Emerytura stażowa po 35 i 40 latach pracy. Pracodawcy przeciwni. Pracownicy czekają


Katarzyna Domagała-Szymonek - 17 kwi 2019 6:00


Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych po raz kolejny rozpoczęło próbę wprowadzenia emerytury stażowej. Po 35 latach pracy mogłyby na nią przejść kobiety, panowie po 40 latach. - Trudno sobie wyobrazić, żeby w XXI wieku ktoś mógł przechodzić na emeryturę wcześniej niż w wieku 60 lat - komentuje pomysł Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. Pracownicy z kolei na jej wprowadzenie "czekają jak na zbawienie".

Pomysł wprowadzenia emerytur stażowych w Polsce nie jest nowy. OPZZ forsuje go od 2010 roku. W 2016 z podobną inicjatywą wyszli przedstawiciele Polskiego Stronnictwa Ludowego. Do tej pory nie udało się przekonać do niego rządzących. Teraz OPZZ rozpoczęło kolejną szarżę w walce o prawo do emerytury uzależnionej od stażu pracy. 9 maja 2019 roku przed gmachem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej organizuje w tej sprawie pikietę. Już teraz śmiało możemy założyć, że może liczyć na mocne wsparcie ze strony pracowników.

"Czekam na to jak na zbawienie", "Pracuje 34 lata na zmiany w chemii. Wychowałam dwoje dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Niedziele, święta w pracy, przez 12 godzin. Brak życia rodzinnego i to wszystko za dwa tysiące miesięcznie. Mam dość, chcę już odejść i trochę normalnie pożyć", "Bezwzględnie uchwalić emeryturę stażową i niech się eksperci nie martwią, że będzie ona niska. To mój problem, czy chcę pracować, czy odpocząć po 40 latach ciężkiej pracy, gdzie czuję się absolutnie wypalony i styrany. Dość mamy odwlekania tego ważnego dla nas tematu". Takie opinie możemy przeczytać pod tekstami o pomyśle OPZZ, jakie publikowaliśmy wcześniej na łamach PulsHR.pl. W gronie pracowników trudno będzie znaleźć krytyków tego rozwiązania.

- Dzisiaj wiek emerytalny ma mniejsze znaczenie niż staż składkowy. Proponowane przez OPZZ rozwiązanie stworzy silny bodziec do rejestrowanej aktywności zawodowej, a wraz z tym zwiększy przychodu budżetu państwa - mówi Łukasz Mycka z OPZZ. 

Odnosząc się do majowej pikiety podkreśla, że ma ona bardzo duże znaczenie społeczne. - W 2010 roku zebraliśmy ponad 700 tys. podpisów pod naszym projektem obywatelskim. Chcemy się wywiązać z tego zadania, tego oczekuje od nas społeczeństwo. Nie ma dnia, abyśmy nie dostawali zapytań w tym zakresie - podkreśla. Jak wyjaśnia zaproponowane przez nich rozwiązanie ma być dodatkową możliwością, a nie obowiązkiem.

Emerytura stażowa jak najbardziej, ale po ilu latach pracy?

Z dużo większym dystansem do tego rozwiązania podchodzą przedstawiciele pracodawców. W pierwszej kolejności podkreślają, że w praktyce emerytury stażowe oznaczają ponowne obniżenie wieku emerytalnego, a ten w Polsce i tak jest już jednym z najniższych wśród krajów Unii Europejskiej. Przykładowo jeśli mężczyzna rozpocznie pracę w wieku 18 lat, zgodnie z pomysłem OPZZ prawo do emerytury nabędzie mając 58 lat. Dziś musi pracować do 65. roku życia.

Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, mówi wprost: - Dalsze obniżanie wieku emerytalnego jest nieakceptowalne. O wprowadzeniu emerytur stażowych jak najbardziej możemy rozmawiać, ale wyłącznie w sytuacji, kiedy staż pracy będzie odpowiednio długi.

Czytaj więcej: Praca na pół etatu dla seniorów. W Gdańsku rusza wyjątkowy program

Długi, czyli jaki? - Relacja między okresem pracy a okresem emerytury w cyklu życia powinna stanowić trzy do jednego. Mniej akceptowalną zależnością jest dwa do jednego. Najlepiej by było, byśmy pracowali 45 lat i przez 15 lat pobierali emeryturę. Akceptowalne jest też 40 lat pracy i 20 emerytury - wylicza ekspert Konfederacji Lewiatan. 

Mordasewicz zaznacza również, że by to rozwiązanie się sprawdziło, konieczne byłoby wyrównanie stażu pracy dla kobiet i mężczyzn. Jak wyjaśnia, o ile jeszcze 40-letni staż pracy dla mężczyzny, który oznaczałby wiek przejścia na emeryturę w wieku ok. 65 lat, mieści się w standardach europejskich, to w przypadku kobiet, które mogą odejść na emeryturę w wieku 60 lat, nie daje przestrzeni na wprowadzenie emerytur stażowych.

- Trudno sobie wyobrazić, żeby w XXI wieku ktoś mógł przechodzić na emeryturę wcześniej niż w wieku 60 lat. Pamiętajmy, że 60-letnia kobieta ma przed sobą 25 lat życia. Już ta sytuacja powoduje, że bardzo wiele kobiet nie wypracuje nawet minimalnej emerytury i pozostaje na utrzymaniu podatników. Umożliwienie przejścia na emeryturę jeszcze wcześniej tylko pogłębiłoby ten problem - wskazuje Mordasewicz.

Kwestię finansów uspokaja Mycka, który przekonuje, że zaproponowany przez nich staż pracy daje prawo do otrzymywania co najmniej minimalnej emerytury. 

fot. pixabay fot. pixabay

Jego zdaniem, jeśli rzeczywiście miałoby dojść do rozmów o wprowadzeniu nowego rozwiązania emerytalnego, to moglibyśmy mówić wyłącznie o emeryturze stażowej, ale przyznawanej co najmniej po 40 latach pracy (bez względu na płeć). - W praktyce zmiana powinna wyglądać następująco: w pierwszej kolejności zaczynamy zrównywać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn - jest to uzasadnione, bo kobiety żyją dłużej. Następnie, wydłużamy staż pracy do co najmniej 40 lat. Na koniec przyjmujemy emeryturę stażową dla wszystkich po 40 latach pracy, ale jednocześnie pozostawiamy wiek emerytalny na poziomie 62-63 lat - mówi Mordasewicz.

Również Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP przyznaje, że w dzisiejszej sytuacji gospodarczej naszego kraju kolejne obniżanie wieku emerytalnego nie jest niczym dobrym. Kiedy mówi o sytuacji gospodarczej, ma na myśli demografię.

- Emerytura stażowa będzie oznaczała jeszcze wcześniejsze przejście na emeryturę niż stanowią obecne progi wiekowe, które przecież i tak nie są wygórowane. W obecnej sytuacji gospodarczej w kraju nie do tego powinniśmy dążyć. Mając na uwadze prognozy demograficzne, wiek emerytalny powinien zostać wydłużony - podkreśla.

Czytaj więcej: 30 groszy emerytury za cztery miesiące pracy. Dolnośląski ZUS podał najnowsze dane

Z danych GUS wynika, że w naszym kraju od wielu lat przybywa emerytów. W 2017 roku ich liczba wyniosła ok. 6,4 mln osób. Tym samym osoby powyżej 60. roku życia stanowiły 24,2 proc. Polaków, gdy 60 lat wcześniej (w 1957 roku) zaledwie 8,8 proc.

- Na rynku pracy już obserwujemy sytuację, w której brak pracowników to efekt niżu demograficznego, jaki dotyka nasz kraj. W kolejnych latach ten problem będzie narastał - podkreśla eksperta Pracodawców RP. - Wprowadzenie emerytury stażowej z zaproponowanymi przez OPZZ progami stażu pracy pozwoli odchodzić jeszcze młodszym ludziom na emeryturę, a to nie poprawi naszej sytuacji - podsumowuje.  

Pracujący emeryci 

Dr Izabela Florczak, ekspertka rynku pracy z wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego podkreśla, że poruszając wątek zmian w systemie emerytalnym, powinniśmy spojrzeć na to z innej strony.

- W Polsce wiek emerytalny oraz system naliczania składek na emeryturę jest bardzo często zmieniany. Pracownik wchodząc na rynek pracy nie ma żadnej pewności, że system, jaki obowiązywał go na początku drogi zawodowej, będzie aktualnym, gdy on będzie chciał zakończyć swoją aktywność zawodową. Najlepszy przykład to likwidacja OFE oraz powołanie PPK - wskazuje dr Florczak.

fot. shutterstock fot. shutterstock

Florczak zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię - systematycznie rosnącą w Polsce liczbę pracujących emerytów. Najnowsze dane ZUS wskazują, że w ciągu ostatnich czterech latach przybyło ich w Polsce aż 30 proc. W tym gronie więcej jest kobiet (56 proc.) niż mężczyzn (44 proc.). Główny powód pozostania na rynku pracy? Pieniądze. Emeryci chcą (lub też muszą) pracować, by podnieść poziom swojego życia.

- Dlatego powinniśmy się zastanowić, czy będą chętni, aby skorzystać z emerytury stażowej - mówi Florczak. Długa lista komentarzy internautów nie jest dla niej wystarczającym dowodem. Jej zdaniem z racji tego, że konstrukcja emerytalna zmienia się tak często, Polacy nie mają świadomości, na czym polega wyliczanie emerytur. Nie zdają sobie sprawy, że po 35 czy 40 latach pracy ich emerytury będą bardzo niskie. Szczególnie trudna będzie sytuacja kobiet, które z racji tego, że przeznaczają więcej czasu na życie rodzinne, nie rozwijają się zawodowo oraz odprowadzają mniej składek.

- W efekcie pracownicy myślą, że na upragnionej emeryturze będą mogli w końcu odpocząć, ale nie zdają sobie sprawy, że często nie będą mieli za co wypoczywać. Rosnąca liczba pracujących emerytów pokazuje, że już teraz świadczenie jest tak niskie, że nie wystarcza na zaspokojenie ich potrzeb. Komu więc ma służyć wprowadzenie emerytury stażowej? - zastanawia się dr Florczak.

Jej zdaniem to, że coraz więcej emerytów będzie pracowało jednocześnie pobierając świadczenia i tym samym uszczuplając budżet państwa, nie jest dobrym kierunkiem zmian.



www.pulshr.pl | 05-04-2020 23:07:03