Młodzi Polacy. Odwróceni czy tylko nieufni?


Magazyn Gospodarczy Nowy Przemysł (Piotr Stefaniak) - 3 maj 2019 6:00


Młode pokolenie Polaków, tak jak 20 lat temu ich rówieśnicy na Zachodzie, nie wierzą, że osiągną więcej niż rodzice. Stawiają więc rządzącym fundamentalne pytanie: Co macie nam do zaoferowania?

Na świecie żyje 1,8 mld osób w wieku od 10 do 24 lat. Co miesiąc wiek produkcyjny osiąga kolejne 10 mln. Kraje rozwinięte mają z nimi problem...

To bodaj kluczowy wniosek z listopadowej analizy OECD „Youth Stocktaking Report”. Młoda generacja nie jest wdzięcznym „targetem” dla rządów. Rzadziej niż starsi uczestniczy w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Nie garnie się do aktywności w życiu publicznym. A przy tym wymaga i dąsa się...

Ów raport nie rozstrzyga o prymacie przyczyn: czy górę bierze brak programów adresowanych do młodych ludzi, często drętwa ich realizacja czy też imposybilizm zainteresowanych? Jeśli „wina” leży bardziej po stronie młodych, to gdzie tkwią korzenie defensywnych postaw? W lenistwie, wynikającym z relatywnego dobrobytu w porównaniu z krajami rozwijającymi się? W preferowaniu stylu życia i wartości innych niż te, które uznaje pokolenie trzymające (jeszcze) władzę? Czy może jednak – powtórzmy: w tym, że skierowana do nich oferta publiczna poważnie rozmija się z ich oczekiwaniami?

iGeneration

Nastolatki nie rozstają się ze smartfonami. 4 godziny i 12 minut na dobę – tyle czasu młodzi Polacy spędzają średnio w internecie, jak ustalił w kwietniowym badaniu instytut NASK. To aż pół godziny więcej niż rok wcześniej!

– Telefon komórkowy zastępuje dziś radio, telewizor, telefon i komputer stacjonarny – mówi Rafał Lange, kierownik Pracowni Badań Społecznych w NASK.

Fot. Søren Rasmussen/Flickr, licencja CC BY-NC 2.0 Fot. Søren Rasmussen/Flickr, licencja CC BY-NC 2.0

Armie mruków wpatrzonych w wyświetlacze smartfonów widzimy w autobusach, tramwajach, w metrze i na ulicy. Czyżby to kieszonkowe urządzenie zagrażało rozwojowi całego, wchodzącego w życie pokolenia?

Niestety tak. Słabną bezpośrednie interakcje społeczne, pogłębia się uzależnienie od pasywnego odbioru treści, jak również od samego narzędzia – według NASK użytkownik telefonu komórkowego uruchamia go średnio 150 razy dziennie. I owo uzależnienie, jak wynika z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Chicago, jest silniejsze od uzależnienia się od papierosów lub alkoholu. Odcięcie od smartfona wzbudza niepokój, poczucie ciągłego niedoinformowania lub „nieodrobionych lekcji”? To symptomy choroby.

– Pokolenie „iGen” (to skrót od „iPhone” lub „iPad:) zastąpiło spotkania twarzą w twarz, kontaktowaniem się za pomocą mediów społecznościowych i właśnie dlatego doświadcza niepokoju, depresji i samotności na niespotykanym dotąd poziomie – dowodzi Jean Twenge z uniwersytetu w San Diego.

Mówi też o konsekwencjach: generacja iGen jest może bardziej tolerancyjna, ale i mniej buntownicza, bardziej rozleniwiona i nieprzygotowana do dorosłości, a nawet mniej skłonna do randkowania niż poprzednie pokolenie. A także mniej religijna – choć nie wiadomo do końca, z jakiego powodu.

Edukacja nie nadąża

Teraz zadajmy ważne pytanie: czy smartfonowe pokolenie jest inteligentniejsze i lepiej przygotowane do nowych wyzwań? Do rozwijania gospodarki cyfrowej, automatyzacji, sztucznej inteligencji? Tu opinie są rozbieżne.

Młodzi nierzadko sami diagnozują najważniejsze dla siebie problemy. Oto w listopadzie zeszłego roku spotkało się w Parlamencie Europejskim ponad 700 młodych Europejczyków reprezentujących 100 mln dzieci i nastolatków. Dyskutowali o swej przyszłości w Unii. Jako najważniejsze wskazywali kwestie związane z ochroną środowiska, powszechnym dostępem do ochrony zdrowia i edukacji, która kształtowałaby ich kluczowe kompetencje.

Uczestnicząca w debacie Charlotte Petri Gornitzka, wicedyrektor UNICEF, zaprezentowała wyniki badań „Europa, której chcą dzieci”, przeprowadzonych wspólnie z organizacją Eurochild.

Dowiadujemy się z nich, że aż 74 proc. badanych dzieci i nastolatków z ponad 20 europejskich krajów uważa, że szkoła w niewystarczającym stopniu przygotowuje do dorosłego życia, a 53 proc. martwi perspektywa problemów związanych ze znalezieniem pracy.

Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Wniosek? Klarowny i alarmujący: mamy kryzys edukacji i umiejętności! – stwierdzają ankietowani. Oni już to wiedzą, bo doświadczają na własnej skórze, że „wczorajsze” umiejętności nie pasują do dzisiejszego rynku pracy.

Utwierdzają ich w tym inne poważne analizy. Oto według World Economic Forum, 65 proc. dzieci ze szkół podstawowych będzie wykonywało zawody, które jeszcze nie istnieją...

„Nawet w stosunkowo bogatej Unii, 11 proc. pracujących w wieku 18-24 lat jest dziś zagrożonych ubóstwem; w Polsce jest to 11,4 proc. Trudno budować „gospodarkę 4.0” bez kapitału ludzkiego, niezbędnego do jej wzrostu” – stwierdza w jednej ze swych publikacji Krzysztof Kutwa, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Dobra edukacja to, w decydującej mierze, zadanie państwa. Trudno się nie zgodzić z hasłem: szkoła powinna inaczej edukować ludzi ery cyfrowej. Ale jak? To pole dla pedagogów, ale i socjologów i polityków.

Młodzi i polityka

Wiele wskaźników określających jakość życia pokazuje, że współczesne pokolenie dzieci i „młodych dorosłych” znajduje się w gorszym położeniu niż starsze pokolenie – podkreślają autorzy cytowanego już raportu OECD. Choć ma zupełnie nowe możliwości dotarcia do informacji i edukacji, odczuwa skutki wciąż utrzymującej się wysokiej stopy bezrobocia. Formalne i nieformalne rodzaje ryzyka spowalniają młodych ludzi w przejściu do pełnej autonomii i dorosłego życia. A do tego narażeni są na coraz bardziej złożone, globalne wyzwania; na zmiany klimatu, wzrost nierówności i wysoki poziom długu publicznego.

To jedna strona medalu. Drugą jest słabość polityki adresowana do młodych i problemy z rozwiązywaniem ich problemów. Także, w co drugim kraju OECD: brak spójnych narzędzi i programów służących wyrównywaniu szans edukacyjnych, wspieraniu na rynku pracy, szans na zdobycie własnego lokum.

Nawet w państwach, w których powstały „strategie młodzieżowe”, pozostawiają one wiele do życzenia. Są niespójne albo pozostają na papierze, gdyż w rządowych budżetach brak środków na ich realizację. Tylko w 19 krajach (na 36 członków OECD) sprawami młodzieży zarządza się poprzez wyodrębnione ministerstwo (w Polsce na przykład – nie).

Młodzi ludzie są więc nieufni wobec polityków. Trawią ich frustracje i pesymizm. Krytycznie wypowiadają się o politykach „głównego nurtu”, nie angażują się w politykę i sporadycznie chodzą na wybory. A jeżeli głosują, to raczej na partie antysystemowe.

Praca nie jest najważniejsza

Sytuacja na rynku pracy w Polsce wyraźnie się poprawiła w ciągu ostatnich trzech lat. Poprawił się więc i pozycja młodego pokolenia. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez firmę rekrutacyjną Adecco Poland i portal InfoPraca.pl.

– Wyłania się z nich obraz pewnych siebie młodych pracowników, świadomych swojej wartości i przebojowo idących po zatrudnienie – komentuje wyniki Anna Wicha z Adecco Poland.

Inne badania socjologiczne wskazują na przykład, że młodym Polakom nie chodzi bynajmniej „o wysokie zarobki i to wkrótce po ukończeniu stażu”. Otwarcie mówią, że dla pracy nie poświęcą całego życia, bo nie ona jest najważniejsza.

Ale… Choć młodzi Polacy nie odczuwają rzecz jasna w tak dużej skali problem bezrobocia, jak choćby ich rówieśnicy w Grecji czy Hiszpanii, wykazują jednak podobne postawy. W ocenie perspektyw życiowych w dużej części wyrażają podobny pesymizm, jak młodzi na Zachodzie 20-25 lat temu. Zdecydowanie mniej osób z tej generacji, niż z poprzedniego pokolenia stwierdza, że osiągnie więcej od rodziców. Robi się minorowo…

Nadal brakuje w Polsce silnych „czynników wspierających” ich w osiąganiu życiowej stabilizacji i zakładaniu rodzin. Nie ma tanich mieszkań; te deweloperskie wciąż drożeją. Program 500 Plus nie gwarantuje, że rodzice mogą oddać dziecko pod profesjonalną opiekę, jeżeli chcą oboje pracować.

Nie bez kozery wskaźnik dzietności młodych Polek w Wielkiej Brytanii, w której istnieją prorodzinne programy i systemy wsparcia, stał się znacząco wyższy niż u ich rówieśnic, które zostały w Polsce. Z podobnych powodów w Czechach oficjalnie zarejestrowało się 44 tys. tam mieszkających i pracujących Polaków; choć różnice w zarobkach nie są istotne.

Na polu ograniczonym wyznacznikami „młodzi” i „przyszłość” na razie więc piętrzą się pytania. Możliwych do zastosowania praktyce odpowiedzi – nadal jakoś niewiele.



www.pulshr.pl | 19-08-2019 19:56:20