Delegowanie pracowników po nowemu. Ministerstwo zbiera informacje o złych praktykach


KDS - 14 mar 2019 19:31


Rośnie poczucie niepewności wśród polskich firm delegujących pracowników do pracy za granicą. - Pamiętajmy, że Polska jest liderem delegowania - ogółem 20 proc. wszystkich delegowanych pracowników w Unii pochodzi z Polski - podkreśliła Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii.

Nowa dyrektywa wprowadza m.in. limit czasowy delegowania pracowników w to samo miejsce i do tej samej pracy, który wyniesie 12 miesięcy, z możliwością przedłużenia do 1,5 roku. Wypłacając wynagrodzenie pracownikom, będzie trzeba uwzględnić lokalne zasady jego rozliczania. W większości przypadków nie będzie to miało wpływu na wynagrodzenia pracowników delegowanych, ale spowoduje problemy administracyjne dla ich pracodawców, a więc zwiększy ponoszone przez nich koszty działalności, co oczywiście wpłynie na zmniejszenie popytu na ich usługi wśród zagranicznych klientów. 

-  Nasi przedsiębiorcy mają kilkanaście miesięcy, zanim nowe przepisy wejdą w życie. Muszą w tym czasie zmienić swoje modele biznesowe i dostosować się do nowych procedur. Miejmy nadzieję, że dadzą radę sprostać wymogom, a ich pracownicy nie stracą pracy - mówi dr Marek Benio, wiceprezes Inicjatywy Mobilność Pracy. 

To nie koniec dyskusji

- Wspólny rynek jest największym osiągnięciem wspólnoty europejskiej. Jednak strach przed eurosceptycznym populizmem spowodował, że Komisja Europejska skupia się dzisiaj głównie
na działaniach, które mają nie tyle rozwiązać problemy, co przywrócić poczucie sprawiedliwości wśród obywateli starej piętnastki. Żeby ten cel osiągnąć Bruksela jest skłonna przymykać oko
na gospodarczy protekcjonizm - mówi Stefan Schwarz, prezes Inicjatywy Mobilności Pracy.

fot. pixabay.com fot. pixabay.com
Jak wyjaśnia, przykładem są właśnie nowe, zaostrzone regulacje dotyczące delegowania pracowników. - W bogatych krajach zachodniej Europy od dawna słychać było niezadowolenie z europejskiej ekspansji polskich firm usługowych z branży budowlanej, transportowej i wielu innych. Regulacje ograniczające tą ekspansję są promowane pod hasłem ochrony pracowników, niemniej ich celem jest ograniczenie konkurencyjności firm usługowych z Europy Centralnej i Wschodniej - zaznacza.

Z kolei minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz przypomina, że nasz kraj w kwestii delegowania pracowników jest europejskim liderem. Z grona wszystkich delegowanych pracowników w Unii aż 20 proc. stanowią Polacy.

Czytaj więcej: Polacy największą grupą pracowników delegowanych w Szwecji

- Dyskusji o kształcie europejskich przepisów dotyczących szeroko pojętej mobilności pracy nie można uznać dzisiaj za zakończoną. Nadal będziemy wspólnie zastanawiać się, czy nowa dyrektywa rozwiązuje problemy związane z delegowaniem oraz czy gwarantuje zasady ‘fair’. Obecnie zbieramy wszystkie informacje o przejawie bezprawnych praktyk utrudniających działania pracowników delegowanych jeszcze przed wejściem w życie przepisów nowej dyrektywy w lipcu 2020 r. Czarna księga, która powstanie, będzie stanowiła ważny element naszej argumentacji o naruszeniu swobodnej konkurencji na wspólnym rynku - powiedziała Jadwiga Emilewicz. 

Ciąg dalszy zmian

Eksperci przypominają, że nowej dyrektywie o delegowaniu pracowników towarzyszy zmiana kilku innych regulacji. Czynności kontrolne w firmach delegujących pracowników koordynować będzie świeżo powołany Europejski Urząd Pracy (ELA). Z kolei nowe rozporządzenia o koordynacji ubezpieczeń społecznych zmienią zasady, którymi będzie kierował się Zakład Ubezpieczeń Społecznych wydając firmom druki A1, które umożliwiają objęcie pracowników delegowanych polskim systemem ubezpieczeń społecznych.

Przewiduje się, że nowa dyrektywa w sprawie przewidywalnych i przejrzystych warunków zatrudnienia może rozszerzyć także zasady delegowania pracowników na pozapracownicze formy zatrudnienia. Poza nowymi aktami unijnego prawa, Komisja Europejska sprawdzi również, czy uchwalona trzy lata temu tzw. Dyrektywa wdrożeniowa, która miała pomagać w ściganiu nadużyć i oszustw w delegowaniu pracowników, spełniła pokładane w niej wcześniej oczekiwania.

Stefan Schwarz (fot. Facebook/Inicjatywa Mobilność Pracy) Stefan Schwarz (fot. Facebook/Inicjatywa Mobilność Pracy)
- Wszystkie te akty prawa uchwalano w ramach budowy tzw. filaru praw socjalnych Unii Europejskiej i uzasadniano koniecznością zwiększenia poczucia sprawiedliwości i zaufania obywateli do Unii. Ale czy tak rzeczywiście będzie? - komentuje dr Benio.

Zaznacza, że kierunki zmian już zostały zatwierdzone, teraz trwa walka o szczegóły nowych regulacji. - Każde słowo i przecinek będą ważne. To od nich będzie zależeć jak bardzo nowe regulacje wpłyną na funkcjonowanie tysięcy polskich firm świadczących usługi w UE.  Nie możemy stracić czujności. Trzeba uważnie śledzić prace nad nowymi przepisami i nagłaśniać wszystkie przejawy protekcjonizmu - podkreśla Marek Benio.

Czytaj więcej: Komisja PE odrzuciła niekorzystne dla Polski propozycje dotyczące przewoźników

Podkreśla też, że powinniśmy wyciągnąć lekcję z kilkuletniej walki o dyrektywę w sprawie delegowania pracowników. Mimo, że nie udało się zablokować prac nad jej nowelizacją, najbardziej radykalne i uderzające w polskie firmy zapisy zostały złagodzone.

- Wiemy na pewno, że nasze firmy nie będą miały lekko w Europie. Protekcjonizm wraca i nikt się go już nawet nie wstydzi. Z drugiej strony, poprzez działania naszej Inicjatywy, przekonaliśmy się, że w solidarności wciąż jest siła. Współpraca firm, organizacji pozarządowych, ich obecność poprzez reprezentantów w Brukseli i rzetelne pokazywanie twardych danych i faktów działa. Jesteśmy w stanie wpływać na tworzone w Brukseli prawo i powinniśmy z tego korzystać. Stawką jest przyszłość polskiej gospodarki, ale też europejskie wartości i wolności - podsumowuje Stefan Schwarz.

Materiał powstał podczas VI Europejskiego Kongresu Mobilności Pracy, który odbywa się w Krakowie 14 i 15 marca 2019 roku. PulsHR.pl objął to wydarzenie patronatem medialnym.



www.pulshr.pl | 23-05-2019 17:46:47