak zarobek, oczekujemy ekwiwalentu za jej finansowanie. Tymczasem kultura jest wartością samą w sobie, nie można traktować kultury jako produktu. Pytanie czy chcemy wspierać tylko tę część kultury, która na siebie zarabia. Przed biznesem stoi wyzwanie, by zastanowić się, jak pracować z kulturą, by otrzymywać inne wartości niż ekwiwalent. Tu pojawia się rola mecenatu. To wsparcie samo w sobie, by dbać o dobro wspólne, bo to jest nasze dobro. My jako PKN Orlen pełnimy formę takiego mecenatu, nie oczekując 100-proc. zwrotu czy zysku - powiedziała Agata Górnicka, dyrektor ds. relacji z otoczeniem w PKN Orlen.

Zdaniem Alicji Knast, dyrektor Muzeum Śląskiego, przeszkodą w finansowaniu kultury są zamówienia publiczne.

- Zamówienia publiczne nie pozwalają nam, by zrobić więcej. Tu wartości przetargów są nieporównywalnie mniejsze niż gdy w grę wchodzi współpraca z biznesem, gdzie możliwe są negocjacje. To pokazuje, że instytucje kultury są traktowane przedmiotowo. Usługi dla kultury, które są realizowane w ramach zamówień publicznych, nie są traktowane poważnie, a przecież jesteśmy takim samym zamawiającym, takim samym partnerem jak biznes – mówiła Knast.

Zaznaczyła przy tym, że trzeba przyciągnąć ludzi biznesu do kultury.

- Mamy ogromny problem, by na wystawy przyszły osoby z biznesu, a proszę mi wierzyć - nasza lista mailingowa jest bardzo obszerna. Chętnie natomiast biznes wynajmuje nasze powierzchnie i w ten sposób ma kontakt z kulturą. Tymczasem bez budowania relacji z biznesem nie przeżyjemy, to konieczność, ale nie jesteśmy traktowani poważnie. I to jest przykre – powiedziała Knast.

Podobną opinię wyraziła Joanna Rzepka-Dziedzic, prezes fundacji i kuratorka Galerii Szara.

- Relacja kultury z biznesem jest jak starcie Goliata z Dawidem, a wizyty biznesu na wernisażach są często sąsiedzkie – przyznała Rzepka-Dziedzic.

Artykuł powstał podczas sesji "Kultura i gospodarka" odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.



www.pulshr.pl | 17-06-2019 07:27:09