Urzędy pracy stoją przed nowymi wyzwaniami. Bez reformy się nie obejdzie?


Justyna Koc - 11 kwi 2019 6:00


11 kwietnia obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Bezrobociem. Choć stopa bezrobocia maleje, a osób bez pracy ubywa, to jednak urzędy pracy mają wiele wyzwań przed sobą. Konieczna jest reforma, która zmieni ich charakter, dopasowując go do realiów rynkowych.

Jak podaje GUS, stopa bezrobocia w lutym 2019 r. wynosiła 6,1 proc. Bez pracy jest ok. 1 mln 17 tys. osób. To mniej niż w poprzednich miesiącach. Z kolei Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podało dane na temat bezrobocia w marcu 2019 roku. Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,9 proc. i w porównaniu do marca 2018 spadła o 0,7 punktu procentowego.

Czy wobec tego urzędy pracy są nadal potrzebne? Tak, eksperci nie mają co tego wątpliwości, jednak należy przemyśleć i na nowo zdefiniować ich zadania.

- Od lat, co miało uzasadnienie szczególnie w okresie wysokiego bezrobocia, przyzwyczailiśmy się myśleć o urzędach pracy jako o instytucjach, które są dla osób poszukujących pracy. Mimo zapisów ustawowych zapominamy o tym, że urzędy pracy są również dla pracodawców i jednym z ich zadań jest wspieranie pracodawców w pozyskiwaniu pracowników. W obecnej sytuacji na rynku pracy, gdzie znaczna część firm boryka się z problemami rekrutacyjnymi, urzędy pracy powinny bardziej aktywnie podejmować zadania w tym obszarze – ocenia Monika Fedorczuk, ekspert ds. rynku pracy w Konfederacji Lewiatan.

Czytaj też: Bony na zasiedlenie i bony szkolenie przekonały bezrobotnych? Resort pracy nie ma wątpliwości

Również Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, potwierdza, że urzędy pracy są potrzebne. Zaznacza też, że charakter ich działalności powoli się zmienia. - W latach 90. były instytucjami skupiającymi się przede wszystkim na pośrednictwie pracy. W tej chwili większą wagę przywiązuje się do aktywizacji osób bezrobotnych. Polska nadal jest krajem, w którym współczynnik aktywności zawodowej jest na niskim poziomie, dlatego wsparcie urzędów pracy jest potrzebne. Możliwości urzędników ogranicza jednak ramy prawne. W wielu przypadkach pracownicy tych instytucji mają związane ręce, a tak nie powinno być.

- Trzeba przeprowadzić reformę urzędów i jeszcze bardziej zmienić ich tryb funkcjonowania, dopasowując go do realiów rynkowych. To łatwiejsze niż zburzenie systemu i budowanie go od nowa, szczególnie że nadal wielu Polaków korzysta z pomocy pośredniaków. Są to przede wszystkim osoby z mniejszych miejscowości w wieku 50+, czyli jedna grup, która ma najtrudniej na rynku pracy. Poszukując pracodawcy zwracają się po pomoc do urzędników, ponieważ potrzebują osobistego kontaktu, a nie witryny internetowej czy bota - mówi Kubisiak.

Długotrwale bezrobotni

Ponad połowę osób bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy stanowią osoby długotrwale bezrobotne, przebywające poza rynkiem dłużej niż rok. Grupa ta stanowi wyzwanie, ponieważ bardzo trudno ją zaktywizować.

- Bardzo często członkowie tej grupy mają obiektywne powody, które zmuszają ich wyjścia z rynku pracy. Część z nich ma nieaktualne kompetencje, inni borykają się z problemami zdrowotnymi. Są i tacy, którzy ze względu na sprawowaną opiekę nad dziećmi czy osobami starszymi, nie mogą podjąć pracy. Innych ograniczają problemy związane z przemocą czy też uzależnieniami pojawiającymi się w domu. Tutaj nie wystarczy przedstawienie oferty pracy, najpierw trzeba wyeliminować przyczynę bezrobocia. Rola urzędów jest więc ogromna. Tworzą one rozległą sieć instytucjonalną, która może dotrzeć do lokalnych społeczności. Organizacje pozarządowe nie są w stanie pokryć całej mapy Polski i podejmować odpowiednich działań aktywizujących – wyjaśnia Andrzej Kubisiak.

Ponadto, jak wskazuje Andrzej Kubisiak, sporą część Polaków stanowią osoby bierne zawodowo - 5 mln ludzi w wieku produkcyjnym jest poza rynkiem pracy. Tutaj urzędy powinny podjąć współpracę z lokalnymi ośrodkami pomocy społecznej i za pomocą różnego rodzaju zachęt przywracać ich na rynek pracy.

W aktywacji długotrwale bezrobotnych pomóc może zmiana przepisów, dzięki której urzędy pracy nie będą już musiały ustalać profilu pomocy dla każdego bezrobotnego (fot. UMGW) W aktywacji długotrwale bezrobotnych pomóc może zmiana przepisów, dzięki której urzędy pracy nie będą już musiały ustalać profilu pomocy dla każdego bezrobotnego (fot. UMGW)

- Niestety obecnie pracownicy PUP niewiele mogą zdziałać. Ich klientami są przede wszystkim bezrobotni i to oni mogą skorzystać z oferowanych narzędzi. W tej kwestii powinny zajść zmiany – dodaje ekspert PIE.

Jerzy Kędziora, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Chorzowie zwraca uwagę, że w aktywacji długotrwale bezrobotnych pomóc może zmiana przepisów, dzięki której urzędy pracy nie będą już musiały ustalać profilu pomocy dla każdego bezrobotnego

- Wkrótce nie będziemy musieli profilować usług bezrobotnych. Bardzo długo walczyliśmy o tę zmianę. Dzięki niej osoby z trzeciego profilu będą mogły skorzystać z ofert pracy i unijnych środków przeznaczonych na aktywizację. Tym samym łatwiej będzie przywrócić ich na rynek pracy - dotychczas przynależność do trzeciej grupy uniemożliwiała korzystanie z wielu narzędzi aktywizujących - wskazuje Kędziora.

- Oczywiście mamy świadomość, że nie każdy będzie chciał z naszej pomocy skorzystać - wiele osób ma bardzo niskie kwalifikacje, inni mają małą motywację do pracy. Zdarzało się, że ludzie przygotowywali się do profilowania – wiedzieli jak odpowiadać na pytania, aby trafić do tej grupy i móc korzystać ze środków pomocy społecznej. Dzięki nowym przepisom nie będzie tej ochrony. Zmiany pozwolą zaoszczędzić także czas urzędników. Dotychczas po sprofilowaniu, pracownik PUP musiał stworzyć indywidualny plan działania dla wszystkich bezrobotnych - nawet dla tych, wobec których nie mógł podjąć żadnych działań - dodaje dyrektor PUP w Chorzowie.

Narzędzia aktywizacji po nowemu?

W latach 2014-2017 PUP korzystały przede wszystkim z form charakteryzujących się największą efektywnością zatrudnieniową – były to staże, szkolenia, prace interwencyjne i dotacje na działalność gospodarczą. Z kontroli Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w dłuższym okresie efektywność zatrudnieniowa znacznie się zmniejszyła. Po dwóch latach najmniej efektywny okazał się udział w robotach publicznych (trwałość zatrudnienia zmniejszyła się z 76,5 proc. do 9,5 proc.) i staże (spadek z 77,6 proc. do 26,7 proc.).

Badania PIE przeprowadzone na próbie 178 PUP wykazały, że większość urzędów pracy (82 proc.) postulowała ograniczenie istniejących form pomocy. Ponad 2/3 (67 proc.) optowało za ustaleniem wąskiego katalogu podstawowych form pomocy, a w pozostałym zakresie wprowadzeniem dowolności w finansowaniu wszelkich rodzajów wsparcia adekwatnego do potrzeb określonego bezrobotnego. Z kolei 43 proc. uważało, że należy ograniczyć katalog istniejących form pomocy i wprowadzić dodatkowo nowe.

- Teoretycznie urzędy pracy mają wiele instrumentów, aby pomagać osobom bezrobotnym. Obok tych najpopularniejszych i najbardziej znanych takich jak staże, szkolenia, roboty publiczne, prace interwencyjne czy dotacje na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej są również możliwości uczestniczenia w programach specjalnych, która z zasady są „szyte na miarę” potrzeb bezrobotnego. Dla osób młodych dostępne są cztery rodzaje bonów (zatrudnieniowy, szkoleniowy, stażowy i na zasiedlenie). Wydaje się więc, że jest z czego wybierać – mówi Monika Fedorczuk.

- Problemem może być dostępność tych form aktywizacji i ich niewłaściwy dobór. Jeśli osoba bezrobotna zostanie skierowana na szkolenie, które jest dla niej zbyt trudne lub zbyt łatwe, to nie tylko nie skorzysta, czyli nie podniesie swoich kwalifikacji, ale też zniechęci się do udziału w takich przedsięwzięciach i straci zapał do zmiany swojej sytuacji. Nie jest również korzystną sytuacja, w której osoba trafiająca do rejestrów bezrobotnych przed dłuższy czas nie uczestniczy w żadnej formie aktywizacji, oczekując na uruchomienie programów, przyznanie środków czy z innych powodów. Ten czas jest stracony, a ponadto powoduje utratę przyzwyczajeń związanych z pracą - dodaje.

Urzędy pracy powinny być łącznikami między pracodawcą a pracownikiem (Fot. Shutterstock) Urzędy pracy powinny być łącznikami między pracodawcą a pracownikiem (Fot. Shutterstock)

Współpraca z agencjami zatrudnienia

Nowelizacja ustawy z 2014 roku wprowadziła możliwość współpracy z agencjami zatrudnienia w zakresie aktywizacji osób bezrobotnych. Z różnych względów efekty tego rozwiązania nie były takie, jak się spodziewano.

- Aktualnie resort pracy zrezygnował z tej formuły aktywizowania bezrobotnych. W moim przekonaniu warto dokładnie przyjrzeć się temu, co nie zadziałało, aby móc wykorzystać te doświadczenia w sytuacji, kiedy bezrobocie będzie rosło – komentuje Monika Fedorczuk.

W projekcie nowej ustawy o rynku pracy, nad którą prace zostały zarzucone, pojawiła się propozycja, aby agencje zatrudnienia wspierały pracodawców w poszukiwaniu pracowników. Wszystko wskazuje na to, że współpraca urzędów pracy z agencjami zatrudnienia to możliwość, który pozostaje niewykorzystana.

- Agencje zatrudnienia, działające na innych, komercyjnych zasadach, mają odmienne doświadczenia i możliwości niż powiatowe urzędy pracy. Jeśli sensownie zostanie określone co ma być celem takiej współpracy i na jakich zasadach ma się ona odbywać, wydaje się, że można by rozważać np. realizacje programów służących znalezieniu zatrudnienia zwalnianym pracownikom czy wsparcie pracodawców w rekrutacjach (w szczególności masowych). Nie skreślałabym również definitywnie zaangażowania agencji w realizację programów aktywizacyjnych, szczególnie w sytuacji gdy bezrobocie będzie rosło – dodaje Fedorczuk.

PUP nie tylko dla bezrobotnych

Urzędy pracy powinny być łącznikami między pracodawcą a pracownikiem. Mamy 150 tys. wakatów na rynku, z kolei według BAEL kandydat dość długo szuka pracy - średnio od 3 do 6 miesięcy. Gdy z kolei zapytamy pracodawców, czy składają oferty pracy w urzędach, zaprzeczą.

- Ich zdaniem w pośredniakach nie ma kandydatów. Gdyby urzędnicy mogli kierować oferty nie tylko do osób bezrobotnych, ale do wszystkich osób w danym regionie i być giełdami pracy, wówczas ich efektywność byłaby znacznie wyższa. Pracownicy i pracodawcy wiedzieliby, że urząd pracy to miejsce, gdzie mogą się spotkać. By tak się jednak stało, potrzeba nowych regulacji. To bardzo istotne, szczególnie że problemy podażowe w najbliższych latach będą się utrzymywać – tłumaczy Andrzej Kubisiak.

Jak zatem zauważa Monika Fedorczuk, jeśli chcemy przekonać pracodawców do korzystania z usług rynku pracy i zatrudniania osób zarejestrowanych jako bezrobotne czy poszukujące pracy, dla pracowników urzędów pracy pracodawca powinien być  równie ważnym klientem jak osoba bezrobotna.

- Nie można ignorować zgłaszanych przez pracodawców potrzeb zarówno w odniesieniu do kwalifikacji kandydata, jak i sposobu świadczenia usługi pośrednictwa pracy. Choć w zakresie współpracy pomiędzy urzędami pracy i pracodawcami mamy też bardzo dobre przykłady – dodaje.

Należy również popracować nad wizerunkiem urzędów pracy, które obecnie są postrzegane jako pośredniaki, do których trafiają wyłącznie osoby, którym się nie powiodło na rynku pracy. Jak jednak zaznacza Fedorczuk, zmiana wizerunku to nie tylko nowe logo czy odświeżony wygląd strony internetowej. Potrzeba przede wszystkim nowego zdefiniowania zadań tych instrukcji, adekwatnie do bieżącej sytuacji na rynku pracy, gdzie bezrobocie jest rekordowo niskie przy jednocześnie bardzo dużych problemach z pozyskaniem pracowników.

- Urzędy pracy powinny skupiać się nie na administrowaniu bezrobociem, ale na działaniach, które ułatwiają pracodawcom rekrutacje pracowników, a pracowniom zmianę pracodawcy czy zawodu. Istotnym tematem wydaje się również sprawa doradztwa zawodowego dla aktywnych zawodowo. Obecnie, mimo bardzo dużych i szybkich zmian na rynku pracy, osoby dorosłe poszukują rozwiązań na własną rękę. Brakuje wsparcia skutecznego i kompleksowego wsparcia w tym zakresie dla osób, które już funkcjonują na rynku pracy – komentuje ekspert Konfederacji Lewiatan.

W budowaniu pozytywnego wizerunku może pomóc cyfryzacja, która jednocześnie zachęci kandydatów do korzystania z usług urzędników.

- Urzędy pracy powinny iść również w stronę digitalizacji. W ten sposób mogą stać się atrakcyjnym miejscem nie tylko dla osób 50+, ale również dla młodych, którzy wchodzą na rynek pracy i chcą przeglądać oferty przykładowo na telefonie. To nie jest łatwe i wymaga ogromnych nakładów pracy, ale w dzisiejszych czasach to konieczność – uważa Andrzej Kubisiak.

Urzędnicy jako doradcy

Do urzędów spływa bardzo wiele ofert. W tej chwili potrzebna jest każda para rąk do pracy. Problem w tym, że pracodawcy potrzebują ludzi tu i teraz.

- Gdybyśmy mogli przeprowadzać dogłębne analizy rynku z półrocznym czy rocznym wyprzedzeniem, wówczas moglibyśmy wyszkolić bezrobotnych. Niezbędna jest również ścisła współpraca z przedsiębiorcami w tym zakresie. Przykładowo jeśli pracodawca poinformuje nas, że za 9 miesięcy będzie otwierał nową linię produkcyjną i określi, jakich pracowników będzie potrzebował, to będziemy mogli przygotować ludzi do pracy. Warto dodać, że nie chodzi o podanie nazw zawodów, ale konkretnych umiejętności, które pracownicy powinni posiadać – wyjaśnia Jerzy Kędziora.

Potrzebna jest także ścisła współpraca ze szkołami. Urzędnicy chcieliby docierać nie tylko do młodzieży, ale także do ich rodziców i rozmawiać z nimi na temat ścieżki zawodowej.

- Oczywiście nasi doradcy już teraz pojawiają się na spotkaniach z uczniami i ich opiekunami, jednak to wciąż za mało. Moglibyśmy poświęcić im więcej czasu i wyjaśnić, jak wygląda sytuacja na rynku pracy. Z tytułem magistra nie zawsze znajdziemy wymarzoną, dobrze płatną pracę. Obecnie potrzeba brukarzy, zdunów czy ślusarzy – oni znajdują pracę od ręki i to za dobre pieniądze. Wybór szkoły branżowej nie zamyka też drzwi do dalszej edukacji. Niestety mentalność rodziców bardzo często stoi na przeszkodzie, dlatego warto byłoby poświęcić więcej czasu na rozmowy z nimi i ich dziećmi – dodaje Kędziora.

Fikcyjne bezrobocie

Od lat mamy problem z oddzieleniem bezrobotnych, którzy rzeczywiście są zainteresowani pracą od osób zarejestrowanych m.in. z powodu ubezpieczenia społecznego.

- Odłączenie statusu bezrobotnego od ubezpieczenia zdrowotnego jest postulatem podnoszonym od lat. Jest to rozwiązanie, które sztucznie zawyża liczbę bezrobotnych ale również generuje koszty. I mimo tego od lat nie ma woli, aby tę sprawę rozwiązać – ocenia Monika Fedorczuk.

Tym samym moglibyśmy zlikwidować fikcyjne bezrobocie, które fałszuje obraz sytuacji na rynku pracy.

- Mamy województwa, w których bezrobocie jest dwucyfrowe, natomiast zainteresowanie danym ogłoszeniem wykazuje kilka osób. Część osób rejestruje się w pośredniakach ze względu na świadczenia ZUS-owskie. Pojawiały się pomysły, by rozwiązać ten problem. Reforma ta jest bardzo potrzebna, ale i kosztowna – wyjaśnia Kubisiak.



www.pulshr.pl | 12-11-2019 18:58:44