Ofert w urzędach pracy nie brakuje. Problem leży gdzie indziej


jk - 16 kwi 2019 12:17


W 2018 r. liczba ofert pracy zgłoszonych do urzędów podwoiła się w porównaniu do 2015 r. Największym problemem jest brak odpowiednich osób, którzy mogliby podjąć pracę tu i teraz. Powód? Bezrobotnym brakuje kwalifikacji, a urzędom - efektywności.

Według danych GUS, w 2010 r. do urzędów pracy trafiło łącznie 23,4 tys. ofert pracy. Pięć lat później liczba ta podwoiła się – bezrobotni mogli wybierać spośród 51,2 tys. ofert. W 2018 r. dwa razy więcej firm zgłosiło się do urzędów. W styczniu tego roku opublikowano 103,3 tys. ogłoszeń, w kwietniu – 113,7 tys., a w grudniu – 62,7 tys.

 

Najwięcej ogłoszeń zgłosili pracodawcy ze Śląska (styczeń – 17,1 tys., kwiecień – 17,2 tys., grudzień – 11 tys.) Mazowsza (styczeń – 13,7 tys., kwiecień – 12,3 tys., grudzień – 5,4 tys.), Dolnego Śląska (styczeń – 10,5 tys., kwiecień – 12,2 tys., grudzień – 8,3 tys.).

Z kolei najmniej ofert pracy w urzędach pojawiło się w województwie podlaskim (styczeń – 1,7 tys., kwiecień – 1,8 tys., grudzień – 1,2 tys.), świętokrzyskim (styczeń – 2,2 tys., kwiecień – 3,5 tys., grudzień – 1,2 tys.), podkarpackim (styczeń – 3,3 tys., kwiecień – 3,9 tys., grudzień – 1,7 tys.) oraz lubelskim (styczeń – 3,1 tys., kwiecień – 3,8 tys., grudzień – 1,6 tys.) i lubuskim (styczeń – 4 tys., kwiecień – 3,5 tys., grudzień – 2,5 tys.)

Jak więc widać, ofert pracy w urzędach jest coraz więcej. Problem w tym, że pracodawcy potrzebują ludzi o konkretnych kwalifikacjach tu i teraz. W tej chwili potrzebna jest każda para rąk do pracy. 

- Gdybyśmy mogli przeprowadzać dogłębne analizy rynku z półrocznym czy rocznym wyprzedzeniem, wówczas moglibyśmy wyszkolić bezrobotnych. Niezbędna jest również ścisła współpraca z przedsiębiorcami w tym zakresie. Przykładowo, jeśli pracodawca poinformuje nas, że za 9 miesięcy będzie otwierał nową linię produkcyjną i określi, jakich pracowników będzie potrzebował, to będziemy mogli przygotować ludzi do pracy. Warto dodać, że nie chodzi o podanie nazw zawodów, ale konkretnych umiejętności, które pracownicy powinni posiadać – wyjaśnia Jerzy Kędziora, dyrektor PUP w Chorzowie.

Potrzebna jest także ścisła współpraca ze szkołami. Urzędnicy chcieliby docierać nie tylko do młodzieży, ale także do ich rodziców i rozmawiać z nimi na temat ścieżki zawodowej.

- Oczywiście nasi doradcy już teraz pojawiają się na spotkaniach z uczniami i ich opiekunami, jednak to wciąż za mało. Moglibyśmy poświęcić im więcej czasu i wyjaśnić, jak wygląda sytuacja na rynku pracy. Z tytułem magistra nie zawsze znajdziemy wymarzoną, dobrze płatną pracę. Obecnie potrzeba brukarzy, zdunów czy ślusarzy – oni znajdują pracę od ręki i to za dobre pieniądze. Wybór szkoły branżowej nie zamyka też drzwi do dalszej edukacji. Niestety mentalność rodziców bardzo często stoi na przeszkodzie, dlatego warto byłoby poświęcić więcej czasu na rozmowy z nimi i ich dziećmi – dodaje Kędziora.

Na temat efektywności urzędów pracy dyskusja trwa od dłuższego czasu. Wiceminister pracy Stanisław Szwed podkreślał, że mimo wielu prób reform pośredniaki nie potrafią skutecznie realizować polityki rynku pracy.

- Jeden bezrobotny, który na trzy miesiące zniknie z rejestrów Powiatowego Urzędu Pracy, kosztuje 50 tys. zł - podkreśla Szwed.

Eksperci podkreślają, że urzędy pracy nadal są potrzebne, jednak należy przemyśleć i na nowo zdefiniować ich zadania.

- Od lat, co miało uzasadnienie szczególnie w okresie wysokiego bezrobocia, przyzwyczailiśmy się myśleć o urzędach pracy jako o instytucjach, które są dla osób poszukujących pracy. Mimo zapisów ustawowych zapominamy o tym, że urzędy pracy są również dla pracodawców i jednym z ich zadań jest wspieranie pracodawców w pozyskiwaniu pracowników. W obecnej sytuacji na rynku pracy, gdzie znaczna część firm boryka się z problemami rekrutacyjnymi, urzędy powinny bardziej aktywnie podejmować zadania w tym obszarze – ocenia Monika Fedorczuk, ekspert ds. rynku pracy w Konfederacji Lewiatan.

Również Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, potwierdza, że urzędy pracy są potrzebne. Polska nadal jest krajem, w którym współczynnik aktywności zawodowej jest na niskim poziomie, natomiast urzędy w tej chwili skupiają się na aktywizacji osób bezrobotnych.

- Możliwości urzędników ograniczają jednak ramy prawne. W wielu przypadkach pracownicy tych instytucji mają związane ręce, a tak nie powinno być.Trzeba przeprowadzić reformę urzędów i jeszcze bardziej zmienić ich tryb funkcjonowania, dopasowując go do realiów rynkowych. To łatwiejsze niż zburzenie systemu i budowanie go od nowa, szczególnie, że nadal wielu Polaków korzysta z pomocy pośredniaków. Są to przede wszystkim osoby z mniejszych miejscowości w wieku 50+, czyli jedna z grup, która ma najtrudniej na rynku pracy. Poszukując pracodawcy zwracają się po pomoc do urzędników, ponieważ potrzebują osobistego kontaktu, a nie witryny internetowej czy bota - mówi Kubisiak.



www.pulshr.pl | 20-11-2019 03:02:46