Ukraińcy mają wiele powodów, by zostać w Polsce. Za co nas lubią?


Justyna Koc - 14 kwi 2019 6:00


W 2020 r. Niemcy otworzą rynek pracy dla naszych wschodnich sąsiadów, m.in. dla pracowników z Ukrainy. Wszystko wskazuje jednak na to, że obywatele tego kraju mają sporo powodów, by pozostać w Polsce.

Jak wynika z badania „Profil społeczny migranta zarobkowego z Ukrainy” przeprowadzonego na zlecenie Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej oraz Foreign Personnel Service przez Centrum Badań Społecznych Narodowego Uniwersytetu „Akademia Ostrogska”, aż 64 proc. ukraińskich migrantów zarobkowych planuje nadal pracować za granicą, w tym 82 proc. – w ciągu tego roku. Prawie 60 proc. respondentów wybierze Polskę, 18 proc. – Niemcy, 10 proc. – Czechy.

Źródło: „Profil społeczny migranta zarobkowego z Ukrainy” Źródło: „Profil społeczny migranta zarobkowego z Ukrainy”

Zostaną w Polsce, bo...

Z badania wynika, że na korzyść Polski przemawiają: położenie geograficzne (35 proc.), pozytywne doświadczenie (23 proc.), poziom wynagrodzenia (23 proc.), brak bariery językowej (7 proc.).

- Ukraińcy wybierają Polskę ze względu na bliskość geograficzną i kulturową – to są nasze przewagi nad Niemcami. Za zachodnią granicą zarobią więcej, ale wzrosną też ich koszty życia, odległość od rodziny, zmienią się warunki pracy. Dlatego każdy wzrost wynagrodzeń w połączeniu z naszymi aktualnymi przewagami będzie miał duże znaczenie dla zatrzymania Ukraińców – komentuje Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

Według badań przeprowadzonych przez Otto Work Force, Ukraińcy cenią również postęp, jaki dokonał się w naszym kraju po roku ‘89. Doceniają wolność gospodarczą.

- Można powiedzieć, że za granicą odnaleźli normalność, której nie mogą znaleźć u siebie. Chwalą środowiska pracy, w których są zatrudnieni – szczególnie ważne są dla nich relacje przełożony-podwładny, a także dobre kontakty ze współpracownikami – komentuje Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający Otto Work Force.

Czytaj też: Pakiet relokacyjny sposobem na zatrzymanie Ukraińców w Łodzi

Jak z kolei podkreśla Andrzej Korkus, prezes EWL Group, masowa migracja zarobkowa Ukraińców do Polski trwa od kilkunastu lat - obywatele tego kraju już są dobrze rozeznani w polskim rynku pracy, znają procedury zatrudnienia oraz legalizacji, a także często wracają do firm, w których pracowali wcześniej. Tego nie można powiedzieć o rynku niemieckim, gdyż skala legalnego zatrudnienia Ukraińców w tym kraju jest znacznie niższa niż w Polsce.

- Dla obywateli Ukrainy polski rynek pracy nadal ma szereg przewag nad rynkami zachodnimi, mianowicie możliwość pracy ponadnormatywnej, niższe koszty utrzymania, bezpłatne zakwaterowanie, bliskość geograficzną, znacznie niższą barierę językową i kulturową, ale także klarowną ścieżkę kontynuacji zatrudnienia, możliwość rozwoju zawodowego oraz szansę na osiedlenie się w naszym kraju - wymienia Korkus.

Co więcej, według badania przeprowadzonego przez EWL Group co drugi pracownik z Ukrainy szukał odpowiedniej oferty zatrudnienia w Polsce z polecenia przyjaciół i znajomych.

Co może zatrzymać Ukraińców w Polsce?

Nie powinno się bagatelizować zagrożenia, które pojawi się po stronie niemieckiego rynku pracy w 2020 roku. Jak jednak wskazują eksperci, nie należy spodziewać się masowej migracji do Niemiec.

- Skalę migracji ze Wschodu do Niemiec ograniczą zarówno wymagania stawiane przez naszych zachodnich sąsiadów kandydatom spoza UE (np. obowiązkowa znajomość języka niemieckiego, określona lista zawodów, niezbędne wykształcenie zawodowe), jak i uwarunkowania geopolityczne, bariery językowe i kulturowe – mówi Andrzej Korkus.

Według Tomasza Dudka, rozpatrując decyzję o pozostaniu Ukraińców w Polsce, należy wziąć pod uwagę dwie grupy czynników, które mają na nią największy wpływ – są to kwestie formalno-prawne oraz te związane z integracją, zaangażowaniem pracodawcy.

- Ukraińcy, którzy chcą zostać w naszym kraju na dłużej, napotykają na swojej drodze wiele barier związanych z przedłużeniem pobytu. Chodzi przede wszystkim o skomplikowane procedury legalizacji zatrudnienia i pobytu oraz o długi czas oczekiwania na dokumenty. W niektórych województwach ludzie czekają po 7-9 miesięcy, by spotkać się z urzędnikiem. Często bywa tak, że dobrzy pracownicy, którzy zdążyli już zadomowić się w Polsce i wykazać w pracy, są zmuszeni do wyjazdu - tłumaczy Tomasz Dudek.

- Ogromnym ułatwieniem byłoby ujednolicenie procedur w każdym z urzędów, a także skrócenie czasu oczekiwania na dokumenty. Dobrym rozwiązaniem byłoby także wydłużenie czasu pracy na oświadczenie o powierzeniu wykonywania pracy do 18 miesięcy. Przy tak dużym napływie pracowników z Ukrainy są to niezwykle istotne problemy, które wymagają podjęcia w zasadzie natychmiastowych działań – dodaje.

Konieczne są dalsze zmiany w polityce migracyjnej, których oczekują zarówno polskie firmy, jak i ukraińscy pracownicy.  (Fot. Shutterstock) Konieczne są dalsze zmiany w polityce migracyjnej, których oczekują zarówno polskie firmy, jak i ukraińscy pracownicy. (Fot. Shutterstock)

Również Krzysztof Inglot zaznacza, że konieczne są dalsze zmiany w polityce migracyjnej, których oczekują zarówno polskie firmy, jak i ukraińscy pracownicy. Jak wskazują badania Personnel Service, dłużej niż pół roku chciałoby pracować w Polsce 73 proc. naszych wschodnich sąsiadów. Wydłużenia tego czasu dla pracowników z Ukrainy chce też 66 proc. polskich pracodawców.

- Oprócz takich zmian w prawie, powinniśmy także ułatwić pracownikom ze Wschodu sprowadzanie do nas swoich rodzin – długotrwała rozłąka z bliskimi to główna trudność, na którą wskazują zapytani przez nas Ukraińcy pracujący w Polsce - dodaje Inglot.

Tutaj istotną kwestią jest zaangażowanie pracodawców. Ich wsparcie jest szczególnie ważne dla pracowników, którym udało się przedłużyć pobyt. Zatrudniający powinni podejmować działania, mające na celu integrację Ukraińców w miejscu pracy. Coraz częściej pomoc pracodawców idzie dalej – znajdują oferty pracy dla rodziny pracownika, którą ten chce sprowadzić do Polski.

- Otto Work Force przeprowadziło badania, z których wynika, że ok. 80 proc. przyjeżdżających Ukraińców ma co najmniej średnie wykształcenie, a połowa wyższe. To są ludzie, którzy przyjechali do nas z konkretnymi kompetencjami. Mają wysoką motywację do rozwoju, do pracy zgodnie ze swoim wykształceniem. Chcą się realizować. Liczą, że pracodawca zapewni im szkolenia, zaproponuje ścieżki rozwoju, programy talentowe. Oczywiście konkurencyjne wynagrodzenie jest także jednym z elementów pomagających podjąć decyzję o pozostaniu w Polsce - uważa Tomasz Dudek.

Jak mówi Paweł Kułaga, prezes Foreign Personnel Service i Greygoose Outsourcing, najwyższy czas, żeby zacząć coś robić, by zatrzymać Ukraińców w Polsce - za chwilę może być za późno. Samorządy, pracodawcy, organizacje pracodawców, państwo - wszyscy powinni działać, bo trudno sobie wyobrazić polski rynek pracy, niektóre jego sektory, szczególnie produkcję, bez pracowników z Ukrainy czy innych wschodnich państw.

- Musimy o nich walczyć, tym bardziej, że w tę rywalizację włączają się Czechy, Słowacja, Węgry. Konkurencja jest coraz większa, także musimy w jakiś sposób działać. Potrzebne jest to przysłowiowe wyciągniecie ręki, stworzenie dobrej atmosfery, ale jeśli to się będzie przekładać na korzyści materialne, to jest to jakiś atut w walce o tych pracowników - mówi Paweł Kułaga, który weźmie udział w debacie „Trendy na rynku pracy”, która odbędzie się w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

*Badanie „Profil społeczny migranta zarobkowego z Ukrainy” przeprowadzono wśród 1025 respondentów.



www.pulshr.pl | 18-10-2019 23:57:15